Kraj: Strajk lekarzy daje po kieszeni
2007-07-09 14:11:10

Jeżeli strajk potrwa dłużej, ten rok szpitale zakończą na dużym minusie, ponieważ nie będą w stanie wykonać tylu usług, ile zadeklarowały w kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia. W szpitalach w Sandomierzu i Końskich z tego względu już zawieszono strajk.


Trwający od ponad półtora miesiąca strajk Ogólnopolskiego Związku
Zawodowego Lekarzy zaczyna uderzać po kieszeni. Najpierw dyrektorów
szpitali, a potem pracujących w nich lekarzy i resztę personelu.

-
Zrobiłem zebranie z załogą i powiedziałem, co grozi, jeżeli nie
wykonamy kontraktu za ten rok. Że dostaniemy mniejszy kontrakt na
przyszły rok i nie będzie na premie, nagrody - mówi Jan Gierada,
dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. - Nie będę
płacił pensji za strajk. Jeżeli kogoś nie było w pracy, bo brał udział
w strajku absencyjnym, nie dostanie nawet złotówki. A za co mam płacić?
Za powietrze? Za to, że ktoś w tym czasie się opalał? Póki co Narodowy
Fundusz Zdrowia nie wprowadził takiej procedury jak strajk i szpital za
to nie dostaje pieniędzy.

- Zgodnie z ustawą o środkach publicznych ja nawet
nie mam prawa zapłacić komuś, kto strajkował i nic nie robił - tłumaczy
Ryszard Skrzypek, dyrektor szpitala w Busku Zdroju. - Mieliśmy tu takie
problemy, że ktoś przychodził, podpisywał listę, a po dwóch godzinach
już go nie było w pracy. Dlatego wprowadziliśmy codzienne kontrole,
żeby sprawdzać, czy rzeczywiście osoba, która się podpisała, jest w
pracy.

Ale szpital to nie taśma, jak ktoś nie pracuje, tylko
siedzi i patrzy w sufit, to tego nie widać w produkcji. I za takie
przypadki muszę zapłacić. A kontrakt niewykonany.
Jeżeli w ciągu
najbliższych tygodni uda się osiągnąć porozumienie, opóźnione kontrakty
można jeszcze odrobić. Na takie ustępstwa poszli lekarze w szpitalach w
Sandomierzu i Końskich, gdzie strajk został zawieszony. - Zawarliśmy
porozumienie, że jeśli kontrakt z NFZ zostanie zrealizowany, w czwartym
kwartale wypłacę lekarzom 50 procent rekompensaty wynagrodzenia za
strajk - powiedział nam Wojciech Przybylski, dyrektor szpitala w
Końskich.



Powoli rysują się wnioski, że strajk kosztuje coraz
więcej. Lekarze w województwie świętokrzyskim zdecydowali, że będą
wypełniać dokumentację dla Narodowego Funduszu Zdrowia za czerwiec 2007
roku, żeby wszyscy pracownicy szpitali mogli otrzymać pensje.

Dyrektor
Gierada przekazał nam, że po spotkaniu z pracownikami szpitala, na
którym zaproponował 10 procent podwyżki od października, pięciu lekarzy
wycofało złożone wcześniej wymówienia.

- Nie potrafię tego
potwierdzić - powiedział nam doktor Sławomir Domagała,
wiceprzewodniczący OZZL regionu świętokrzyskiego. Obecnie w
województwie świętokrzyskim strajkuje szesnaście szpitali, w dwóch
strajk został zawieszony.






/IB/

 źródło: Echo

 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=2199