Włoszczowa: Samochodowy boom
2007-08-17 17:41:55

Z danych statystycznych Wydziału Komunikacji włoszczowskiego starostwa wynika, iż w powiecie jest już zarejestrowanych blisko 24 tysiące samochodów.


Zważywszy, że w tym samym powiecie mieszka około 48 tysięcy ludzi, po
odjęciu od tej liczby dzieci i osób starszych wychodzi na to, że jedno
auto przypada na mniej niż półtorej dorosłej osoby! Rzecz nie do
pomyślenia jeszcze piętnaście lat temu!

wloszczowa_samochodowy_boom1.jpg
Stanisław Jędrzejczak,
kierownik Wydziału Komunikacji włoszczowskiego starostwa: - Ciekawostką
jest, że w tej chwili Polacy sprowadzają bardzo dużo samochodów z
Anglii. Powód jest prosty: na kontynencie wyczerpał się zapas używanych
aut! (T. Krąż)


DANE Z URZĘDU

Czym
jeżdżą włoszczowianie? - Tym samym, co cała Polska. Chociaż u nas
największą popularnością cieszą się volkswageny golfy i passaty - mówi
Stanisław Jędrzejczak, kierownik Wydziału Komunikacji włoszczowskiego
starostwa.

Dziennie zgłasza się do jego urzędu 30-40
interesantów, chcących zarejestrować pojazdy, co w skali roku daje
około 3 tysiące rejestracji. Efekt takiego "przerobu”? Powiat
włoszczowski wyczerpał już dwa sposoby numeracji samochodów: TLW plus
cztery cyfry, TLW plus dodatkowa litera, plus trzy cyfry”. Obecna
numeracja to TLW, CA i dwie cyfry.

Póki co, specjalnych
kolejek w "komunikacji” nie ma. Przeciętny interesant ma szansę być
przyjętym w ciągu jednego dnia. Przy czym musi liczyć się z tym, że
trzeba będzie czekać w kolejce.

Najczęściej rejestrowane są
używane samochody, zarówno bezpośrednio po sprowadzeniu z Europy
Zachodniej bądź zagranicznego pochodzenia zakupione na rynku wtórnym.

Ciekawostką
jest, że w tej chwili Polacy sprowadzają bardzo dużo samochodów z
Anglii. Powód jest prosty: na kontynencie wyczerpał się zapas używanych
aut. - Z angielskimi samochodami jest więcej kłopotu, bo trzeba im
przekładać kierownicę z prawej na lewą stronę. Ale są młodsze i w
lepszym stanie niż te sprowadzane wcześniej - mówi kierownik
Jędrzejczak. - Rejestrujemy też coraz więcej samochodów terenowych. Na
nie również jest moda - dodaje.

SKUTEROWE SZALEŃSTWO

Zupełnie
inaczej wygląda sytuacja z nowymi skuterami, które są hitem tego lata!
Tych dziennie rejestruje się kilka. Ich użytkownikami najczęściej jest
nastoletnia młodzież. - Skutery są małe, zwinne, wszędzie można nimi
wjechać. Łatwiej znaleźć dla nich miejsce do parkowania. Co
najważniejsze, każdy może nauczyć się je prowadzić, bo ta sztuka nie
wymaga żadnych umiejętności. Po prostu siada się na motor i jedzie -
wyjaśniał nam Artur Stępniewski, współwłaściciel sklepu motoryzacyjnego.

Okazuje
się, że jego sklep sprzedał w tym sezonie ponad sto skuterów! - To
bardzo dużo - ocenia pan Artur. - Największy ruch ze sprzedażą był na
początku lata. Teraz skuterów sprzedaje się nieco mniej, ale w dalszym
ciągu mają ogromne wzięcie - mówi.

- Te niewielkie motory mogą
prowadzić dzieci od 13 roku życia, pod warunkiem, że mają kartę
motorowerową. Jeszcze prościej mają dorośli: po ukończeniu 18 lat nie
trzeba mieć żadnego dokumentu uprawniającego ich do jazdy motorowerem,
bo tak właśnie traktowane są skutery - tłumaczy kierownik Wydziału
Komunikacji. - Gdybyśmy traktowali je na równi z samochodami, 30
procent rejestrowanych dziennie aut byłoby rejestracją nowych pojazdów
- żartuje.

Jest jedno "ale”. Fabrycznie nowe skutery mają
blokadę, dzięki której nie da się jechać szybciej niż 45 kilometrów na
godzinę. Tyle że miłośnicy szybkich jazd zdejmują blokady i bardzo
bezpieczne motorki przestają być bezpieczne.

O KONESERACH

Pora teraz przejść do
najdroższych maszyn. Owszem, można je spotkać w powiecie włoszczowskim,
chociaż nie jest ich zbyt wiele. Drogie samochody, w dodatku nowe,
kupują ludzie więcej niż zamożni. - Najdroższy samochód, jaki
rejestrowaliśmy w ostatnim czasie, kosztował ponad pół miliona złotych
- opowiada kierownik Jędrzejczak.

Druga kategoria bardzo drogich
pojazdów, rejestrowanych we włoszczowskiej "komunikacji”, to...
traktory. Supermocne maszyny, warte 300-400 tysięcy złotych, rejestrują
firmy, ale też rolnicy indywidualni. Ta dla wielu ludzi niebotyczna
kwota gwarantuje, że kabina ciągnika niewiele różni się od wnętrza
samochodu osobowego - klimatyzacja, wspomaganie kierownicy, wyciszone
wnętrze, prawie nie słychać pracy potężnego silnika.

Jeśli
chodzi o indywidualne tablice rejestracyjne, na nie również znajdują
się pojedynczy chętni, gotowi zapłacić dodatkowy tysiąc złotych za, na
przykład, umieszczenie swojego imienia na "blachach”. Imię bądź skrót
imienia i nazwiska - taką treść rejestracji kierowcy życzą sobie
najczęściej.

SAMO ŻYCIE

Są wpadki z dokumentami.
Ostatnio Wydział Komunikacji boryka się z wyjaśnieniem powodu przebicia
numerów na ramie auta sprowadzonego z Włoch. Nabywca tłumaczy się, że
kupując samochód, nie zauważył fałszerstwa. W tej chwili włoszczowski
urząd czeka na odpowiedź włoskiej policji, by ustalić, kto i kiedy mógł
przebić numery.

- Bo to jest tak - mówi kierownik Jędrzejczak.
- Kupujący tak są zaaferowani faktem, iż za chwilę będą mieć własne
auto, że nie mają czasu na zawracanie sobie głowy takimi "szczegółami”,
jak dokumenty samochodu - opowiada. - Potem taki ktoś przychodzi do
nas. Pokazuje moim pracownikom "papiery” i okazuje się, że nie ma
połowy dokumentów. No i trzeba odesłać człowieka, by skompletował sobie
wszystko, co musi mieć - dodaje.

CIASNOTA W CENTRUM

Wątpiącym
w lawinowy rozwój motoryzacji polecamy spacer po centrum Włoszczowy w
godzinach szczytu. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ciasnota,
szczególnie w centrum miasta! W tej chwili praktycznie na każdym wolnym
skrawku ziemi, gdzie tylko da się wjechać, parkują samochody. Ostatnio,
wychodząc naprzeciw potrzebom ludzi i coraz bardziej korkującego się
miasta, Urząd Miejski urządził jeden parking w pobliżu poczty. Na
ostatniej przed wakacjami sesji Rada Miejska wyraziła zgodę na zakup 20
arów ziemi z tyłu za kościołem pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej
Marii Panny. Powinno powstać około 60 miejsc parkingowych.

POŻEGNANIE Z "MALUCHEM”

I
ostatnia ciekawostka. Masowo sprowadzane z zagranicy auta powoli
wypychają z naszych dróg polskie marki samochodów. - Jeśli mamy
samochody do złomowania, najczęściej są to "maluchy” i polonezy - mówi
Krzysztof Nowak, pracownik Wydziału Komunikacji we Włoszczowie. - Duże
fiaty zniknęły już prawie zupełnie. Teraz przyszła kolej na "malucha”.
Szkoda, bo przecież "maluchy” na drogach to ważny fragment naszego
polskiego pejzażu motoryzacyjnego - dodaje.






Teresa Krąż

 źródło: Echo

 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=2554