Dolina rzeczki Businki w gminie Michałów jest skarbnicą archeologicznych zabytków. Wczoraj naukowcy dokonali kolejnego odkrycia.

Archeolog Dariusz Greń prezentuje grób kloszowy, który wczoraj odkrywany był na oczach licznych pasjonatów archeologii. (I. Imosa)
Grób kloszowy z okresu kultury pomorskiej odkryto wczoraj na terenie jednego ze stanowisk archeologicznych w okolicach wsi Tur Dolny w gminie Michałów.
Od 27 lat pracuje tutaj ekipa archeologów pod kierunkiem doktora Andrzeja Matogi, kierownika Epoki Brązu w Muzeum Archeologicznym w Krakowie.
Archeologowie niemal bez przerwy odkrywają tu ślady osad z różnych epok i cmentarzyska praprzodków, którzy jak wynika z dotychczasowych badań, bardzo licznie zamieszkiwali te tereny w zamierzchłych czasach.
Goście na stanowisku
Wczoraj archeologowie Andrzej Matoga, Dariusz Greń i Kinga Ryba zaprosili na swoje stanowiska widzów - także dzieci korzystających z atrakcji przygotowanych przez Muzeum Regionalne w Pińczowie pod hasłem "Wakacje w muzeum”.
- Znajdujemy się w dolinie niewielkiej rzeczki Businki, która jest dopływem Nidy i uchodzi do jej koryta powyżej ujścia rzeki Mierzawy, a poniżej rzeczki Kruczki-Mierzawki. W tej okolicy na kilkuhektarowym obszarze mamy około 30 stanowisk archeologicznych - tak zwanych wielokulturowych.
- Część z nich uległo zniszczeniu wskutek eksploatacji piasku z licznych wyrobisk, ale znaczna część potwierdza bytowanie tu ludzi w różnych epokach. Najogólniej przyjmujemy, że mamy do czynienia z osadnictwem z epoki tak zwanej kultury trzcinieckiej, czyli okresu około 3,5 tysiąca lat przed naszą erą. Potem następuje przerwa. Kolejni osadnicy pozostawiają ślady w okresie tak zwanej kultury pomorskiej, czyli 400-200 lat przed nasza erą.
- Są jeszcze odkrycia nieco późniejsze - z tak zwanego okresu przedrzymskiego - który obejmuje mniej więcej ostatni wiek przed naszą erą. W tym przypadku mamy na przykład pozostałości domu mieszkalnego. Dziś prezentujemy grób kloszowy z okresu kultury pomorskiej, który nieco różni się od standardowych odkryć tej epoki.
- Jest to popielnica spełniająca role urny z prochami, przykryta glinianą misą. Wszystko to nakryte jest odwróconym do góry kloszem. W jego zagłębieniu znajdują się ślady szczątków.
- Taka forma grzebania zmarłych może być wyrazem łączenia się wspólnot rodowych, które wnosiły nowe, inne formy pochówków. Stanowisko jest doskonale widoczne i dobrze, że osoby nie znające problematyki mogą zapoznać się dokładnie z tym odkryciem - wyjaśnia doktor Andrzej Matoga.
Z pomocą mieszkańców
Krakowski archeolog, który współpracuje na co dzień z Dariuszem Greniem z Muzeum Regionalnego w Pińczowie przy tworzeniu tak zwanego Archeologicznego Zdjęcia Polski, szczegółowo wyjaśniał historyczne tło takiej formy pochówków zmarłych i cechy charakterystyczne osadnictwa w różnych epokach na ziemiach w dolinie rzeczki Businki.
Naukowcom w pracach ziemnych pomagają okoliczni mieszkańcy, którzy odpłatnie usuwają warstwy ziemi nad odkrywanymi śladami praprzodków. Ekspedycję współfinansują służby ochrony zabytków z Kielc i Muzeum Archeologiczne z Krakowa.
Rejon Tura Dolnego, czyli obszar o długości około 1,5 kilometra i szerokości 1 kilometra, to zaledwie wycinek w morzu znalezisk archeologicznych odkrywanych na terenie Ponidzia każdego roku. Są wśród nich także zupełnie przypadkowe odkrycia cmentarzysk, osad ludzkich i innych śladów świadczących o tym, że przed tysiącami lat tereny te zamieszkiwało wiele plemion i zorganizowanych społeczności.
Irena Imosa
źródło: 