Staszów: Bezrobotny nie chce roboty
2007-08-29 17:23:23

Staszowscy pracodawcy szukają rąk do pracy. Mówią, że coraz trudniej im znaleźć pracownika.


- Obdzwoniłem wszystkich murarzy. Każdemu płacę 3,5 tysiąca złotych
miesięcznie na rękę. I od każdego usłyszałem "Nie jestem
zainteresowany” - mówi jeden ze staszowskich przedsiębiorców.

Osoby
bezrobotne z powiatu staszowskiego mogą wybierać w ofertach pracy.
Okazuje się też, że to pracodawcom bardziej zależy na robocie niż
pracownikom.

staszow1.jpg
Benedykt Kozieł, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Staszowie, wskazuje na kilka przyczyn braku rąk do pracy. (M. Jarosz)


BEZROBOTNYCH MNIEJ

Statystyki z
Powiatowego Urzędu Pracy w Staszowie mówią o systematycznym spadku
bezrobocia. Na koniec lipca bez pracy w powiecie było 4128 osób,
najwięcej w gminie Staszów - 1380 osób, a najmniej w gminach Łubnice i
Oleśnica - po 171 bezrobotnych osób. Jeżeli przymierzyć do tego
statystykę z poprzedniego roku, to ogólny bilans na powiat wynosi o
1100 osób bez pracy mniej.

Spadek bezrobocia w okresie letnim to
zjawisko normalne, jednak nienormalnym jest fakt, że pracodawcy coraz
głośniej mówią, że nie ma rąk do pracy. - Wygrałem przetarg w Warszawie
na budowę bloku - opowiada jeden ze staszowskich przedsiębiorców.
Potrzebne było kilka ekip murarzy. Przedsiębiorca otrzymał listę osób
bezrobotnych, które posiadają kwalifikacje do tego typu prac. -
Obdzwoniłem i spotkałem się z każdym na tej liście. Mówię jaka jest
praca i jaka płaca, ale prawie od każdego usłyszałem "Nie jestem
zainteresowany” - mówi dalej nasz rozmówca.

TRZY TYSIĄCE TO ZA MAŁO

Nie znalazł
nikogo, choć lista bezrobotnych była ponad stuosobowa. Może za małe
zarobki? - Trzy i pół tysiąca na rękę to za mało? - dziwi się
mężczyzna. Za te pieniądze udało się znaleźć pracowników dopiero w
Nowej Dębie w powiecie tarnobrzeskim.

W staszowskim
"pośredniaku” na bezrobotnych czeka prawie 50 ofert zatrudnienia.
Oprócz tego w witrynach sklepowych i na słupach ogłoszeniowych kolejne
kilkadziesiąt ofert. - Ludzie mówią, że nie ma pracy. To totalna bzdura
- mówi Marian Macias, szef firmy budowlanej Adma z Rytwian. - Jeżeli
chce pracować, na początek dostanie około 3 tysiące złotych na umowę o
pracę. Jeżeli jest młody, a nie ma kwalifikacji, to zapewnię mu
szkolenia. Trzeba tylko chęci - dodaje. Ale póki co, do kolejnych budów
szuka pracowników w całym województwie. Z mizernym skutkiem.

EURO KALKULACJA

W
powiatowym Urzędzie Pracy w Staszowie szukający pracy patrzą chętniej
na oferty zagraniczne niż na krajowe. Powód jest jeden - pieniądze.
Benedykt Kozieł, dyrektor staszowskiego "pośredniaka”, mówi, że taka
sytuacja, gdy pracodawca nie może znaleźć pracownika ma kilka przyczyn.
Czasem są to kiepskie warunki, brak odpowiednich kwalifikacji, a czasem
niechęć pracownika do podjęcia pracy.

- Możliwości zarobkowe w
Europie są nadal lepsze niż w kraju. Dotyczy to przeważającej części
ofert i wiele osób w ten sposób kalkuluje - mówi dyrektor Urzędu Pracy.
Ale nie ukrywa też, że do tej pory wiele osób wręcz unikało podjęcia
pracy. Teraz jednak są możliwości, aby oddzielić tych, którzy poszukują
pracy, od tych, którzy nie mają ochoty pracować legalnie lub nie mają
ochoty pracować w ogóle.

LENIE DO SKREŚLENIA

Osoby,
które pomimo swoich predyspozycji i kwalifikacji nie odpowiadają na
propozycję pracy zostaną skreślone z listy bezrobotnych na 3 miesiące.
Do końca lipca zostało wykreślonych prawie 1300 osób. Zdecydowana
większość tych osób odmówiła podjęcia pracy.

W tym roku Urząd
Pracy w Staszowie otrzymał 6,5 miliona złotych na przeciwdziałanie
bezrobociu. To o półtora miliona więcej niż w poprzednim roku. Zostaną
przeznaczone na staże, przygotowanie zawodowe, szkolenia,
dofinansowanie rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej. Jaki
będzie skutek pomocy bezrobotnym, przekonamy się za kilka miesięcy.
Płace rosną i wypada się tylko z tego cieszyć. Nad nasz region nadciąga
boom inwestycyjny.






Marcin Jarosz

 źródło: Echo

 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=2646