Przełom w popiołach? 2003-04-11 14:44:47
Trudno uprzedzać fakty, jednak wiele wskazuje na to, że 24 marca 2003 roku może stać się punktem zwrotnym w głośnej sprawie "pacanowskich popiołów". Właśnie tego dnia starosta buski wydał kolejną decyzję w sprawie ustalenia kierunku rekultywacji wyrobisk cegielni w Słupi Pacanowskiej. Tym razem "na tak".
Przypomnijmy, że sprawa dotyczy rekultywacji terenów poeksploatacyjnych kopalni iłów trzeciorzędowych - złóż "Słupia Pacanowska" i "Słupia Pacanowska Cegielnia" - o łącznej powierzchni 38.600 metrów kwadratowych. Pod koniec 1999 roku tereny te wraz z cegielnią nabył na mocy aktu notarialnego od spółdzielni "Nowa Wieś" Grzegorz Śmistek. Przedsiębiorca z Połańca otrzymał również koncesję na wydobycie iłów i produkcję cegły.
Starosta "na tak"...
W tym samym roku Starostwo Powiatowe w Busku Zdroju wydało - na wniosek Grzegorza Śmistka - decyzję administracyjną zobowiązującą go do rekultywacji terenów zdegradowanych w wyniku eksploatacji iłów. Decyzja została uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Kielcach, które zarzuciło organowi pierwszej instancji naruszenie ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych.
Śmistek odwołał się od decyzji SKO, składając skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. We wrześniu 2001 roku NSA odrzucił skargę ze względu na uchybienia proceduralne (została wniesiona po terminie). "Wojnie o popioły" towarzyszyły gwałtowne protesty mieszkańców Słupi i okolicznych miejscowości. Rolnicy obawiają się, że odpady powstałe w wyniku spalania węgla z Elektrowni "Połaniec", którymi nowy właściciel cegielni chce wypełniać wyrobiska, mogą zawierać znaczne ilości materiałów niebezpiecznych, szkodliwych dla zdrowia ludzi i zwierząt.

Adam Ligiecki: Po pożarze z cegielni w Słupi Pacanowskiej zostały tylko zgliszcza
...starosta "na nie"...
14 stycznia 2003 roku Starostwo Powiatowe wydało kolejną, tym razem negatywną decyzję dla Grzegorza Śmistka. Starosta wziął pod uwagę opinię Zarządu Gminy w Pacanowie oraz liczne protesty mieszkańców Słupi i - mając na uwadze "słuszny interes społeczny obywateli" - powiedział "nie" dla popiołów. Właściciel cegielni odwołał się do SKO. Kolegium uchyliło pod koniec lutego decyzję starosty, zgłaszając zastrzeżenia natury formalnoprawnej.
- Decyzję wydaliśmy w oparciu o przepisy ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych, natomiast Samorządowe Kolegium Odwoławcze wyszło z założenia, że powinna zostać wydana na podstawie nowej ustawy - prawo ochrony środowiska, obowiązującej od października 2001 roku - wyjaśnia Lech Sołtysiak, naczelnik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska buskiego starostwa.
Dodajmy, że Śmistek otrzymał wcześniej pierwszą, pozytywną decyzję starosty, zezwalającą na odzysk odpadów innych niż niebezpieczne (popiołów lotnych z elektrowni). Brakowało tej najważniejszej dotyczącej rekultywacji.
...i znowu "na tak"
24 marca 2003 roku Starostwo Powiatowe w Busku Zdroju wydało ostatnią jak do tej pory decyzję (w oparciu o ustawę prawo ochrony środowiska), która uzgadnia warunki rekultywacji terenów poeksploatacyjnych kopalni z wykorzystaniem popiołów lotnych.
Starosta oparł się m.in. na pozytywnej opinii dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Kielcach, dokumentacji opracowanej przez geologów. Wzięto pod uwagę także wyniki analizy popiołów lotnych na zawartość pierwiastków promieniotwórczych wykonanej przez krakowski Instytut Fizyki Jądrowej, jak również publikacje Państwowego Zakładu Higieny oraz Państwowego Inspektoratu Bezpieczeństwa Jądrowego i Ochrony Radiologicznej.
- Czy spodziewałem się pozytywnej dla mnie decyzji? Sam nie wiem - zastanawia się Grzegorz Śmistek. - Jeżeli rozpatrywać względy merytoryczne, to nie było żadnych podstaw, żeby starosta nie wydał decyzji "na tak". Choć tutaj względy merytoryczne były brane pod uwagę chyba na samym końcu. Na szczęście, jak widać, przeważyły.
- Nie było przesłanek do wydania decyzji negatywnej. Jedyną taką przesłanką, którą kierował się urząd wydając wcześniej decyzje odmowne była negatywna opinia władz gminy Pacanów oraz gwałtowne protesty mieszkańców Słupi - tłumaczy Lech Sołtysiak. - Ponadto Kolegium Odwoławcze zwróciło nam uwagę, że "słuszny interes strony" to nie tylko interesy obywateli, mieszkańców gminy Pacanów, lecz także interes pana Śmistka, który jest stroną.
Termin zakończenia rekultywacji dla terenów poeksploatacyjnych złoża "Słupia Pacanowska" i północnej części złoża "Słupia Pacanowska Cegielnia" ustalono na 31 grudnia 2006 roku. Dla pozostałej części - do 2024 roku, jeśli do tego czasu złoża zostaną wyeksploatowane.

- Nie czuję się zwycięzcą, raczej człowiekiem zmęczonym, pokrzywdzonym - podkreśla Grzegorz Śmistek, właściciel cegielni w Słupi Pacanowskiej.
Bierzemy się do pracy
Przed wydaniem decyzji starosta Jerzy Kolarz zaprosił do Buska delegację mieszkańców Słupi oraz przedstawicieli ruchu "Zielonych". Poinformował wtedy zebranych, że Grzegorz Śmistek otrzyma pozwolenie na rekultywację wyrobisk przy użyciu popiołów z Połańca.
Sprawa ma także drugi, dosyć istotny wymiar. Gdyby właściciel cegielni zgłosił do 30 czerwca 2004 roku, że nie zamierza rekultywować wyrobisk, obowiązek ten ciążyłby wówczas na staroście, a koszty z tym związane musiałby ponieść skarb państwa.
- Załóżmy, jeśli nie popioły, to można na przykład wyrównać powierzchnię wyrobiska przy użyciu ziemi. Wymagałoby to ogromnych ilości ziemi, które trzeba przewieźć z innego miejsca. Czyli co, zdegenerować grunt gdzie indziej, żeby w Słupi go zrekultywować? I skąd wziąć tyle ziemi? - zastanawia się naczelnik Sołtysiak. - Nie prowadzi się przecież w naszym regionie wielkich budów czy inwestycji, gdzie mógłby być nadmiar ziemi. Koszty transportu byłyby ogromne. Z ekonomicznego punktu widzenia, kiedy budżet mamy taki jaki mamy, gdy brakuje na szkoły, szpitale, wypłaty emerytur, nie sądzę, aby to była sprawa priorytetowa.
- Decyzja starosty jest "na tak", kontrakt z Elektrownią "Połaniec" podpisany. Nie ma teraz za dużo do gadania. Po prostu bierzemy się do pracy - ucina Grzegorz Śmistek.
Odwołania do dzisiaj
Dzisiaj (t.j. 11 kwietnia) mija termin składania odwołań do Samorządowego Kolegium Odwoławczego na rozstrzygnięcie starosty. Jeżeli nie wpłyną, decyzja staje się prawomocna i "wojna o popioły" zostaje zakończona. Jeśli odwołania będą, kolegium powinno je rozpatrzyć w ciągu miesiąca, a stronom będzie przysługiwać prawo wniesienia skargi do NSA. Gdyby natomiast SKO uchyliło decyzję starosty, sprawa prawdopodobnie wróciłaby do punktu wyjścia.
- Liczę się z tym, że mieszkańcy Słupi jako strona mogą odwoływać się od decyzji starosty. Takie jest prawo. Z tym, że decyzja jest wykonalna. Bez względu na to, czy ktoś złoży odwołanie, czy nie - twierdzi Śmistek.
Podpalacz w cegielni
Niestety, życie dopisało kolejny, dramatyczny rozdział do historii "pacanowskich popiołów". Tydzień temu, w piątek około godziny drugiej, na terenie cegielni w Słupi wybuchł groźny pożar. Przez całą noc walczyło z ogniem trzynaście jednostek strażackich. Spaleniu uległy trzy hale: wypalarnia, maszynownia i budynek gospodarczy. Straty materialne oszacowano na około 350 tysięcy złotych.
- Komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej powołał komisję specjalną, która bada wszelkie okoliczności zdarzenia. Wstępnie ustalono, że przyczyną pożaru było podpalenie przez nieznanego sprawcę. Wyniki analizy mają zostać przekazane w poniedziałek świętokrzyskiemu komendantowi wojewódzkiemu PSP - wyjaśnia mł. kapitan Marek Lis, rzecznik prasowy buskiej straży pożarnej.
Poproszony o komentarz na temat pożaru, Grzegorz Śmistek chwilę się zastanawia... - Kilka lat temu przekazałem tę cegielnię Markowi Kotańskiemu, ale nie zdążył jej odebrać przed swoją śmiercią. Jeden z kolegów w Kanadzie, któremu przesłałem zdjęcia z piątkowego pożaru, napisał mi w e-mailu: "Dałeś Markowi Kotańskiemu, więc sobie ją zabrał, tam do nieba". I to jest mój komentarz do tego, co stało się z cegielnią. Może właśnie Marek ją zabrał?

Lech Sołtysiak, naczelnik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska buskiego starostwa: - Jeśli chodzi o rychły koniec "wojny o popioły", to jestem umiarkowanym optymistą.
Zmęczony, pokrzywdzony
- Kim pan się dzisiaj czuje - zwycięzcą, przegranym? Czy potrzebne były te cztery lata "wojny o popioły"? - pytamy Grzegorza Śmistka.
- Na pewno nie czuję się zwycięzcą. Czy czuję żal? Nie wiem, chyba nie. Czuję się po prostu człowiekiem pokrzywdzonym. Na pewno zmęczonym - odpowiada powoli, starannie dobierając słowa. - Można było dogadać się na samym początku. Usiąść, porozmawiać. Ale nie było takiej woli. Nikt nie zapytał mnie, o co właściwie chodzi. Z góry natomiast zakładano, że będzie rzekomo zanieczyszczało środowisko, choć w całej Polsce dzisiaj się to robi - zauważa. - Wystarczy wejść do Internetu, wystukać słowo "rekultywacja" i zobaczyć. Zaraz, czy Pacanów leży w innym kraju? Inne przepisy obowiązują w gminie Pacanów? Sądzę, że takie same. A jeśli tak, to powinny być przestrzegane.
Tekst i zdjęcia
Adam LIGIECKI
źródło: Echo Dnia |
|
|