Pińczów: Rodzina dziękuje 2007-06-13 20:06:44
Poszkodowani przez huragan nie zostali pozostawienie na pastwę losu. 'Echo Dnia' uruchomiło łańcuch ludzi o wielkich sercach.
Prawie nie ma śladu po zniszczeniach w domu rodziny z Podłęża koło
Pińczowa, gdzie 11 maja huragan zerwał dach. Jolanta i Leszek Pytlowie
oraz ich ośmioro dzieci są bardzo wdzięczni osobom, które im pomogły.
Dach
i zburzony komin są już odbudowane. Dzięki ludziom wielkiego serca
Pytlowie będą mogli wkrótce zapomnieć o nieszczęściu, jakie ich
spotkało. Wdzięczni za dach
- Nawet nie spodziewaliśmy, że
pomoc będzie tak szybka. Dostaliśmy wsparcie dzięki władzom miasta i
gminy Pińczów, ale równie mocno jesteśmy wdzięczni także waszej
redakcji. W dniu dramatu, jaki nas dotknął pojawili się tu reporterzy
innych gazet, stacji telewizyjnych i radiowych, ale im chodziło jedynie
o szukanie sensacji. Dopiero artykuły w „Echu Dnia” uruchomiły
łańcuch ludzi dobrej woli – mówi Jolanta Pytel i pokazuje nam nowy,
okuty solidnie dach i odbudowany komin. - Dzieciom nie leje się już na
głowy, a oprócz pomocy rzeczowej, otrzymałam też tysiąc złotych
zapomogi z Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Kolejne 1,5
tysiąca złotych dostaliśmy – jako stypendium losowe - z Wydziału
Oświaty. Prawie tysiąc złotych zebrali też uczniowie gimnazjum i szkoły
podstawowej, w której uczą się nasze dzieci – wylicza.
Ta
pomoc nie byłaby możliwa bez ludzi wielkiego serca. Ratusz ze swoich
funduszy kupił blachę, firma Restal przekazała wkręty do blachy, kołki
rozporowe, cegłę na komin, cement i blachy do okucia szczytów i
kalenicy, Nadleśnictwo Pińczów podarowało trzy kubiki drewna, a firma
Andrzeja Gawrona przetarła je na traku i dostarczyła na miejsce.
Pomogli
też sąsiedzi - w tym strażacy z miejscowej jednostki. Rodzinie Pytlów
będzie teraz łatwiej również dzięki temu, że najstarsza z córek
znalazła pracę w zakładach Gomar.
Irena Imosa
źródło:  |
|
|