Para spod Końskich podejrzana o to, że sprzedawała dziewczyny do pracy w domach publicznych w Niemczech.
26-letnia kobieta i jej 22-letni przyjaciel zostali aresztowani na trzy
miesiące, bo są podejrzani o to, że wywozili dziewczyny do pracy w
niemieckich domach publicznych. Za każdą mieli dostawać do 3 tysięcy
euro. Na razie jest mowa o dwóch w ten sposób sprzedanych kobietach.
Na
trop pary wpadli koneccy policjanci, sprawę przekazali swoim kolegom z
Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. Funkcjonariusze zatrzymali, a
sąd aresztował parę - 26-letnią kobietę i jej 22-letniego przyjaciela.
"DOBRA PRACA”
-
Dziewczyny werbowali w bardzo prosty sposób - rozpowiadali, że są w
stanie załatwić legalną, dobrze płatną pracę w tureckich kafejkach i
barach w Dolnej Saksonii, w okolicach Hamburga. Informacje docierały do
młodych kobiet na zasadzie poczty pantoflowej - opowiadają policjanci.
- Dziewczyny miały być kelnerkami, sprzątaczkami. O płatnym seksie nikt
wtedy nic nie mówił. Dopiero na miejscu okazywało się, że jednak praca
ma mieć zupełnie inny charakter.
Kobietom grożono pobiciem, połamaniem rąk i nóg, jeśli odmówią świadczenia usług seksualnych. (archiwum)Dziewczyny jeździły pojedynczo,
nie znały się wzajemnie. Już w Niemczech... - Rozmowa z przyszłym
"pracodawcą” nie pozostawiała wątpliwości, że nie o sprzątanie, ani o
podawanie posiłków chodzi. Grożono im pobiciem, połamaniem rąk i nóg,
jeśli odmówią świadczenia usług seksualnych - precyzuje komisarz
Krzysztof Skorek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. - Z naszych
ustaleń wynika, że proceder trwał od stycznia 2006 roku. Na razie wiemy
o dwóch w ten sposób wywiezionych kobietach. Za każdą para miała dostać
do 3 tysięcy euro (równowartość około 12 tysięcy złotych).
ZASKOCZENI
26-latkę i jej przyjaciela
policjanci zatrzymali w domach. Młodzi ludzie byli kompletnie
zaskoczeni. Grozi im teraz nawet do 10 lat więzienia, a funkcjonariusze
mówią, że sprawa ma charakter rozwojowy, zaś lista zarzutów może być
poszerzona.
Sylwia Bławat
źródło: 