W sobotę rano mieszkańcy korzystający z gminnego wodociągu zostali niemile zaskoczeni, gdyż z kranów przestała lecieć woda.
Byli przygotowani na kilka godzin, a nie kilka dni. O awarii nikt ich nie poinformował.
Wszystko padło u źródła, czyli w ujęciu wody w Zimnowodzie. (M. Jarosz)
-
Wody nie ma od soboty rano do dziś - mówią mieszkańcy wsi w gminie
Bogoria. Nikt nie wie dlaczego. - Skoro nie ma jej już trzy dni to
pewnie jakaś większa awaria - mówią między sobą. A wielu z nich klnie
na czym świat stoi. Dlaczego? Dlatego, że nikt ich nie powiadomił o
awarii. Wszystko dlatego, że stało się to w sobotę, a wiadomo weekend
rzecz święta. Cała gmina przez trzy dni nosiła wodę ze studni i
wykupywała zapasy sklepowe nie wiedząc co się dzieje. - Wystarczyło
zadzwonić do sołtysa i powiedzieć co jest grane, każdy by wiedział -
mówią w gminie.
Stary sprzęt
Sołtysi alarmowani przez
mieszkańców również starali się dociec, co i jak ale bez skutku.
Dopiero wczoraj poszła informacja o tym, że jest poważna awaria. Co
gorsze wystąpiła w ujęciu wody w Zimnowodzie. - Przestały pracować
pompy w ujęciu wody – powiedział Roman Pompa zastępca wójta gminy
Bogoria. – Sprzęt jest stary i po prostu zawiódł - dodał Janusz
Czernecki kierownik Zakładu Gospodarki Komunalnej w Bogorii. W ostatnim
czasie gminny wodociąg zaczął przynosić coraz więcej kłopotów nie tylko
mieszkańcom, ale zakładowi gospodarki komunalnej. Pompy, które pracuję
bez przerwy w ujęciu wody w Zimnowodzie założono 15 lat temu. Są już
stare, wysłużone, elektryka coraz częściej odmawia posłuszeństwa.
W planach remont
Zastępca
wójta powiedział nam, że gmina jest przygotowana do kapitalnego remontu
przestarzałego systemu pomp. Nadzieją miały być fiszki projektowe o
programie rozwoju operacyjnego województwa Świętokrzyskiego, ale okazało
się, że tego typu inwestycji unia nie finansuje. – Z własnych pieniędzy
chcemy w tym roku wymienić instalację elektryczną – powiedział Roman
Pompa zastępca wójta gminy Bogoria. Według kosztorysu całkowity remont
ujęcia wody kosztowałby pół miliona złotych. Wówczas stare pompy
zastąpiono by nowoczesnym systemem.
Dlaczego nikt nie powiedział?
Ale
mieszkańców najbardziej zdenerwowało to, że nikt o tej awarii nie
pisnął ani słowa. - To że instalacja się psuje to wiemy nie od dziś,
ale dlaczego nikt nie powiedział nam o tej awarii, można było przecież
zadzwonić do sołtysów – mówią mieszkańcy. Faktycznie sołtysi nie
wiedzieli co się stało. – Kilka razy dzwoniłam do kierownika zakładu
gospodarki komunalnej, ale bez skutku – mówi Jolanta Piotrowska sołtys
wsi Jurkowice. – Dobrze że mam studnię, to nie muszę kupować wody do
celów gospodarczych – dodaje.
- To prawda, że informacja nie
poszła do ludzi, tak się niefortunnie złożyło – przyznaje zastępca
wójta. Dodaje jednak, że robione jest wszystko aby jak najszybciej
usunąć awarię. Póki co przez kilka dni mieszkańcy radzili sobie na
różne sposoby. Jedni chodzili do sąsiadów i czerpali ze studni, jeszcze
inni płacili za wodę w sklepach, ale sklepowe zapasy szybko stopniały.
Kiedy popłynie woda
W
tym roku jest to pierwsza awaria wodociągu. Pierwsza, ale
najpoważniejsza. Zastępca wójta powiedział, że przez kilka dni wody
mogło nie być w ponad 1800 gospodarstwach domowych. Mieszkańcy gminy
nie zostawiają suchej nitki na urzędnikach, którzy przez sobotę i
niedzielę nie odbierali telefonów.
Mieszkańcy, którzy kupowali
wodę w sklepach zostawiają póki co rachunki, żeby móc starać się o
zwrot kosztów. W jaki sposób miałoby się to odbywać, tego nikt w gminie
nie jest w stanie określić, przynajmniej na razie. – Najważniejsze to
usunąć awarię – mówią.
Wczoraj popołudniu chcieliśmy sprawdzić
czy udało się przywrócić wodę w kranach, ale ani zastępca wójta, ani
kierownik ZGK nie odbierali telefonów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy
się, że w Bogorii około godziny 16 już popłynęła woda. W oddalonych
prawie 10 kilometrów od Bogorii Jurkowicach i Witowicach do godziny 18
w kranach nadal było sucho.
Marcin Jarosz
źródło: 