Wirtualne pieniądze z listu Gosiewskiego
2007-08-18 10:58:37

Poparłem wasz projekt, dostaliście pieniądze i cieszcie się z tego - tak w skrócie wygląda list, który Przemysław Gosiewski wysłał do dyrektorów kieleckich instytucji kultury. Zaskoczeni dyrektorzy rachują, ale pieniędzy z listu wicepremiera w żaden sposób doliczyć się nie mogą.



W tym tygodniu do większości świętokrzyskich instytucji trafił list, w
którym wicepremier, poseł ziemi świętokrzyskiej, Przemysław Gosiewski
gratuluje uzyskania dofinansowania z programów operacyjnych ministra
kultury. - "Pragnę wyrazić głęboką radość z faktu, iż mogłem udzielić
poparcia dla Państwa starań. Cieszę się, że pozyskana dotacja będzie
mogła przyczynić się do jakże szczytnego zadania, jakim jest
organizacja imprez kulturalnych oraz rozwój infrastruktury kultury" -
czytamy w liście wicepremiera.



W dokumencie Gosiewski pisze też o rekordowych 28 mln zł, które dzięki
niemu miały dostać różne instytucje w województwie. W niektórych
przypadkach podaje też konkretne kwoty.



I tak, według kalkulacji wicepremiera, Wojewódzka Biblioteka Publiczna
w Kielcach dostała 3 mln zł. - Nie wiem, jak mam rozumieć to pismo.
Nigdy nie było mowy o takich pieniądzach - twierdzi Andrzej Dąbrowski,
dyrektor biblioteki, która w tym roku dostała 500 tys. zł dotacji z
ministerstwa.



Z listu Gosiewskiego wynika, że Filharmonia Świętokrzyska powinna się
cieszyć z 1,75 mln zł, ale filharmonicy też doliczyli się tylko 500
tys. zł.



Jednak najbardziej zaskoczony był dyrektor Teatru im. Żeromskiego,
który w tym roku nie dostał z ministerstwa ani złotówki, a z listu
wicepremiera dowiedział się o 700 tys. zł, które rzekomo trafiły na
konto kierowanej przez niego placówki. - Byłem zaskoczony, ale
pomyślałem, że jeżeli sam premier pisze, że moja placówka może liczyć
na 700 tys. zł, to wierzę, iż się z tej obietnicy wywiąże i pieniądze
wpłyną na konto teatru - mówi dyrektor Piotr Szczerski.



Problem w tym, że pieniędzy nie było i prawdopodobnie nie będzie.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zamknęło już większość
programów operacyjnych.



Całą sytuacją zaskoczony jest Urząd Marszałkowski. - Wyjaśniamy sprawę,
ale nie ma żadnych przesłanek, aby wierzyć w kwoty, o których wspomina
premier w swoim liście. Gdyby tak się stało do województwa trafiłaby
rekordowa kwota - zwraca uwagę Jacek Kowalczyk, dyrektor departamentu
promocji, edukacji, kultury, sportu i turystyki Świętokrzyskiego Urzędu
Marszałkowskiego.



Listami Gosiewskiego zaskoczeni są też w samym ministerstwie. -
Przekazaliśmy panu premierowi listę z obiektami z województwa
świętokrzyskiego, które uzyskały dofinansowanie. Nie było tam mowy o
przyznaniu dotacji dla teatru ani o tak wysokiej kwocie dofinansowania
dla filharmonii. Nie przewidujemy też dodatkowych pieniędzy dla tych
instytucji z rezerwy ministra - ucina spekulacje Jan Kasprzyk, rzecznik
prasowy ministra kultury.



Jeden z naszych rozmówców, związany z kieleckimi instytucjami kultury
(zastrzega anonimowość), nie ma wątpliwości, że listy to kolejny
element kampanii wyborczej prowadzonej przez Gosiewskiego w regionie. -
Co tydzień za pośrednictwem mediów donosił o kolejnych pieniądzach,
które dzięki jego wsparciu udało się uzyskać. Tymczasem to sukces
instytucji, która się o nie starała, dobrego programu, a nie
wicepremiera - twierdzi.






Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

 źródło:Gazeta




https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=2563