Region: Wicepremier Gosiewski zainteresowany losem powodzian
2007-08-25 13:19:10

Kilkadziesiąt świętokrzyskich gmin otrzymało pieniądze na usuwanie skutków klęsk żywiołowych. Przyszedł do nich jeszcze list od wicepremiera Przemysława Gosiewskiego, który cieszy się, że mógł pomóc, bo 'żywo interesował się sytuacją mieszkańców'.


Prawie 40 świętokrzyskich gmin otrzymało promesy o
wartości łącznej ponad 6,5 miliona złotych na usuwanie skutków klęsk
żywiołowych w 2007 roku. Pieniądze przyznaje Ministerstwo Spraw
Wewnętrznych i Administracji. Jednak wcześniej samorządy po oszacowaniu
szkód muszą wystąpić z wnioskiem do wojewody, który weryfikuje wielkość
straty.

Co ciekawe, do wójtów, burmistrzów i prezydentów
dotarł także list pod którym „z wyrazami szacunku” podpisał się
Przemysław Gosiewski. „Z wielką satysfakcją przyjąłem fakt, iż Gmina (w
tym miejscu listu jest puste miejsce, by wpisać nazwę) stała się
beneficjentem środków z rezerwy celowej budżetu państwa przeznaczonej
na usuwanie skutków klęsk żywiołowych”. Dalej wicepremier pisze, iż
cieszy się, że dzięki pieniądzom będzie możliwość poprawy
infrastruktury. „Sam - jako Poseł RP - żywo interesowałem się sytuacją
mieszkańców dotkniętych powodziami. Rząd premiera Jarosława
Kaczyńskiego, który mam zaszczyt reprezentować, przyczynia się do
odbudowy dróg i mostów, a tym samym do poprawienia standardu życia
mieszkańców regionu świętokrzyskiego”.









- Z wnioskiem występowaliśmy dawno, bo chodzi o
powódź z 2001 roku. Myślałem, że został zapomniany. Byłem zdziwiony, że
są pieniądze. A list? Cóż, nie wiem, czy pan Gosiewski za tym chodził -
komentuje Henryk Barański, wójt gminy Opatowiec z powiecie
kazimierskim.

Tadeusz Sułek, wójt gminy Złota w powiecie
pińczowskim, pytany, czy cieszy się, że dostał list, reaguje śmiechem i
nie chce odpowiedzieć wprost. - Jak rząd chce, to da, jak nie chce, to
nie da. Ja na remont zniszczonej drogi potrzebuję 400 tysięcy,
zapewniano mnie, że będzie 80, dostałem 50 tysięcy. Darowanemu koniowi
nie zagląda się w zęby - komentuje.

- Mnie nie interesują
sprawy polityczne. Ja mogę współpracować z każdym, jeśli chodzi o dobro
gminy. Spraw politycznych nie będą komentować, bo to może zaszkodzić
gminie - mówi Stanisław Krzak, wójt Wiślicy w powiecie buskim.
-
Złożyliśmy wnioski i pieniądze gmina dostała. Ja jednak listu od
premiera nie otrzymałem, może mnie pominęli - zastanawia się Adam
Bodura, wójt Wilczyc w powiecie sandomierskim. A chciałby dostać taki
list od wicepremiera? - A pewnie. Czemu nie?! - odpowiada wójt.
Wypowiedzi
wójtów, może poza Adamem Bodurą, na temat listu wicepremiera były
bardzo oględne. Dawali do zrozumienia, że wolą się nie wypowiadać na
ten temat.

Bardziej rozmowna jest sejmowa opozycja: - Pan
Gosiewski cały czas powadzi wyborczą kampanię, jego biuro dobrze
pracuje. Przecież to wójtowie składają wnioski, a o przyznaniu
pieniędzy decyduje specjalna komórka w ministerstwie. To rutynowe
działanie. Ja rozmawiałem z wójtami. Mówili, że list wicepremiera to
jakaś kpina - komentuje Andrzej Pałys, świętokrzyski poseł Polskiego
Stronnictwa Ludowego.






Jarosław Skrzydło

 źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=2620