Buscy lekarze nie przyjęli złożonej przez starostę propozycji podwyżek. Za pierwsze półrocze szpital jest 'pod kreską'.
21 lekarzy złożyło wypowiedzenia z pracy w buskim Szpitalu Rejonowym.
Decyzje w sprawie zakończenia strajku mogą zapaść jutro. Protest
lekarzy w buskiej lecznicy trwa od kilku tygodni. O problemach służby
zdrowia debatowano także podczas ostatniej, piątkowej sesji Rady
Powiatu.
W buskim Szpitalu Rejonowym od kilku tygodni trwa strajk lekarzy. (A. Ligiecki)
I LEKARZE, I PIELĘGNIARKI
Jak wygląda
sytuacja od strony samorządu, mówił o tym starosta Jerzy Kolarz, który
21 czerwca spotkał się w szpitalu ze strajkującymi. W zebraniu wzięło
udział ponad 40 osób. Starosta przyniósł wtedy z sobą konkretne
propozycje finansowe: po około 600 złotych podwyżki miesięcznie dla
każdego lekarza. Ci powiedzieli "nie”, domagając się podniesienia płac
także dla "białego personelu” - pielęgniarek, bez służb technicznych.
-
Budżetu szpitala nie stać na podwyżki w takiej skali dla około 300
osób. Wyszliśmy więc z inną propozycją: po 300 zł podwyżki dla lekarzy,
po 100 zł dla pielęgniarek - referował podczas sesji Jerzy Kolarz. -
Strajkujący poprosili o czas do namysłu. Potem dali do zrozumienia, że
wstrzymają się z decyzjami do poniedziałku 2 lipca. Czekając na rozwój
sytuacji w kraju - dodał starosta.
W Busku prowadzony jest
"strajk włoski”. Pacjenci przyjmowani są tylko w ostrych przypadkach,
zagrożenia życia. Każda niewykonana procedura (zabieg) to strata
finansowa dla szpitala. Istnieje też problem z rozliczaniem usług
medycznych, które są wykonywane. Lekarze nie wypełniają bowiem
dokumentacji i ta nie jest wysyłana do Narodowego Funduszu Zdrowia. A
zatem nie będzie zapłaty dla buskiej placówki.
FUNDUSZ SIĘ CIESZY
- Myślę, że w
takiej sytuacji "cieszy się” tylko Narodowy Fundusz Zdrowia, bo... nie
musi płacić pieniędzy - zauważył starosta. - Dla nas strajk oznacza
straty. Wiadomo że szpital za pierwsze półrocze 2007 roku będzie "na
minusie”. Obawiam się, że może zostać zmniejszony nasz kontrakt z NFZ w
2008 roku.
W trakcie piątkowej sesji radni pytali również o
zobowiązania dyrekcji buskiego szpitala wobec załogi. W tym
"ministerialne” podwyżki z ubiegłego roku oraz z tytułu kontrowersyjnej
"ustawy 203”.
- Jesienią 2006 roku zostały wypłacone podwyżki
wszystkim pracownikom, i to nie w wysokości 30, ale 40 procent. Jeżeli
chodzi o "203”, to wypłaciliśmy wszystkim należności. Wraz z odsetkami
- wyjaśnił Jerzy Kolarz.
Wersja optymistyczna jest taka, że
buscy lekarze przerwą protest i wrócą do pracy. Dyrekcja szpitala
przygotowała już projekt działań, który ma umożliwić "nadrobienie”
strat jakie powstały w wyniku strajku. Zabiegi i operacje prowadzone
byłyby wtedy przez cały tydzień, na okrągło. Także w soboty i niedziele.
FIASKO Z MINISTREM
W
miniony piątek swoje stanowisko w sprawie akcji strajku w Szpitalu
Rejonowym przedstawił buski Zarządu Powiatu. Popiera główne postulaty
protestujących: "(...) zdecydowanie za małe w stosunku do potrzeb
nakłady ze środków publicznych na ochronę zdrowia”, a także "zbyt małe
i w żaden sposób nieadekwatne do ponoszonego ryzyka i odpowiedzialności
oraz nakładu i czasu pracy zarobki pracowników służby zdrowia”.
W
dokumencie czytamy też o "braku perspektyw na szybkie zakończenie”
akcji protestacyjnej, a buscy samorządowcy apelują o podjęcie w trybie
pilnym działań na szczeblu parlamentu, rządu, województwa.
Strajkują
szpitale w całej Polsce. Nadzieją na przełamanie kryzysu było
wczorajsze spotkanie delegacji lekarzy i pielęgniarek z ministrem
zdrowia Zbigniewem Religą w Warszawie. Ponieważ rozmowy zakończyły się
fiaskiem, protest w służbie zdrowia trwa nadal.
DECYZJA W ŚRODĘ
-
Rozmawiałem z przewodniczącym komitetu protestacyjnego w naszym
szpitalu doktorem Piotrem Szczerbą. Buscy lekarze postanowili wstrzymać
się z decyzją w sprawie ewentualnego zakończenia strajku do środy.
Myślę, że czekają na rozwój sytuacji - powiedział nam wczoraj po
południu wicestarosta Stanisław Klimczak. - Mam nadzieję, że dojdzie
jednak do zmiany, złagodzenia formy protestu.
Adam Ligiecki
źródło: 