W Kazimierzy Wielkiej - w cenie od kilku do prawie 1000 złotych. Chętnych na wykup nie brakuje.
Już za 5 złotych można wykupić mieszkanie spółdzielcze w Kazimierzy
Wielkiej. Zainteresowanie jest duże, choć niektórzy... wciąż nie
wierzą, że to prawda.
- Także w bloku numer 1 przy
ulicy Szkolnej można kupić tanie mieszkanie - mówi Bogusław Zaręba,
prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Kazimierzy Wielkiej. (A. Ligiecki)
Wielkie "mieszkaniowe uwłaszczenie”
stało się możliwe dzięki nowelizacji ustawy o spółdzielczości, która
weszła w życie 31 lipca 2007 roku.
NAJTANIEJ NA PARTYZANTÓW
W
zasobach kazimierskiej spółdzielni znajduje się 625 mieszkań, na
osiedlach nazywanych potocznie Partyzantów 1, Partyzantów 2, Szkolna.
To lokale w różnym "wieku”. Najstarsze bloki przy ulicy Partyzantów
zostały wzniesione w latach 70., inne w latach 1981-84. Najmłodsze są
przy Szkolnej - zbudowano je między 1988 i 1991 rokiem.
I to ma
właśnie zasadniczy wpływ na cenę wykupu lokali. Najtańsze są najstarsze
mieszkania. W Kazimierzy nawet takie, które można kupić... za mniej niż
5 złotych. Najdroższe, na Szkolnej, kosztują około 950 zł.
-
Choć nie wszystkie lokale w osiedlu na Szkolnej są przeznaczone do
wykupienia na preferencyjnych warunkach. Wyłączamy te w blokach numer 7
i 9, gdyż obowiązują tam inne zasady spłacania. Albo inaczej, można je
wykupić, tyle że na dotychczasowych zasadach. Nie za przysłowiową
złotówkę - informuje prezes spółdzielni Bogusław Zaręba.
W
sumie, można kupić w Kazimierzy "za złotówkę” prawie 100 mieszkań. A
zysk jest spory. Za te same lokale - przekształcając je w mieszkania
własnościowe na poprzednich warunkach - należałoby zapłacić od 3 do 9
tysięcy zł (z zastosowaniem bonifikaty).
KTO KUPIŁ, STRACIŁ
-
Zainteresowanie jest bardzo duże. Ludzie przychodzą, pytają. Niektórzy
wręcz... nie dowierzają, że za kilka złotych mogą kupić mieszkanie -
dodaje prezes Zaręba. - W pierwszych dniach obowiązywania nowej ustawy
wpłynęło 48 wniosków o przekształcenie mieszkania.
Decyzję "na tak” podjęła już połowa uprawnionych. Ci
chwalą nowy projekt rządowy w sprawie przekształcania lokali
spółdzielczych. - To znakomity pomysł. Dla ludzi. Mogę mieć wreszcie
mieszkanie, w którym spędziłam pół życia. Nie płacąc za to wielkich
pieniędzy, jak przedtem, których i tak nie udałoby mi się zebrać -
twierdzi jedna z mieszkanek bloku przy Partyzantów.
Ale jest
też druga strona medalu. Wielu kazimierzan wykupiło swoje mieszkania
wcześniej, zgodnie z przepisami, które weszły w życie 24 kwietnia 2001
roku. Płacili dużo więcej niż teraz.
- Ci ludzie mogą dzisiaj
czuć się pokrzywdzeni. Sam zresztą wykupiłem mieszkanie na poprzednich
warunkach, a więc straciłem - uważa Bogusław Zaręba. - Chciałbym być
dobrze zrozumiany, nie mam nic przeciwko przekształceniom, ale dlaczego
zrobiono to dopiero teraz? I tak na szybko? To niesprawiedliwe
społecznie, robi się spory mętlik.
TRZY MIESIĄCE TO ZA KRÓTKO
Spółdzielnie mieszkaniowe mają trzy miesiące na rozpatrzenie wniosków obywateli. Zdaniem prezesa Zaręby, to zbyt krótki okres.
-
Powiedziałbym, że nierealny. Spółdzielnie muszą przygotować szereg
uchwał. My jesteśmy w o tyle korzystnej sytuacji, że dzięki
przychylności burmistrza, Rady Miejskiej sprawy dotyczące gruntów
spółdzielni zostały uregulowane. Są one naszą własnością, nie w
użytkowaniu wieczystym - wyjaśnia prezes. - Ale i tak nie przeskoczymy
procedur, które muszą potrwać dłużej.
Adam LIGIECKI
źródło: 