"Corhydron, który został mi przepisany, zwróciłem w związku z aferą
corhydronową. Od tamtego czasu nie zwrócono mi należnej kwoty za zwrot
leku. Apteka jest obojętna na moje próby odzyskania gotówki. Tłumaczą
to brakiem pewnych rozporządzeń" - pisze w liście do "Gazety"
Czytelnik.
Corhydron podaje się pacjentom z ostrymi reakcjami alergicznymi (np. po
ukąszeniu osy) czy przy ciężkiej astmie. Jesienią ubiegłego roku Jelfa,
która jest producentem leku, wypuściła na rynek serię fiolek, w których
zamiast corhydronu znajdowała się substancja o nazwie chlorsuccillin.
To lek zwiotczający mięśnie, stosowany przez anestezjologów i lekarzy
medycyny ratunkowej. Jego podanie mogło zakończyć się nawet śmiercią
pacjentów. Ministerstwo Zdrowia apelowało, by pacjenci zwracali lek do
aptek i deklarowało, że będą im zwrócone pieniądze.
Okazuje się, że nie tylko pacjenci czekają na zwrot pieniędzy za
corhydron odstawiony do aptek. - Kiedy rozpoczęła się afera z
corhydronem, zbieraliśmy lek od ludzi i zwracaliśmy im pieniądze. Potem
zdecydowaliśmy, że będziemy wydawać tylko zaświadczenia informujące, że
lek został do nas zwrócony. Minęło już sporo czasu i w wielu
przypadkach właściciele aptek do tej pory nie doczekali się pieniędzy
za odebrany lek - mówi Marek Jędrzejczak, prezes Świętokrzyskiej Izby
Aptekarskiej. Dodaje, że w wielu punktach zrezygnowano już ze starania
się o odzyskanie pieniędzy. Jedno opakowanie corhydronu kosztuje 30-40
zł.
Zaskoczony tymi informacjami jest wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.
Zapewnia, że wszystkie apteki powinny mieć zwrócone pieniądze, a
podstawa do tego było porozumienie Jelfy z ministerstwem. - Mogło się
zdarzyć, że pacjenci nie otrzymali pieniędzy, ale tylko w przypadku,
gdy lek był "aresztowany" przez policję lub gdy pacjenci nie zgodzili
się na wymianę wadliwej ampułki na dobrą. Pieniędzy nie oddano też tym
osobom, które zwróciły corhydron z podejrzanych serii, a które po
zbadaniu okazały się dobre i lek im oddano - tłumaczy Piecha.
Dodaje, że jeśli ktoś wciąż nie otrzymał pieniędzy za zwrot leku do
apteki może w tej sprawie zwracać się do głównego inspektora
farmaceutycznego.