W sobotę swój kolejny mecz rozegrała buska drużyna juniorów starszych. W trzeciej kolejce podopieczni Lecha Malczewskiego w wyjazdowym spotkaniu zagrali z Zenitem Chmielnik. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem busczan 3:0 (1:0).
Pierwsza połowa sobotnich derbów nie była zbyt dobra w wykonaniu
naszych juniorów. Gra sie nie kleiła, było sporo niedokładności,
brakowało składnych akcji. W tym czasie gospodarze wyprowadzali groźne
kontry, na szczęście świetnie w buskiej bramce spisywał się Wojciech
Kuza, który między 20, a 28 minutą trzykrotnie ratował swój zespół od
utraty gola.
Dopiero po pół godzinie podopieczni trenera Lecha
Malczewskiego uporządkowali grę, poprawili dokładność podań i na efekty
nie trzeba było długo czekać. Szybcy skrzydłowi siali popłoch wśród
chmielnickich obrońców, jednak ich dośrodkowań nie potrafili wykończyć
napastnicy.
Pierwsza bramka padła w 45 minucie gry. Jan Dytkowski
przed polem karnym dopadł do bezpańskiej piłki, ograł dwóch przeciwników
i płaskim strzałem z 16 metrów zdobył prowadzenie dla busczan.
Jeszcze
w doliczonym czasie gry świetną okazję do podwyższenia wyniku miał
Łukasz Ciepliński, jednak piłka po jego strzale z woleja poszybowała nad
poprzeczką.
Druga połowa toczyła się już pod dyktando naszej
drużyny. W 55 minucie Krystian Bracisiewicz zagrał prostopadłą piłkę do
wychodzącego między obrońców Łukasza Cieplińskiego, ten przyjął piłkę i
strzałem z 14 metrów pokonał bramkarza gospodarzy. Po tej bramce
busczanie panowali na boisku. Grali szybko i składnie, jednak brakowało
skuteczności. Dobre okazje do zdobycia goli mieli Albert Lasia, Jan
Dytkowski, Gabriel Stefański i Krzysztof Wojnowski, ale ich strzały były
minimalnie niecelne lub bronił je miejscowy bramkarz. Gospodarze raz
zagrozili naszej bramce. W 70 minucie wykonywali rzut wolny z 17 metrów,
jednak strzał pomocnika "Zenitu" był niecelny.
W 85 minucie
"Zdrój" zdobył trzecia bramkę. Do chmielnickiego bramkarza, który
wybijał piłkę podbiegł Gabriel Stefański. Piłka odbiła sie od naszego
pomocnika i spadła pod nogi Alberta Lasi, który z bliska wpakował ją do
siatki rywali.
Źródło: zdrojbusko.futbolowo.pl