Wicepremier Przemysław Gosiewski nie powinien obawiać się przesłuchania w sprawie budowy peronu Włoszczowa Północ.
Na wczorajszej konferencji prasowej Grupa PKP przekonywała bowiem, że inwestycja jest opłacalna, że szybko się zwróci.
Przemysława
Gosiewskiego śmiało można nazwać ojcem chrzestnym przystanku Włoszczowa
Północ. Wicepremier - ówczesny minister w kancelarii premiera - bardzo
aktywnie wspierał ideę budowy peronu, uczestniczył w uroczystym
otwarciu przystanku.
Z tego słynnego włoszczowskiego peronu skorzystało już 10 tysięcy pasażerów.
Wkrótce po tym prokuratura, na wniosek
posłów Platformy Obywatelskiej, wszczęła śledztwo w sprawie
finansowania tej inwestycji. Ma ono wyjaśnić czy w czasie planowania i
realizacji inwestycji nie doszło do działań na szkodę spółek: PKP, PKP
Polskie Linie Kolejowe i PKP Intercity.
KONFERENCJA NA ZAMÓWIENIE?
Przesłuchanie
wicepremiera w sprawie budowy peronu odbędzie się jutro w Prokuraturze
Okręgowej w Warszawie. Wczoraj odbyła się natomiast konferencja,
podczas której Andrzej Wach, prezes PKP SA, w samych superlatywach
wypowiadał się o słynnym przystanku.
- To przypadek, że
konferencja odbywa się dwa dni przed przesłuchaniem wicepremiera
Przemysława Gosiewskiego. Przygotowywaliśmy ją od kilku tygodni, o
przesłuchaniu dowiedziałem się z dzisiejszej prasy. Kojarzenie,
zestawianie tych faktów jest oderwane od rzeczywistości - mówił wczoraj
Andrzej Wach.
OPŁACALNY BIZNES
Faktem jest
natomiast, że większa część konferencji, a w szczególności pytania
dziennikarzy, dotyczyły właśnie przystanku we Włoszczowej. A ten -
według PKP - nie jest wykolejonym pomysłem.
- Przez dwa ostatnie
miesiące dziennie z połączeń korzystało średnio 45 osób. Przy takiej
liczbie pasażerów nakłady inwestycyjne zwrócą się w ciągu najbliższych
dwóch lat. To krótki okres, inwestycja jest więc opłacalna - podkreślał
prezes PKP SA.
Zalety powstania przystanku podkreślał także obecny na konferencji Bartłomiej Dorywalski, burmistrz Włoszczowy.
-
Przystanek dał mieszkańcom miasta i okolic możliwość podróżowania, jest
impulsem do rozwoju turystyki. Nie potrafię znaleźć minusów tej
inwestycji - mówi Bartłomiej Dorywalski.
Robert Felczak
źródło: 