Urząd Miasta w Staszowie twierdzi, że proces inwestycji przebiegł zgodnie z prawem. - Bzdura - mówią mieszkańcy Krzywołęczy.
Od kilku miesięcy mieszkańcy niewielkiej Krzywołęczy w gminie Staszów
walczą o wstrzymanie budowy masztu telefonii komórkowej Polkomtela
przed oknami swoich domów. Piszą, apelują, kilka razy zablokowali
dojazd do budowy. Boją się niebezpieczeństwa fal elektromagnetycznych.
Maszt w Krzywołęczy będzie miał wysokość 72,5 metra. Pierwsza antena będzie rozmieszczona na wysokości 38 metrów. (M. Jarosz)
"DOBRZE” POINFORMOWANI
O
całej inwestycji dowiedzieli się na samym końcu, kiedy było już po
fakcie, a obiekt zaczął powstawać na działce jednego z mieszkańców.
Właściciel działki, na której powstawał maszt, przypadkowo wygadał się,
że będą anteny dla telefonii komórkowej.
Henryk Strojny, sołtys
Krzywołęczy, chciał wyjaśnić sprawę, ale dowiedział się, że wszystko
przebiegło zgodnie z prawem oraz za zgodą społeczeństwa, które zostało
o tym poinformowane. Informacje podano w Internecie oraz na tablicy
ogłoszeń Urzędu Miasta i Gminy w Staszowie. Jednak w najważniejszym
punkcie, czyli na sołeckiej tablicy tej informacji nie umieszczono.
Sołtys Internetu nie ma, więc też o niczym nie wiedział.
PROŚBY, PISMA, BLOKADY
Mieszkańcy żądali
wstrzymania budowy do czasu rozwiania wątpliwości, ale na próżno.
Mijały dni, mijają miesiące. Zamiast konkretnej rozmowy jest sterta
pism, które idą zgodnie z kalendarzem procedur.
Mieszkańcy
kilkakrotnie zablokowali pracownikom dojazd do miejsca budowy, chcąc w
ten sposób wywrzeć presję i doprowadzić do rozmów. Były zapewnienia,
obietnice, ale nic z tego nie wynika. - Jesteśmy po prostu olewani -
mówi sołtys Strojny. - Kto się będzie z nami liczył. Natura 2000 to co
innego - dodają mieszkańcy.
PAS BEZPIECZEŃSTWA
Istotnie,
wieża Polkomtela jest usytuowana w bezpiecznej, 15-kilometrowej
odległości od obszarów objętych programem Natura 2000. Dlaczego zatem
odległość kilkunastu metrów od domów i ludzi nikomu nie przeszkadza.
Państwowy
Wojewódzki Inspektorat Sanitarny w Kielcach, po zapoznaniu się z
charakterystyką przedsięwzięcia i raportem środowiskowym, uznał, że
wieża nie wpłynie negatywnie na środowisko i ludzi. - Bardzo się z tego
cieszę, ale dlaczego nikt do tej pory nie pokazał na to żadnych
dokumentów - mówi sołtys Krzywołęczy. - Nikt nam nie chce powiedzieć
prawdy - wtórują sołtysowi mieszkańcy wsi.
LITERA PRAWA
Mieszkańcy
przytoczyli tutaj jeszcze jeden fakt. Jeden z sąsiadów "masztu”,
którego działka jest w obszarze oddziaływania, nie został uwzględniony
jako strona w postępowaniu. Urzędnicy jednak są zdania, że wszystkie
strony zostały poinformowane. Artykuł 28 prawa budowlanego mówi, że
stronami w postępowaniu w sprawie pozwolenia na budowę są: inwestor
oraz właściciele, użytkownicy wieczyści lub zarządcy nieruchomości
znajdujących się w obszarze oddziaływania obiektu. Dlaczego zatem jeden
z sąsiadów nie został uznany za stronę? - Bo nią nie jest - mówią
urzędnicy.
Tymczasem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
w kwietniu tego roku uznał, że status strony w postępowaniu otrzymują
nawet właściciele działek, które nie leżą w bezpośrednim sąsiedztwie
inwestycji, pod warunkiem, że może mieć ona szkodliwy wpływ na jego
własność.
WIEŻA STOI
Mimo blokad, konstrukcja wieży
już stoi. Kilka dni temu zakończyły się prace budowlane i jak na razie
jest cicho. Mieszkańcy kilka dni temu pojechali do wojewody
świętokrzyskiego Grzegorza Banasia prosić go o interwencję w tej
sprawie. Otrzymali zapewnienie, że zbada sprawę.
Tymczasem
mieszkańcy od miesiąca czekają na przedstawicieli Polkomtela, gdyż
obiecano im rozmowy społeczne w tej sprawie. Elżbieta
Ptaszyńska-Sadowska, rzecznik prasowy Polkomtela, powiedziała, że
sprawdzi dlaczego takie rozmowy się nie odbyły. - Jestem zdania, że
sporne kwestie należy przedyskutować przede wszystkim z lokalną
społecznością - powiedziała rzecznik.
Marcin Jarosz
źródło: 