Ekstremalne upały, duże skoki temperatur w ciągu doby, wichury, a może nawet nawiedzą nas zmutowane insekty - to prognoza dla Świętokrzyskiego na najbliższe lata.
Rozmowa z prof. Haliną Lorenc*
Monika Rosmanowska: Jeszcze nie uporaliśmy się z ostatnią nawałnicą,
która przyniosła grad wielkości kurzych jaj, wichury zrywające dachy i
gwałtowne burze, a już synoptycy zapowiadają kolejne. Czy to normalne?
Prof. Halina Lorenc: Takie zjawiska, jak huragany, trąby
powietrzne czy ulewne deszcze są jak najbardziej związane z klimatem
Polski. Możemy być pewni, że będą występowały coraz częściej i będą
coraz groźniejsze. Polacy powinny już być na tyle wyedukowani, choć nie
są, żeby wiedzieć, że gdy między powietrzem ustępującym a napływającym
jest 12 stopni Celsjusza różnicy, to do takich zjawisk, jak ostatnio w
Świętokrzyskiem, na pewno dojdzie.

Tak wyglądała trąba powietrzna, która 20 lipca przeszła przez Skrzydlów, Adamów i Huby.
Zdjęcie zostało zrobione w Rzekach Małych, blisko trzy kilometry od Skrzydlowa
Fot. Michał Główczyński / AG
Czyli powinniśmy się przyzwyczaić do nawałnic?
- Dokładnie tak. Ocieplenie klimatu stało się faktem. Średnia
temperatura powietrza wzrosła o jeden stopień Celsjusza, a to bardzo
dużo. Nagromadzona w atmosferze energia musi się więc rozładować, a to
prowadzi do bardzo groźnych zjawisk, nawet w tych miejscach Polski, w
których do tej pory nie dochodziło. Faktem jest też to, że ekstremalne
zjawiska za sprawą postępu cywilizacyjnego mogą obecnie siać dużo
większe spustoszenie niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
Co w takim razie czeka nas za kilka lat?
- Na pewno musimy się nastawić na bardzo dużą i szybką zmienność pogody
w ciągu 24 godzin. Tak jak w połowie tego miesiąca, kiedy to
praktycznie z dnia na dzień słupek rtęci podskoczył z kilkunastu do
niemal 30 stopni Celsjusza. Na pewno też w Świętokrzyskiem możecie się
państwo spodziewać ekstremalnie wysokich temperatur. W końcu teren od
Tarnobrzega po Kotlinę Sandomierską jest jednym z najcieplejszych w
kraju. Ale to jeszcze nic. Obecnie na Węgrzech można zaobserwować
żółto-pomarańczową mgiełkę. To niewiarygodne, ale jest to pył z Sahary.
Jeżeli w przyszłości przekroczy Alpy i Karpaty, to będziemy borykać się
z czymś znacznie gorszym niż burze - ze zmutowanymi insektami.
*prof. Halina Lorenc jest klimatologiem w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
źródło: