Region: Nauczyciele pójdą do sądu 2007-06-06 10:29:31
Nauczyciele, którzy pracowali przy maturach w ciągu ostatnich trzech lat, będą upominać się o wyższe stawki.
A wszystko przez ostatnie orzeczenie Sądu Najwyższego, który stwierdził, że nauczyciele za pracę przy maturach powinni otrzymać wynagrodzenie jak za godziny ponadwymiarowe, czyli dwa razy wyższe niż otrzymywali.
W związku z tym w tym roku Ministerstwo Edukacji Narodowej zapłaci pedagogom 28 zł, zamiast około 12 zł, za godzinę egzaminowania. Tyle że ministerstwo nie zamierza wyrównywać ubiegłorocznych i sprzed dwóch lat wypłat, o co - zgodnie z prawem pracy - upominają się nauczyciele w całym kraju, składając pozwy do sądów.
Świętokrzyscy nauczyciele też zapowiadają, że będą domagać się wyrównań na drodze sądowej. - Wcale bym się nie zdziwił, bo rzeczywiście nauczyciele, którzy w ostatnich latach pracowali przy maturach, są stratni, jeśli weźmie się pod uwagę tegoroczne stawki po orzeczeniu Sądu Najwyższego - mówi Waldemar Pukalski, dyrektor I LO im. S. Żeromskiego w Kielcach.
Krzysztof Cegliński, dyrektor III LO w Ostrowcu Świętokrzyskim, przewiduje, że w jego mieście wielu nauczycieli pójdzie do sądu, jak tylko dowiedzą się, że ich koledzy z innych miast składają pozwy o wyrównanie wypłat do trzech lat wstecz. - Na razie wiele osób nie ma pojęcia, że przysługuje im takie prawo - przyznaje Krzysztof Cegliński.
Natomiast Jan Korczyński z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łodzi uważa, że nauczyciele nie powinni pozywać do sądu Ministerstwa Edukacji Narodowej. - Praca przy egzaminach maturalnych jest traktowana również jako praca dydaktyczna, więc powinien za nią zapłacić dyrektor szkoły - mówi Jan Korczyński.
Dyrektorzy zaś rozkładają ręce, że mają na wypłaty tylko tyle pieniędzy, ile dostaną od gmin, a te z kolei przypominają, że i tak dokładają do utrzymania placówek oświatowych, bo subwencja z ministerstwa nie wystarcza na wszystko.
/mb/ źródło: 
|
|
|