Na stadionie w Pińczowie rozegrano piłkarskie Derby Ponidzia. W piątej kolejce świętokrzyskiej IV ligi Nida zagrała z buskim Zdrojem. Jak przystało na Derby mecz od początku spotkania, do końca był bardzo emocjonujący. Była walka i poświęcenie, szybkie akcje i kontrataki.
Jak się można był spodziewać na
trybunach zaroiło się od fanów obu drużyn. Według organizatorów
widowisko zgromadziło ponad 600 kibiców. Mecz rozpoczął się o godz.
17.00 na Stadionie Miejskim w Pińczowie w warunkach niemal tropikalnych.
Temperatura powietrza wynosiła 29 stopni Celsjusza.
Pierwsze 5
minut to badanie się nawzajem, w tym czasie żadna drużyna nie stworzyła
groźnej sytuacji, było za to dużo poczynań nerwowych po obu stronach. Po
tym okresie MKS ruszył do ataku i niewiele czasu musieliśmy czekać na
efekty. W 7 minucie Adam Imiela po precyzyjnym dośrodkowaniu z główki
pakuje piłkę w siatkę Nidy Pińczów. Jakież było zdziwienie, kiedy to
sędzia odgwizduje rzut wolny dla przeciwnika nie uznając tym samym
prawidłowo zdobytej bramki. Decyzją krakowskiego sędziego zdziwieni byli
także zawodnicy Nidy, a trener Pietrzykowski za zbyt ekspresyjne
okazywanie niezadowolenia z decyzji "rozjemcy" zostaje usunięty z ławki
rezerwowych na trybuny.

Całe to zamieszanie nie wpłynęło negatywnie na
grę buskiego zespołu i można śmiało stwierdzić, że do końca pierwszej połowy
zespół z Pińczowa nie istniał. W tym okresie buscy zawodnicy stworzyli
sobie kilka dogodnych sytuacji, jednak z wykończeniem był już problem. W
37 min. Mateusz Dziubek pięknym strzałem pokonuje bramkarza Nidy i jest
0-1. Do końca pierwszej połowy mogliśmy przysłowiowo dobić przeciwnika,
ale i tu brakło precyzji.

Drugą połowę zespół MKS-u rozpoczął od
huraganowych ataków. W pierwszych 25 min drugiej połowy widać było
różnicę klasy na korzyść zawodników MKS-u. Bardzo dobrze prezentował się
Mateusz Dziubek, solidnie grała obrona nie pozwalając na wiele,
chwilami chamsko grającym przeciwnikom. W końcówce daliśmy pograć
przeciwnikowi, doprowadzając tym samym do szybszego bicia serca naszych
kibiców. Wynik spotkania jednak się nie zmienił i od niepamiętnych
czasów drużyna z Buska - Zdroju odśpiewała na boisku odwiecznego rywala
Nidy Pińczów - "Tak się bawi, Tak się bawi MKS". Zobaczyć miny kibiców Nidy - bezcenne.
Podsumowując:
cieszy bardzo dobra gra naszych defensorów, może zaś niepokoić brak tej
przysłowiowej kropki nad "i" z tak dobrze rozegranych akcji.
W najbliższą środę o godz. 17.00 zapraszamy na mecz z Unią Sędziszów.
Źródło: zdrojbusko.futbolowo.pl