Wakacyjna ciuchcia wozi po Ponidziu turystów i kuracjuszy. Ci bardzo chwalą sobie takie wojaże na łonie natury.
Pomnik na eremie, rezerwat z jaskiniami, kurhan, schody do nieba - to
tylko niektóre z atrakcji turystycznych, jakie można znaleźć na szlaku
Ponidziańskiej Ciuchci z Buska Zdroju.
Choć tak naprawdę
ciuchcia pochodzi... z Karpacza. Sprowadził ją stamtąd jeden z buskich
przedsiębiorców i postanowił wozić w sezonie letnim turystów i
kuracjuszy.
Leszek Marciniec pełni funkcję przewodnika podczas wycieczek Ponidziańskiej Ciuchci. (A. Ligiecki)
LOKOMOTYWA Z TRAKTORA
Pociąg na
gumowych kołach okazał się trafionym pomysłem. Lokomotywa przerobiona z
traktora, ciągnąca kolorowy wagonik, kursuje od czerwca po malowniczych
zakątkach Ponidzia.
W wakacyjnym rozkładzie jazdy są cztery
trasy. Największym powodzeniem cieszy się ta najdłuższa, licząca ponad
20 kilometrów. Wczasowicze kierują się z Buska do Lasu Wełeckiego, by
obejrzeć unikatową sosnę rosnącą... nad ziemią, z odsłoniętymi
korzeniami, znajdującą się w miejscu pamięci narodowej.
Kolejny przystanek to Grochowiska - miejsce głośnej
bitwy powstania styczniowego. Stąd tylko krok do Kameduł Kolonii, gdzie
w połowie XIX wieku stał erem (klasztor) Zakonu Kamedułów, a na ruinach
którego wzniesiono pomnik. Po rekonesansie w Szańcu turyści docierają
do Zwierzyńca. Stąd, z góry z wieżą ciśnień podziwiają panoramę Buska
Zdroju.
Trasa numer dwa wiedzie do Skorocic. Można tu odwiedzić
ludowego rzeźbiarza Stanisława Kopcia, po czym obejrzeć rezerwat
skalno-stepowy - z jaskiniami, wąwozami, unikatową roślinnością. W
drodze powrotnej ciuchcia przystaje w Chotelku Zielonym, gdzie znajduje
się zabytkowy kościół Św. Stanisława.
Ci, którzy wybiorą
"trójkę”, dojadą do Chrobrza koło Pińczowa. Są tam pałac Wielopolskich
i muzeum z wieloma cennymi eksponatami. Podróż odbywa się polnymi
dróżkami, przez Siesławice, Biniątki, Zagość, Gacki.
Czwarta
trasa to "pętla wschodnia” - przez Broninę i Żerniki Górne z okazałym
kurhanem - do Szczaworyża. Na tutejszym cmentarzu znajduje się pomnik o
nazwie "schody do nieba”, wzniesiony ku czci żołnierzy poległych we
wrześniu 1939 roku. Do Buska turyści wracają przez Pęczelice i Owczary,
podziwiając ponidziańskie krajobrazy.
POMYSŁ JEST SUPER
Ciuchcia
z herbem Buska - słoneczkiem - na lokomotywce jeździ trzy, cztery razy
w tygodniu. Chętnych nie brakuje, a gros pasażerów stanowią kuracjusze
z sanatoriów Włókniarz, Nida, Radek, "wojskowego”.
- Taka
ciuchcia to superpomysł. Można wyrwać się poza miasto, na łono natury,
zobaczyć coś ciekawego. Nie przypuszczaliśmy, że okolice Buska są tak
piękne - zachwycają się kuracjusze z Warszawy.
Ciuchcią jeżdżą
ludzie niemal z całej Polski. A także obcokrajowcy. - Mieliśmy nawet
Koreańczyka, mieszkającego w Paryżu. Wybrał się z nami na wycieczkę i
był bardzo zadowolony. Chociaż w roli "osobistego tłumacza” musiała
wystąpić osoba towarzysząca - wspomina z uśmiechem Leszek Marciniec,
buski historyk, regionalista, który w ciuchci pełni funkcję
przewodnika, odkrywającego przed przybyszami uroki Ponidzia.
Adam Ligiecki
źródło: 