Trwa liczenie strat i usuwanie zniszczeń po piątkowej nawałnicy. Poszkodowane rodziny będą mogły liczyć na pomoc.
Piątek dla wielu mieszkańców naszego powiatu okazał się czarnym dniem.
Dniem, którego do końca życie nie zapomną. Wichura, która przeszła nad
regionem, zrywała dachy, przewracała drzewa i łamała słupy elektryczne.
Stała się też przyczyną śmierci młodego człowieka.
W Rytwianach powalone drzewa niszczyły budynki mieszkalne, a wichura zrywała dachy z domów. (M. Jarosz)
SPUSTOSZONE RYTWIANY
Największe
spustoszenia wichura wyrządziła w gminie Rytwiany. Tam potężny wiatr
zerwał kilka dachów, połamał kilkanaście słupów elektrycznych, a drzewa
łamał niczym zapałki. Te, które nie dały się złamać, wyrywał z
korzeniami.
W miejscowości Kłoda jedno z takich drzew spadło
wprost na jadący autobus. Było w nim 30 pasażerów. Na szczęście nikomu
nic się nie stało, ale samochód został doszczętnie zniszczony. W bloku
przy ulicy Artura Radziwiłła w Rytwianach wiatr najpierw zdarł część
dachu, który poszybował niczym latawiec. Następnie przewrócił na
budynek ogromną topolę. Spadający dach zniszczył doszczętnie samochód
osobowy, zaparkowany przed blokiem.
Wczoraj na miejscu byli
eksperci budowlani, aby ocenić, czy budynek nadaje się do remontu czy
już tylko do rozbiórki. - Wyniki ekspertyzy powinny być znane jutro -
mówi Grzegorz Forkasiewicz, wójt gminy Rytwiany. Eksperci nie nakazali
natychmiastowego opuszczenia budynku, najbardziej zniszczoną część
odizolowano. Dwie rodziny ze zniszczonej części budynku odmówiły
przeniesienia się do lokali zastępczych i na razie przeniosły się do
swoich sąsiadów i rodzin.
Ciekawostką jest to, że nawałnica
zdarła ten fragment dachu, który był niedawno wyremontowany. Stara
część dachu, budowana jeszcze w latach sześćdziesiątych została na
swoim miejscu. - Trwa szacowanie strat, nie wiemy jeszcze, ile one
wyniosą - mówi wójt Forkasiewicz. Dodaje, że w najbliższych dniach
zniszczenia zostaną policzone, natomiast do końca tygodnia zostaną
wysłane wnioski o pieniądze na odbudowę strat oraz zasiłki celowe z
pomocy społecznej.
ŚMIERĆ W GOLEJOWIE
W gminie Staszów
skutki materialne były o wiele mniejsze. Jednak w wyniku wichury życie
stracił młody człowiek, mieszkaniec powiatu tarnobrzeskiego, który wraz
z narzeczoną przyjechał w piątkowe popołudnie do Golejowa. Na namiot, w
którym przebywali, spadła sosna. Mężczyzna na skutek obrażeń ciała
zmarł. Piątkowa wichura ominęła bokiem miasto, ale jej największa siła
przeszła przez Golejów i Wiązownicę. Tam najwięcej szkód wyrządziły
połamane i powyrywane drzewa. Kilkanaście dachów zostało lekko
naderwanych. Zerwane też zostały linie elektryczne.
DRZEWA JAK ZAPAŁKI
W
gminie Bogoria wichura również pozrywała kilkanaście linii
energetycznych oraz połamała drzewa. Jeszcze w sobotę kilka dróg w
gminie było nieprzejezdnych. - Nie zanotowaliśmy na szczęście większych
strat poza zerwanymi liniami energetycznymi i powalonymi drzewami -
mówi Władysław Brudek, wójt gminy Bogoria.
Starosta staszowski
Romuald Garczewski powiedział, że faktyczne straty wyrządzone przez
piątkową nawałnicę będzie można podliczyć dopiero za kilka miesięcy,
kiedy szkody zostaną naprawione. - Trzeba w tym miejscu podziękować
wszystkim tym, którzy nieśli i cały czas niosą pomoc poszkodowanym.
Usuwanie strat trwa nadal - mówi starosta.
MOGĄ LICZYĆ NA POMOC
Poszkodowane
rodziny będą mogły liczyć między innymi na pomoc z lokalnych ośrodków
pomocy społecznej oraz z pieniędzy, które uruchomił wojewoda
świętokrzyski. Doraźna pomoc wyniesie nawet 6 tysięcy złotych.
Mieszkańcy mogą również liczyć na pieniądze z ubezpieczenia, ale tylko
pod warunkiem, że takie ubezpieczenie wykupili. - Nikt się nie
spodziewał takiego piekła - mówili wypoczywający na polu namiotowym w
Golejowie, gdzie spadające drzewo śmiertelnie przygniotło człowieka.
Marcin Jarosz
źródło: 