Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Staszowie była chyba najkrótszą w historii samorządności naszego miasta. Sensacji jednak nie brakowało.
Do próby odwołania przewodniczącego Rady Miasta w Staszowie doszło podczas ostatniej, poniedziałkowej sesji.
Czesław Dyl, przewodniczący
Rady Gminy w Staszowie, jest zdania, że dobrze wykonuje swoje
obowiązki, a radnym przeszkadza między innymi dobra współpraca z
burmistrzem. (M. Jarosz)
Rozpoczęła
się ona o godzinie 10. Porządek obrad przewidywał między innymi
uchwalenie zmian w budżecie, dotyczących pomocy finansowej dla powiatu
staszowskiego.
EKSPRESOWA SESJA
Czesław Maciej
Dyl, pełniący funkcję przewodniczącego staszowskiej Rady Miasta,
rozpoczął obrady. Nastąpiło kolejno powitanie radnych i zaproszonych
gości, stwierdzono kworum, przystąpiono do przegłosowania porządku
obrad.
W tym momencie wstał radny Józef Bryk, który odczytał
wniosek, dotyczący wprowadzenia nowego punktu. Chodziło o głosowanie
nad odwołaniem przewodniczącego rady i powołaniem nowego.
Przewodniczący
Czesław Dyl ogłosił przerwę i zasięgnął opinii radców prawnych co do
zasadności wniesienia wniosku pod obrady sesji. Okazało się, że wniosek
nie może być uwzględniony w porządku obrad. Wobec tego radni nie
przegłosowali porządku obrad i sesja Rady Miasta, trwająca mniej niż
pół godziny, zakończyła się. Wielu radnych nie kryło oburzenia z
takiego obrotu sprawy.
ZDRADA KOLEGÓW?
Pod
wnioskiem o odwołanie przewodniczącego staszowskiej Rady Miasta
podpisało się siedmioro radnych, co ciekawe - jego koledzy i koleżanki
z klubu Razem dla Gminy. Dlaczego radni chcieli odwołać swojego
przewodniczącego, tego na razie oficjalnie nie wiadomo, bo wniosek nie
miał uzasadnienia. Prawo tego nie nakazuje.
- Powiedziano mi
tylko tyle, że powodem mojego odwołania jest brak zaufania - komentuje
Czesław Dyl. - Domyślam się, że jest to efekt mojej dobrej współpracy z
burmistrzem miasta - dodaje przewodniczący.
Wniosek klubu Razem
dla Gminy poprą też radni z Klubu Radnych 2006. - Jeżeli taki wniosek
zostanie złożony, wówczas poprzemy go - powiedział nam jeden z radnych.
Co do szczegółów całej sprawy, wszyscy odsyłają na następne obrady,
które odbędą się w najbliższy wtorek, 7 sierpnia, o godzinie 10.
BRAK ZAUFANIA, CZYLI…
- Poczekamy kilka dni, zobaczymy, co wtedy się stanie - kwituje całe zajście przewodniczący Dyl.
Najpoważniejszym
zarzutem, jaki jest stawiany przewodniczącemu, jest brak przepływu
informacji, wstrzymywanie pism, nieprzekazywanie ich Radzie Miasta. -
Przewodniczący katastrofalnie prowadzi obrady, przerywa wypowiedzi, nie
udziela głosu, tak nie można - mówi jeden z radnych, zwolennik
odwołania przewodniczącego. - Radni powinni wspierać burmistrza i
działać razem dla rozwoju gminy - odpowiada przewodniczący.
Z
argumentami przedstawianymi przez oponentów przewodniczącego nie zgadza
się Andrzej Iskra, burmistrz Staszowa. Jego zdaniem, współpraca jest
dobra, a próba odwołania przewodniczącego to tylko przepychanki
polityczne.
AWANTURA NA OCZACH MISTRZA
Przewodniczący
Dyl ubolewa nad tym, że radni nie myślą o tym, żeby w gminie było
dobrze, nie wykorzystują władzy, jaką dał im ustawodawca, tylko zajmują
się ambicjonalnymi gierkami politycznymi.
Konflikt na sesji
rozegrał się w obecności zasłużonych sportowców, którzy z rąk
burmistrza mieli otrzymać wyróżnienia za swoje sukcesy. Wśród nich był
Jakub Szałankiewicz, mistrz świata w siatkówce plażowej do lat 19,
reprezentant zespołu Stakolo Staszów. Sportowcy zostali jednak
uhonorowani przez burmistrza, ale już po zamknięciu sesji.
Marcin Jarosz
źródło: