Do Sielca na największy na świecie pokaz wytapiania szkła na świeżym powietrzu zjechały tłumy. Atrakcji nie zabrakło dla nikogo.
Druga edycja Szklarek zgromadziła w Sielcu tysiące osób. Dzieciaki
szalały na zjeżdżalni, trampolinie oraz byku. Dorośli podziwiali między
innymi występy artystyczne, pokazy rzemiosła oraz turniej jazdy konnej.
Pokaz wytopu szkła wzbudzał wielkie zainteresowanie publiczności. (M. Jarosz)
Wczoraj
już od samego rana na piętnastu hektarach na gości czekali
rzemieślnicy, wystawcy oraz mistrzowie wytapiania szkła. Organizatorzy
najbardziej obawiali się pogody, która jeszcze w sobotę bardzo
kaprysiła i powtórka burz w niedzielę oznaczałaby fiasko imprezy.
Punktualnie w południe nastąpiło oficjalne otwarcie imprezy. Znakiem był wystrzał z
muszkietów rycerzy z bractwa Leliwa. Z każdą chwilą przybywało coraz
więcej samochodów. W wielkim centrum konferencyjno-wystawowym
rozmieszczono ponad dwadzieścia stoisk, królowały wyroby artystów i
rzemieślników ziemi staszowskiej oraz świętokrzyskiej. Goście mogli
poznać między innymi historię wynalezienia druku i pracy drukarza,
historię średniowiecznych pieczęci czy też skarby lasów ziemi
staszowskiej, które prezentowali pracownicy nadleśnictwa Staszów. Tuż
niedaleko odbył się turniej w ujeżdżaniu konia huculskiego w ramach II
Świętokrzyskiej Ścieżki Huculskiej. Miłośnicy jazdy konnej i nie tylko
mogli przez cały dzień korzystać z miniszkółki jeździeckiej.
Uwagę
publiczności skupiali Indianie z grupy artystycznej Hou-Kola. Kluczem
imprezy był jedyny na świecie pokaz wytopu szkła na świeżym powietrzu w
wykonaniu pracowników Huty Szkła Gospodarczego Tadeusza Wrześniaka,
głównego organizatora imprezy. Pracownicy wydmuchują ze szkła
najróżniejsze przedmioty. Najważniejszą rzeczą, ich zdaniem, jest
umiejętne dmuchanie oraz dobra… lewa ręka. - Zrobienie prostego
wazonika nie jest trudne - mówi Grzegorz Szostak. Trzeba się tylko
trochę podszkolić z podstawowej techniki. Jego zdaniem prawdziwy kunszt
tkwi w szczegółach. - Pracuję tak jak kolega siedem lat i cały czas się
uczę. Najważniejsze są właśnie szczegóły - dodaje Robert Kowalski.
Tuż
po godzinie czternastej staszowscy policjanci wzięli udział w pokazowym
pościgu. Na Szklarkach odbyła się również licytacja prac plastycznych,
z której dochód zostanie przeznaczony na wypoczynek dzieci z ubogich
rodzin. Jak tradycja regionu każe, Szklarki nie mogły obyć się bez
zaprezentowania wesela. Przedstawienie folklorystyczne "Jedzie, jedzie
wesele” otrzymało gromkie brawa zebranej publiczności. Około
siedemnastej na scenie pojawił się Jan Wojdak z zespołem Wawele i
rozpoczęło się wielkie śpiewanie z legendarną grupa. Wieczorny koncert
Harataczy był dość mocnym akcentem imprezy. Na twarzach uczestników nie
brakowało uśmiechu. - Jestem pewien, że o taką właśnie imprezę chodziło
- powiedział Tomasz Bielecki z Inicjatywy Prospero, koordynator
przedsięwzięcia.
Marcin Jarosz
źródło: 