Potrzebna rozmowa o tym, jakie dziś inwestycje są najpotrzebniejsze dla Włoszczowy.
Po naszej publikacji o remoncie ulicy Ogrodowej we Włoszczowie,
odezwali się mieszkańcy ulicy Przedborskiej, również we Włoszczowie.
Obydwie drogi łączy wspólny zarządca - starostwo włoszczowskie.
Ulica Przedborska niekoniecznie przypomina trasę wylotową z miasta, będącego siedzibą powiatu, w kierunku na stolicę. (T. Krąż)
W
praktyce oznacza to, że mieszkańcy obydwu ulic nie mają po co chodzić
ze skargami na stan dróg do Urzędu Miejskiego, gdyż burmistrz złamałby
prawo, gdyby chciał za pieniądze z kasy gminy uporządkować bardo ważną
dla miasta drogę. Mowa przecież o "wylotówce” na Końskie i Warszawę.
Mowa przecież o ścisłym centrum miasta!
JAK NA KOŃCU ŚWIATA
Trudno
się dziwić mieszkańcom Przedborskiej, że o swojej ulicy mówią
"tragedia”. Koślawe chodniki, tam, gdzie w ogóle one są. Zajeżdżone
trawniki - zjawisko nieuniknione przy obecnym boomie motoryzacyjnym,
jaki przeżywa region, w sytuacji, gdy w centrum miasta brakuje
parkingów. I rzecz najuciążliwsza, chodniki, które kończą się przy
skrzyżowaniu z ulicą Młynarską. W odległości nie większej niż 200
metrów od Rynku! Dalej piesi mają do dyspozycji pobocza. Pół biedy
latem, gdy jest sucho. Można przejść po trawniku. Gorzej jesienią i
wiosną, gdy pas zieleni zamienia się w miękkie grzęzawisko. Ratując się
przed topielą, ludzie, ryzykując życiem, wędrują skrajem asfaltu.
-
Tam nie ma żadnej kanalizacji burzowej. To, że w ogóle widać jeszcze
ślady rowów, to zasługa nas, mieszkańców Przedborskiej, którzy czyścimy
je i pogłębiajmy naszym własnym kosztem. Ale jaki mamy wybór? Czekać,
aż pierwsza, większa ulewa zaleje nam domy? - pytają ludzie.
POKONAĆ ZAGMATWANE
Wiadomo
nie od dziś, iż zmorą mniejszych miast jest to, że nie wszystkie ulice
pozostają w ich zarządzie. Drogi bowiem dzielą się na krajowe,
wojewódzkie, powiatowe i gminne. Zgodnie z podziałem, każdy samorząd
odpowiada za swoje ulice. Gmina za gminne, powiat za powiatowe itd.
Problem w tym, że "obce” dla gmin samorządy zarządzają najbardziej
ruchliwymi szlakami komunikacyjnymi w miastach! Stąd zdarza się, że gdy
peryferie mogą chwalić się gładkim asfaltem, centra miasteczek
przypominają zupełną ruinę. W opis ten Włoszczowa wpisuje się idealnie!
Wystarczy przejechać się opisywaną przez nas ulicą Przedborską czy
ulicą Partyzantów, wojewódzką "wylotówką” na Kielce.
Tyle że
według naszej oceny, przepisy da się obejść! Przynajmniej jeśli chodzi
o drogi powiatowe. Nic bowiem nie stoi na przeszkodzie, by gmina
Włoszczowa porozumiała się ze starostwem Włoszczowa, które ulice i w
jakiej kolejności trzeba odnawiać. Tym bardziej że w tym roku w
powiecie włoszczowskim pojawiła się nowa forma współpracy samorządów.
Poszczególne gminy, wchodzące w jego skład, co prawda symbolicznie, ale
zgodziły się współfinansować remonty dróg powiatowych. Dokładniej:
samorządy gminne zarezerwowały w swoich budżetach po kilkadziesiąt
tysięcy złotych na dołożenie się do drogowych inwestycji powiatu. Przy
takim podejściu nie wydaje się problemem, by gmina Włoszczowa
opracowała na przykład projekt modernizacji ulicy Przedborskiej, a
starostwo włoszczowskie zadbało, by projekt ten znalazł się na liście
inwestycji dofinansowywanych przez Unię Europejską.
STRATEGIA POSZUKIWANA
To tylko nasza
propozycja. Póki co, mieszkańcy ulicy Przedborskiej raczej nie powinni
się spodziewać przebudowy trasy, przy której stoją ich domy.
Starostwo
ma gotowe projekty modernizacji ulic, tyle że innych niż Przedborska.
Na liście znajdują się ulice Wiśniowa, Kusocińskiego i Wschodnia.
Burmistrz Bartłomiej Dorywalski mówi, iż nie wie według jakich
kryteriów władze powiatu wybrały te właśnie ulice, jako najpilniejsze
do remontu.
Starostwo ze swej strony tłumaczy, że wielkim
nieporozumieniem okazują się zapowiedzi poprzednich władz naszego
województwa o niebotycznych pieniądzach unijnych, które rzekomo miało
dostać Świętokrzyskie. W tej chwili wiadomo już, że potrzeby drogowe
poszczególnych samorządów więcej niż wielokrotnie przekraczają
możliwości finansowe województwa. - Gdyby zastosować zasadę dzielenia
po równo dla wszystkich, to my, starostwo włoszczowskie, możemy liczyć
na jeden milion złotych dotacji. Co za takie pieniądze można zrobić? -
pyta wicestarosta Zbigniew Krzysiek. Mowa tutaj o programie pomocowym
dla Polski na lata 2007-2013.
Burmistrz Dorywalski podkreśla,
iż przyjmie każdą, sensowną sugestię, która pomoże rozwiązać problemy
drogowe w mieście. Póki co sam niewiele może zrobić. Obejmując jesienią
2006 roku urząd przejął po swoim poprzedniku jeden, nadający się do
realizacji projekt budowy. Mowa tutaj o wysypisku śmieci. Jednak gmina
Włoszczowa nie jest nawet w połowie zwodociągowana. Jeszcze mniejszy
procent jej powierzchni ma kanalizację. Stąd jego polityka inwestycji
przypomina bardziej żonglerkę niż planowe działanie. Sprowadza się do
wybierania najbardziej pilnych potrzeb z listy bardzo pilnych potrzeb.
-
Gmina potrzebuje opracowania strategii rozwoju. Owszem, kilka lat temu
powstał taki dokument, ale zawiera on listę pustych haseł, które nigdy
nie były realizowane - mówi. - Co z tego, że czytam rozpisane na lata
plany budowy wodociągów i innych inwestycji, skoro żadna z nich nie
powstała? - pyta.
ZOBACZYĆ Z BLISKA
Na koniec
gorzka uwaga mieszkańców ulicy Przedborskiej: "Pan starosta pewnie nie
chodzi piechotą, więc nie przeszkadzają mu dziury w naszych chodnikach.
Może gdyby choć raz, w celach poznawczych, także swojego miasta (!),
przeszedł się naszą ulicą, zrozumiałby o czym mówimy”.
Teresa Krąż
źródło: 