Jest jednak poważna przeszkoda - rodzice niepełnosprawnej dziewczynki muszą kupić samochód do przewozu wózka.
6-letnia Magdalenka z Zabrodów chciałaby, jak inne dzieci, chodzić do
szkoły. Urodziła się bez nóg i rąk, porusza się na specjalnym wózku,
sterowanym kikutem ramienia.
6-letnia Magdalenka z Zabrodów chciałaby, jak inne dzieci, chodzić do szkoły. (archiwum)
Tylko że takim wózkiem nie przejedzie 14 kilometrów do szkoły w Olesznie.
O Magdalence Tkaczyk pisaliśmy wielokrotnie w "Echu Dnia”. Dziewczynka urodziła się bez kończyn.
Jej
rodzice przeżyli szok, bo lekarz prowadzący ciążę nie zauważył podczas
badania usg, że płód ma tak poważne wady rozwojowe. Mimo nieszczęścia,
jakie dotknęło ich córkę, Elżbieta i Krzysztof Tkaczykowie nie poddali
się.
Rok po roku mozolnie rehabilitują Magdalenkę,
codziennie ćwiczą, żeby nauczyć ją samodzielności na tyle, na ile to
tylko możliwe. W grudniu ubiegłego roku dziewczynka, po pobycie w
ośrodku rehabilitacyjnym w Czarnieckiej Górze, zaczęła chodzić, a
właściwie poruszać się, wykorzystując do tego pośladki i biodra.
CIĘŻKO ODŁOŻYĆ
Tkaczykowie
założyli fundację, żeby zbierać pieniądze na rehabilitację córki, bo z
jednej pensji i kilku hektarów pola ciężko odłożyć wystarczającą sumę.
Krzysztof Tkaczyk jest stolarzem, pracuje we włoszczowskim Stolbudzie,
Elżbieta zajmuje się dziećmi (mają jeszcze 13-letnią Emilkę i
9-letniego Przemka), prowadzi gospodarstwo.
- Dzięki datkom
wielu dobrych ludzi udało nam się kupić dla Magdalenki specjalny
szwedzki wózek, sterowany kikutem i podbródkiem. To są jej nogi,
przepustka do normalnego życia - mówi Elżbieta. - Jesteśmy za to bardzo
wdzięczni wszystkim ludziom, którzy wspomogli nas finansowo w tym
zakupie. Dzięki nim Madzia może samodzielnie poruszać się, wyglądać
przez okno, pojechać z rodzeństwem na spacer.
SZKOŁA BARDZO SIĘ PODOBA
We
wrześniu Magdalenka idzie do "zerówki” w Olesznie. - Ja będę się uczyć
pisać i liczyć. I malować. Ale jeszcze nie mam plecaka - mówi i nie
może doczekać się, kiedy zacznie się uczyć w prawdziwej szkole. - Ja
tam byłam w tej szkole, znam kolegów Przemka. Bardzo mi się podobało. I
mama będzie siedzieć ze mną w jednej ławce! I będziemy jeździć na
wycieczki - cieszy się.
- Nie wiem, czy Magdalenka kiedykolwiek będzie
samodzielna, czy na tyle zmienią się w Polsce przepisy, żeby ludzie
tacy jak ona mogli prowadzić normalne życie, ale bardzo chcę, żeby nie
czuła się gorsza od innych dzieci. Dlatego zrobimy wszystko, żeby mogła
chodzić do szkoły. Choćbym miała ją tam zanosić na plecach - mówi z
determinacją Elżbieta Tkaczyk.
I wcale nie przesadza. Wózek
akumulatorowy, którym porusza się Magdalenka, nadaje się do krótkich
spacerów. Nie przejedzie kilkunastu kilometrów do Oleszna. Tkaczykowie
muszą kupić specjalny samochód, w którym będzie można przewozić wózek.
- To nie jest proste, bo wózek waży 130 kg, ma wymiary 100 cm na 130,
więc musimy kupić samochód typu van, na przykład renault kangoo albo
fiat doblo - tłumaczy Elżbieta Tkaczyk.
- Nowy fiat doblo, bo
ten typ jest najtańszy, kosztuje 50 tysięcy złotych. To dla nas suma
nie do zdobycia. A jeszcze będziemy musieli wydać 5 tysięcy złotych na
specjalne szyny do zamocowania wózka wewnątrz samochodu.
Na
koncie fundacji "Magdalenka” jest obecnie 20 tys. zł. Tkaczykowie
jeżdżą po giełdach, szukając używanego, w miarę niestarego samochodu,
który będzie mógł służyć Magdalence przez najbliższych 10 lat.
Wójt gminy Krasocin Józef Siwek powiedział nam, że
zrobi wszystko, żeby Magdalenka mogła chodzić do szkoły, jak inne
dzieci. - Gmina mogłaby sfinasować nauczanie indywidualne, ale chodzi o
to, że to dziecko powinno mieć kontakt z rówieśnikami. Rodzicom
Magdalenki zależy na integracji ich córki z innymi dziećmi i ja to
rozumiem - tłumaczy. - Jesteśmy w stanie wygospodarować z budżetu gminy
około 5 tysięcy złotych na zasiłek celowy do zakupu samochodu - dodaje.
TO WCIĄŻ ZA MAŁO
Dzieci
takie jak Magdalenka nie mogą też liczyć na pomoc Państwowego Funduszu
Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dofinansowanie na zakup środka
transportu przysługuje osobom uczącym się, ale... pełnoletnim.
-
Wiemy, że ten przepis jest bez sensu i ogranicza możliwość normalnej
edukacji dzieciom niepełnosprawnym - przyznaje Krzysztof Słoń, dyrektor
PFRON w Kielcach. - Wnioskowaliśmy o zmianę tego przepisu i jeszcze w
sierpniu ma się pojawić nowy zapis, który umożliwi dofinansowanie
zakupu samochodu dla rodziców niepełnosprawnego dziecka.
Kupując nowy samochód, będzie można ubiegać się o
około 18 tys. zł dotacji. Będzie też można otrzymać dofinansowanie do
zakupu używanego samochodu, pod warunkiem, że będzie on już w momencie
zakupu dostosowany do przewozu osób niepełnosprawnych. Przepis ma wejść
w życie jeszcze przed końcem wakacji.
- Dla nas to
nieosiągalne. Gdzie ja znajdę używany samochód przystosowany do
przewożenia takiego wózka, jak ma Madzia? A na nowy i tak nas nie stać
- mówi Elżbieta Tkaczyk.
Czy ktoś może im pomóc?
Iza Bednarz
źródło: 