Ci, którzy w sobotę i niedzielę odwiedzili X Święto Śliwki i Dni Szydłowa nie mogli narzekać na brak atrakcji.
Największą niewiadomą była pogoda, ale jak się okazało aura była bardzo
łaskawa i dwudniowe Święto Śliwki przeszło do historii jako bardzo
udane.
W centralnym miejscu placu zamkowego ustawione były skrzynki z kilkudziesięcioma odmianami śliwek. (M. Jarosz)
Przynajmniej kilka tysięcy osób odwiedziło Szydłów na X
Jubileuszowych Dniach Szydłowa i Święcie Śliwki. W sobotę późnym
popołudniem i w niedzielę popołudniu w Szydłowie nie było wolnego
miejsca na zaparkowanie samochodu. Świeciło słońce, było ciepło i nic
dziwnego że mieszkańcy oraz turyści skuszeni plakatami przybyli na plac
zamkowy.
Pierwszy dzień upłynął pod znakiem biesiady i śpiewu.
Wodzirejem byli aktorzy teatru Fram z Wrocławia. Jednym z ważniejszych
momentów pierwszego dnia było otwarcie poplenerowej wystawy malarskiej,
prac wykonanych przez studentów akademii. Wieczorem dla publiczność
świetny koncert dała grupa Nana. Dziewczyny spodobały się zwłaszcza
męskiej części widowni, która gorąco oklaskiwała zespół.
Zabawa z zespołem trwała niespełna dwie godziny, a potem publiczność bawiła się na zabawie tanecznej niemal do samego rana.
W
niedzielę Święto Śliwki rozpoczęło się uroczystą mszą świętą. Od tego
momentu nieprzerwanie na placu zamkowym przybywało publiczności. Były
występy, pokazy i wiele innych atrakcji. Na rynku rozstawił się jak
zwykle wielki lunapark. Na placu zamkowym można było zobaczyć
kilkadziesiąt odmian śliwek uprawianych w okolicach Szydłowa, oraz
pokaz suszenia śliwek na laskach. Można było także spróbować najlepszej
śliwowicy w Polsce. Odbyło się wiele występów artystycznych.
Na
ludowo zagrała Kapela Świętokrzyska. Po południu beczkę śmiechu
przywieźli ze sobą twórcy kabaretu Masztalscy. Tak przygotowana
publiczność mogła się wreszcie spotkać z legendą polskiej muzyki czyli
zespołem Czerwone Gitary. Śpiewali i starzy i młodzi. A szydłowskie
święto zakończyło się pokazem sztucznych ogni.
Marcin Jarosz
źródło: 