Lekarze reanimowali niemowlaka
2007-05-16 12:30:04

Tragiczne sceny rozegrały się wczoraj pod wieczór na drodze wojewódzkiej numer 786 między Czarncą a Seceminem.


- Było tuż po godzinie 18, gdy stanowisko kierowania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej otrzymało informację, że na drodze wojewódzkiej w Knapówce miał miejsce wypadek - opowiadał Dariusz Gieroń, rzecznik prasowy włoszczowskiej straży.

Tuż za łukiem drogi od strony Secemina zderzyły się dwa samochody osobowe - jeden na numerach włoszczowskich (opel kadett), drugi na katowickich (polonez caro). Polonez zaczął się palić. W środku nie było nikogo. Straż pożarna z Włoszczowy ugasiła auto.

Pasażer uciekł w las
- 50 metrów dalej leżał kierowca tego samochodu. Gdy podeszliśmy do niego uskarżał się na niedowład nóg i kręgosłupa. Gdy wzięliśmy go ze strażakami na ręce, czuć było od niego woń alkoholu. Mówił, że jest właścicielem poloneza, ale nie pamięta, kto go prowadził - opowiadał na miejscu zdarzenia strażnik miejski z Włoszczowy.

Świadkowie opowiadali policji, że drugi z mężczyzn jadących polonezem uciekł w las. Gdy oddawaliśmy do druku gazetę policja cały czas poszukiwała uciekiniera.

Kierowca nie przeżył
W o wiele gorszej sytuacji byli ludzie jadący oplem. Kierowca zginął na miejscu.
wyp.jpg
 W tym oplu zginął na miejscu kierowca. (R. Banaszek)

Jechał z dwoma kobietami i dwójką dzieci (w tym niemowlęciem). Maluszek nie dawał jednak oznak życia. Wezwano helikopter z Kielc. Lekarze przystąpili do reanimacji. Udało im się przywrócić akcję serca. Dwie kobiety i drugie dziecko w bardzo ciężkim stanie zabrały karetki do szpitala we Włoszczowie, natomiast człowieka z poloneza - do Koniecpola.

Rafał Banaszek
źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1886