Bezbramkowy remis Zdroju z Lubrzanką 2016-05-13 09:45:14
Na boisku w Miedzianej Górze rozegrano mecz 24 kolejki świętokrzyskiej IV ligi pomiędzy Lubrzanką Kajetanów, a "MKS Zdój" Busko-Zdrój. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów po bezbramkowym remisie.
Mecz był wyrównany z okazjami do zdobycia bramek po obu stronach. Pierwsze 10 minut to przewaga zespołu z Kajetanowa z kilkoma niebezpiecznymi strzałami na bramkę Zdroju. Busczan z opresji ratowali, niezawodny Norbert Kula i bramkarz Konrad Majcherczyk. Dużo pracy mieli też Paweł Bandura i drugi ze stoperów Piotr Radwański. Po okresie przewagi gospodarzy inicjatywę przejęli podopieczni Ireneusza Pietrzykowskiego. Dobre sytuacje nie wykorzystali min. Daniel Dulak i Hubert Drej. Gospodarze skutecznie odpierali ataki i od czasu do czasu przeprowadzali kontrataki.
W 30 minucie groźną akcję przeprowadzili piłkarze MKS - u i w sytuacji doskonałej znalazł się Piotr Radwański. Do szczęścia zabrakło kilku centymetrów i MKS cieszyłby się ze zdobycia bramki. Do końca I połowy gra wyrównana z obu stron po kilka dobrych sytuacji. Na uwagę w pierwszej połowie zasługuje jeszcze chamskie zachowanie trenera drużyny przeciwnej wobec Sędziego zawodów. Pan trener swoim prostackim zachowaniem starał się wywrzeć presję na arbitrze negując wszelkie jego decyzje, wdawał się w dyskusję z zawodnikami naszej ławki rezerwowej i pouczał wszystkich dookoła.
Druga połowa zaczęła się od frontalnych ataków drużyny gospodarzy. Gra przez pierwsze 15 minut toczyła się na naszej połowie i cud że "coś nie wpadło". Znakomicie zagrał w tym okresie Norbert Kula zasługując w pełni na opaskę kapitana, która mu została powierzona od początku rundy. Kilkukrotnie wyśmienitymi interwencjami popisał się bramkarz Konrad Majcherczyk ratując tym samym nasz zespół od utraty bramki.
Ogólnie mecz wyrównany i takim też wynikiem się zakończył. Gospodarze po zakończeniu meczu czuli spory niedosyt, my natomiast odetchnęliśmy z ulgą, bo remis z wiceliderem na ich terenie to jednak sukces. W naszym zespole widoczny był brak kontuzjowanego Mateusza Dziubka, którego szybkość na dużym boisku mogłaby rozstrzygnąć losy spotkania. Cieszy dobra atmosfera w drużynie, wiara w zwycięstwo, wzajemne wspieranie się podczas meczu i po nim. Martwią natomiast skuteczność i złe wybory, bo mecze takie jak ostatni to mecze z serii "kto pierwszy strzeli - ten wygra".
Wspomnieć należy też o grupie kibiców naszej drużyny, która swoim głośnym dopingiem wspierała zespół. Chłopaki z tzw. "MŁYNA" po raz kolejny zadziwili wielu, że stać ich na kulturalny i głośny doping dekoncentrując tym samym naszych przeciwników.
Źródło: www.zdrojbusko.futbolowo.pl
|
|
|