- To byłaby największa inwestycja w okolicy od czasu II wojny
światowej. Ale jest za wcześnie, żeby mówić o jakichkolwiek konkretach.
Tym terenem interesuje się przecież wielu inwestorów - mówi Marian
Buras, wójt Morawicy.
Fot. Paweł Małecki / AG
Chodzi o ponad 40 ha przy drodze pomiędzy Morawicą i Dębską Wolą. To
część terenów, o które ma być powiększona Specjalna Strefa Ekonomiczna
Starachowice, która od ubiegłego roku ma w Morawicy około 4 ha
powierzchni. Działają tu już dwie firmy.
Cały wniosek o rozszerzenie, który trafił wiosną tego roku do Ministerstwa Gospodarki, dotyczy około 76 ha.
- Spodziewamy się, że decyzję w tej sprawie Rada Ministrów podejmie w
ciągu kilku dni. Mamy nadzieję, że będzie ona podjęta ponad konfliktami
politycznymi - mówi Cezary Tkaczyk, wiceprezes zarządu SSE
Starachowice. Nie chce zdradzić, czy to powiększenie jest
przygotowywane na potrzeby konkretnego inwestora. - To teoretyczne
rozważania, co było pierwsze, kura czy jajko - mówi.
Zdaniem "Pulsu Biznesu" około 40 ha interesuje się indyjski producent
opon Apollo Tyres, którego przedstawiciele w czerwcu byli w Polsce.
Tereny miała wyszukać Polska Agencja Informacji i Inwestycji
Zagranicznych, która jest na wstępnym etapie przygotowywania projektu.
Niewykluczone, że Morawica to niejedyna kandydatura.
PAIiIZ wczoraj nie zaprzeczyła tym doniesieniom. - Niestety, nie możemy
skomentować tej informacji - odpowiedział na pytania "Gazety" Borys
Czyhin z biura informacji i PR.
Oficjalnie nie wiadomo nawet, o jaką inwestycję chodzi. Ale zdaniem
"Pulsu Biznesu" Ministerstwo Gospodarki w uzasadnieniu wniosku o
poszerzenie strefy napisało, że chodzi o inwestycję rzędu 800 mln zł
dającą zatrudnienie 2,5 tys. osób.
Czy Hindusi odwiedzili również SSE albo Morawicę? - W sprawie każdego
terenu kontaktuje się wielu inwestorów. W praktyce polega to na
odpowiedzi na cały szereg pytań dotyczących m.in. możliwości dojazdu,
zasilania w energię. Na tej podstawie jest przeprowadzana weryfikacja,
czy grunt spełnia wymogi - mówi Tkaczyk, ale informacji o
zainteresowaniu ze strony Hindusów nie chce potwierdzić. - Trzeba
trochę poczekać - podkreśla.
Buras jest optymistą, chociaż doniesień "Pulsu Biznesu" nie chce
komentować. - Potencjalni inwestorzy pojawiają się niemal co drugi
dzień. Na razie musimy poczekać - podkreśla wójt. Nie obawia się, że
fabryka opon może być uciążliwa dla otoczenia. - To kwestia
szczegółowych ustaleń. Poza tym przepisy dotyczące ochrony zmieniły się
i są dużo ostrzejsze niż jeszcze kilka lat temu. Wystarczy spojrzeć,
jak teraz wygląda na przykład otoczenie cementowni - uspokaja Buras.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
źródło: