Unikasz papierosów? Mieszkając w Busku i tak „palisz” prawie cztery dziennie oraz... pijesz
2015-12-02 13:22:30

Przebywając średnio tylko dwie godzinny dziennie na dworze, mieszkańcy Buska wdychają powietrze zawierające tyle szkodliwych substancji, jakby palili 3,7 papierosa dziennie. Tak wynika z wyliczeń Polskiego Alarmu Smogowego. Ale inni mają gorzej. Mieszkaniec Suchej Beskidzkiej nieświadomie „wypala” dziennie aż 12 papierosów!


Polski Alarm Smogowy przelicza zawartość w powietrzu benzo(a)pirenu na wypalane papierosy. Benzopireny to silnie rakotwórcze związki chemiczne, które występują m.in. w dymie podczas spalania papierosa, w zanieczyszczonym powietrzu czy w smogu. Ich stężenie to jeden z parametrów jakości powietrza.

Poza tym podczas smogu wdychamy tlenki siarki, azotu i amoniak. Smog zawiera też metale ciężkie. Można powiedzieć, że to śmiertelnie niebezpieczne zjawisko: związki te zwiększają prawdopodobieństwo zgonu spowodowanego chorobami układu krwionośnego, oddechowego i nerwowego.

- Szkodliwe substancje, pyły i związki chemiczne trafiają do naszych płuc, kumulują się w układzie oddechowym, krążenia i w całym organizmie – mówił w Polskim Radiu doktor Piotr Dąbrowiecki z Wojskowego Instytutu Medycznego. Konsekwencją jest rozwój alergii, astmy czy chorób nowotworowych.

- Wiele mówi się o skutkach wdychania szkodliwych substancji – to bardzo dobrze, że te informacje są nagłaśniane. Jednak nie można zapominać, że to, co unosi się w powietrzu, później spływa z deszczem do rzek, jezior i wód gruntowych – zauważa Andreas Sygut z firmy Infraster, która specjalizuje się w oczyszczaniu wód opadowych.

Musimy mieć świadomość, że smog truje nas na różne sposoby. Długotrwałe wdychanie tak zanieczyszczonego powietrza wystawia nas na niebezpieczeństwo utraty zdrowia a nawet życia. Naukowcy potwierdzają, że wody opadowe, jeszcze zanim dotrą do powierzchni ziemi, ulegają znacznemu zanieczyszczeniu. W ślad za nimi, zanieczyszczone zostają źródła czerpalne wody pitnej, wody podziemne i kąpieliska. Organizmy wodne – w tym ryby – kumulują szkodliwe substancje. Trafiając na nasze stoły przestają być symbolem zdrowej żywności.

W deszczówce zbiera się mnóstwo szkodliwych substancji, w tym metale ciężkie, węglowodory - substancje określane przez Unię Europejską i polskie prawo jako priorytetowe do oczyszczenia. Smog w polskich miastach powoduje, że ich stężenie ulega jeszcze zwielokrotnieniu. Gros opadów trafia bezpośrednio do środowiska.

smog.jpg



- Najgorsze jest to, że samorządy, właściciele parkingów, stacje benzynowe, zakłady przemysłowe, właściciele dróg, nie zdają sobie sprawy, że oczyszczanie wód opadowych jest ich obowiązkiem – mówi Andreas Sygut z Infrastera, wyłącznego w Polsce dystrybutora szwedzkich filtrów Swedrop. – Mówi o tym w sposób bezpośredni obowiązująca w każdym kraju Unii Europejskiej Ramowa Dyrektywa Wodna.

Warto również pamiętać, że problem smogu nie dotyczy tylko dużych miast. Są dni, w których oddychać nie powinni warszawiacy, a często pojawiające się o tej porze roku mgły we Wrocławiu, które sprawiają, że miasto wygląda wręcz baśniowo, to wisząca w powietrzu trucizna. Co prawda tam nie padają krakowskie rekordy, ale normy również bywają przekraczane o kilkaset procent. Po opadach – zbawiennych dla mieszkańców Krakowa, Warszawy i Wrocławia – wypłukane z powietrza toksyny trafiają do Wisły i Odry, a stamtąd do Bałtyku.

Choć najczęściej media informują o kilkukrotnym przekroczeniu norm stężenia szkodliwych substancji w dużych miastach, to jednak ich mieszkańcy nie mają wcale najgorzej. Złą sławę ma Kraków, ale o ile przeciętny mieszkaniec tego miasta wchłania ekwiwalent 5,5 papierosa, to wspomniany już mieszkaniec Suchej Beskidzkiej aż 12. Lepiej również nie oddychać zbyt głęboko w Rybniku, bo „spalimy” dziewięć papierosów. W Zabrzu sześć, a w Busku 3,7. Wrocławianie w tym zestawieniu mogą czuć się zdrowo: palą „tylko” trzy dziennie, a mieszkańcy największej aglomeracji w Polsce – dwa.

- Powinniśmy dbać o to, aby jak najwięcej szkodliwych substancji spływających z wodami opadowymi zatrzymywać: nie dopuszczać do tego, aby ogromne ilości tlenków siarki, azotu, amoniaku i metali ciężkich spływały do wód powierzchniowych i gruntowych – apeluje Andreas Sygut.

 




https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=20810