Mieszkanka podbuskiej miejscowości przyznała, że okradała kuracjuszki podczas, gdy kobiety szły do komunii w kaplicy Świętej Anny.

Pieniądze 35-latka ukryła w bieliźnie, a biżuterię z poprzedniej kradzieży znaleziono u niej w domu. (Policja)
Do świątyni przychodziła na msze, zabierała książeczkę do nabożeństwa i udawała, że się modli.
W kaplicy Świętej Anny w Busku do wtorku były dwie podobne kradzieże.
- Gdy kuracjuszki szły do komunii świętej, zostawiały na ławkach swoje torebki. Kiedy wracały sprzed ołtarza, torebek już nie było - opowiada sposób działania złodzieja Roman Sobczak, szef buskiej policji. Pierwsza z okradzionych kobiet straciła 260 złotych, druga ponad 300 złotych, dolary i biżuterię.
- W rejon kaplicy skierowałem więcej patroli, policjanci byli wyczuleni na to, żeby schwytać kościelnego rabusia - dodaje komendant Sobczak.
Taka okazja nadarzyła się we wtorek. Tego dnia w kaplicy znów pojawił się złodziej, czy raczej, jak się wkrótce okazało, złodziejka. Sposób postępowania był taki sam jak w poprzednich dwóch przypadkach, tyle że tym razem okradziona kobieta zauważyła, jak inna "modląca” się opuszcza kaplicę z jej torebką. Ruszyła za nią, pomogli jej też inni wierni. Zawiadomiono policjantów.
- Niedaleko kaplicy były radiowozy - opowiada szef buskiej policji. - Policjanci zauważyli uciekającą kobietę. Zatrzymali ją.
Okazało się, że to 35-letnia mieszkanka pobliskiej miejscowości, która w swojej rodzinnej wsi prowadzi sklep. Skradzioną torebkę zdążyła wyrzucić, zaś pieniądze - ponad 500 złotych - ukryła w bieliźnie. Funkcjonariusze je odnaleźli. Podczas przeszukania jej domu znaleźli też "fanty” z poprzednich kradzieży.
35-latka przyznała się do trzech kradzieży w kaplicy, a także do tego, że na stacji paliw wykorzystała nieuwagę sprzedawcy i z metalowej kasetki ukradła mu 1000 złotych. Tłumaczyła się trudną sytuacją ekonomiczną. Nigdy wcześniej nie była karana, a teraz grozi jej do pięciu lat więzienia.
- Sprawdzamy, czy to jedyne przestępstwa, których dopuściła się kobieta, możliwe, że ma na swoim koncie także inne czyny - dodaje Roman Sobczak.
/saba/
źródło: 