Nie było się z czego cieszyć, gdy gospodarz gminy spotkał się z mieszkańcami. Włoszczowa nadal ma spore zaległości w porównaniu z sąsiadami.
Największą porażką w ciągu 100 dni urzędowania burmistrza Bartłomieja
Dorywalskiego było niezlikwidowanie nieopłacalnych w utrzymaniu szkół.
Dużym problemem jest nadal niski stopień zwodociągowania i
skanalizowania gminy. Pod tym względem Włoszczowa jest daleko w tyle za
sąsiadami.
Burmistrzowi Włoszczowy Bartłomiejowi Dorywalskiemu towarzyszyła mocna obstawa z Urzędu Gminy. (R. Banaszek)
Spotkanie burmistrza Bartłomieja Dorywalskiego z
mieszkańcami Włoszczowy odbyło się w ubiegły czwartek w Domu Kultury. -
Opowiem o tym, co udało mi się zrobić i o moich niedociągnięciach.
Opowiem o plusach i minusach - zapowiedział na początku spotkania
włodarz Włoszczowy, któremu - tym razem - towarzyszyła mocna obstawa z
Urzędu Gminy w osobach: Ewy Nowak, Grażyny Tatar, Marka Nowaka i
Przemysława Kalety. Gdy burmistrz Dorywalski wypowiadał te słowa, na
sali kinowej przebywało zaledwie kilkadziesiąt osób.
Największy minus - szkoły
Bartłomiej
Dorywalski mówiąc o swoich porażkach zaczął od tematu nie
zlikwidowanych szkół. Opowiedział mieszkańcom raz jeszcze, jak doszło
do tego, że nieopłacalne filie nie zostały zamknięte. Poinformował
jednak, że nie traci nadziei i cały czas czeka na opinię w tej sprawie
od ministra edukacji Romana Giertycha. - Jeśli będzie dla nas
negatywna, będziemy zmuszeni wkroczyć na drogę sądową z kuratorem
oświaty - zapowiedział burmistrz Włoszczowy, ubolewając nad tym, że
gmina Włoszczowa mogłaby na tej likwidacji zaoszczędzić w tym roku 700
tysięcy złotych.
- Szkoły to rzeczywiście bolesny problem. Można
sypać głowę popiołem, bić się w pierś… - mówiła Ewa Nowak,
wiceburmistrz Włoszczowy. - Subwencja oświatowa z Ministerstwa Edukacji
Narodowej nie wystarcza na pokrycie kosztów utrzymania wszystkich szkół
w naszej gminie (wystarcza jedynie w 70 procentach).
Problemem
jest także występujący deficyt miejsc w przedszkolach, zwłaszcza tych
miejskich. Budynki włoszczowskich przedszkoli wymagają doinwestowania.
-
Chcemy rozbudować przynajmniej dwa przedszkola. Od nowa będzie budowane
Przedszkole Samorządowe numer 3 we Włoszczowie. Jednak tutaj jest
problem, bo około 30 procent działki przy tym przedszkolu jest
własnością 24 osób narodowości żydowskiej, do których należał ten grunt
jeszcze przed wojną - informuje Ewa Nowak.
Woda i ścieki daleko w tyle
Gmina
Włoszczowa nie może się także pochwalić stopniem zwodociągowania i
skanalizowania, a więc priorytetowymi inwestycjami dla każdego
samorządu. Woda doprowadzona jest tylko do 47 procent terenu gminy, a
ścieki - zaledwie do 30 procent. Pod tym względem Włoszczowa wypada
blado przed sąsiadami, gdzie chociażby w gminach Krasocin i Radków wodę
mają już wszyscy mieszkańcy.
Potwierdza to z żalem burmistrz
Bartłomiej Dorywalski mówiąc: - Odstępujemy od standardów unijnych,
które wynoszą 90 procent. Jeśli chodzi o wodociągowanie gminy
Włoszczowa, to zakończyła się już budowa wodociągu na trasie Bebelno -
Ludwinów - Podłazie - Krasów. Do 30 kwietnia, a więc do najbliższego
poniedziałku, ma się również zakończyć budowa wodociągu w ulicy
Jędrzejowskiej we Włoszczowie. Na ten sam dzień przewidziano także
zakończenie kanalizowania ulic Jędrzejowskiej, Jodłowej i Świerkowej.
Jakby
tego było mało, problemem we Włoszczowie jest duży spadek ciśnienia
wody, szczególnie latem. Zdaniem burmistrza, pojawiają się już kłopoty
z wodą w Rynku. Jego zdaniem 30 metrów od Rynku nie ma wody, a ta,
która jest, ma w sobie wysokie stężenie azotanów. Mieszkańcy zmuszeni
są zaopatrywać się w wodę w butelkach. Bartłomiej Dorywalski uważa, że
trzeba będzie wybić drugą studnię głębinową w mieście (jedna studnia
wybita jest na prywatnym terenie w okolicach szpitala).
Będą nowe drogi i parkingi
Burmistrz
Bartłomiej Dorywalski poinformował mieszkańców o przeprowadzonych
przetargach na przebudowę kilku dróg gminnych, które będą remontowane w
maju, między innymi ulic Leśnej (230 metrów bieżących) i Rolniczej
(remont 326 metrów) we Włoszczowe oraz ulic Kurzelów - Wymysłów (280
mb), ulicy Rzeczna w Czarncy (270 m) oraz Dąbie - Podlazie (190
metrów). Burmistrz Włoszczowy ma również w planach remont ulic
Świerkowej i Jodłowej. Ogłoszono też przetarg na remonty cząstkowe dróg
(jest na ten cel 35 tysięcy złotych). Bartłomiej Dorywalski planuje
także wybudować drugi wyjazd z osiedla Brożka we Włoszczowie, gdyż
obecna droga jednokierunkowa jest bardzo uciążliwa dla mieszkańców,
żeby nie wspomnieć o straży pożarnej.
Ogłoszono już przetarg
na budowę parkingu przy ulicach Pocztowej i 1 Maja, który ma pomieścić
30 samochodów. Budowa zakończy się w maju. Brak miejsc parkingowych,
zwłaszcza w centrum, to podstawowy problem Włoszczowy.
Bartłomiej Dorywalski ma kilka pomysłów, co do
umiejscowienia dodatkowych w pobliżu Rynku. Pierwsza koncepcja zakłada
budowę parkingu za kościołem parafialnym pod wezwaniem Wniebowzięcia
Najświętszej Marii Panny. Problem w tym, że działka ta ma 22
posiadaczy, 9 współwłaścicieli, a jeden plac nie należy do nikogo. W
związku z tym będą problemy z wykupem tych gruntów pod parking. Jednak
pierwszy krok już zrobiono w tej sprawie. Na sesji miejskiej radni
podjęli uchwalę jednogłośnie o nabyciu przez gminę tych działek.
Drugi
pomysł, który wzbudza najwięcej kontrowersji mieszkańców Włoszczowy, to
parking przy ulicy Konopnickiej. Żeby powstał, gmina musiałaby
wywłaszczyć działkę należącą do prywatnego właściciela i zapewnić do
niej odpowiedni dojazd. Jest mało prawdopodobne, żeby ten wariant
przeszedł. Trzeci koncepcja, którą będzie forsował burmistrz w Radzie
Miejskiej to utworzenie parkingu (na 18 samochodów) tuż przy budynku
Sądu Rejonowego, w parku, między ulicami Partyzantów a Żwirki. Parking,
zdaniem burmistrza, przydałby się także przy ulicy Przedborskiej, gdzie
są dość szerokie zatoczki. Ale to już jest decyzja powiatu, który jest
zarządcą drogi.
Reformy w mieszkalnictwie
Druga
reforma (po szkolnictwie), jaka miała miejsce w trakcie pierwszych stu
dni kadencji burmistrza Dorywalskiego, dotyczyła gospodarki lokalami
komunalnymi należącymi do zasobu mieszkaniowego gminy. - Wystąpiłem do
Rady Miejskiej o sprzedaż tych lokali ich najemcom na preferencyjnych
warunkach. Zaproponowałem bonifikatę w wysokości 95 procent - mówi
Bartłomiej Dorywalski (włoszczowska rada, po drobnej sprzeczce,
przyjęła propozycję burmistrza na przedwczorajszej sesji). Tych lokali
jest około 250. Gminę nie stać na ich utrzymanie i ma spory dług (około
220 tysięcy złotych) wobec wspólnot mieszkaniowych z tytułu zarządzania
przez nie nieruchomościami gminnymi. Co miesiąc zadłużenie gminy wobec
wspólnot wzrasta średnio o około 10 tysięcy złotych.
Jednocześnie
zapowiada wprowadzenie regulaminu punktowego przydziału mieszkań
socjalnych w gminie, żeby nigdy więcej nie powtórzyła się sytuacja,
jaka miała miejsce z rodziną Szczecińskich z Włoszczowy, o której
kilkakrotnie pisaliśmy. Na dzisiaj jest tylko pięć wolnych lokali
socjalnych. W kolejce czeka na nie… 80 osób.
Wysypisko musi być zmodernizowane
Kępny
Ług - tę nazwę znają chyba wszyscy w mieście. Chodzi, oczywiście, o
wysypisko śmieci zlokalizowane za Włoszczową w kierunku Oleszna. Pech
chciał, że jedyny projekt, jaki posiadała gmina, na podstawie którego
można było działać wbijając w ziemię łopatę, był źle opracowanym
projektem. 146 tysięcy złotych, które kosztowało jego opracowanie,
nadawało się do kosza. Okazało się bowiem, że gmina Włoszczowa nie jest
jedynym właścicielem wszystkich działek, na których planowano
rozpoczęcie modernizacji drugiej części wysypiska. Dwie działki
należały do prywatnych właścicieli. Zgodnie z prawem, gmina nie mogła
rozpocząć inwestycji. Sprawa wysypiska trafiła do prokuratury.
Jeśli
do końca 2009 roku gmina nie zmodernizuje wysypiska, żeby spełniało
wymogi unijne, zostanie zamknięte. Mało tego, przez kolejne 30 lat
gmina Włoszczowa będzie zobowiązana do utrzymywania zamkniętego
wysypiska. - Musimy przystąpić do modernizacji Kępnego Ługu,
niezależnie od postępowania prokuratorskiego w tej sprawie - uważa
Bartłomiej Dorywalski.
Marzenia burmistrza
Na
spotkaniu z mieszkańcami burmistrz Włoszczowy poruszył także kwestię
budowy pływalni (przewidywalny koszt to około 10 milionów złotych), na
sfinansowanie której będzie się ubiegał o wsparcie w powiecie.
Poinformował jednocześnie, że w tym miesiącu będzie wyłożone do wglądu
dla mieszkańców oraz odbędzie się publiczna dyskusja nad projektem
studium uwarunkowania przestrzennego gminy, którego głównym założeniem
jest budowa obwodnicy.
- Chciałbym także, żeby w naszym
mieście był zamontowany system monitoringu i ochrony - mówi Bartłomiej
Dorywalski. - Chodzi mi głównie o takie miejsca jak Rynek, ulica
Sienkiewicza, plac przed Domem Kultury oraz przed halą Ośrodka Sportu i
Rekreacji. Marzy mu się także zamontowanie pierwszej we Włoszczowie
sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu ulic Jędrzejowskiej z
Partyzantów (koszt około 1 miliona złotych).
Co leży na sercu mieszkańcom...
Otwarte
spotkanie z burmistrzem Włoszczowy było okazją do zadania mu pytań.
Mieszkańcy zaniepokojeni byli głównie sprawą sprzątania po zimie ulic
(jak się okazało w większości powiatowych, za co się oberwało obecnemu
na spotkaniu staroście włoszczowskiemu), prosili o uregulowanie
oznakowania drogowego (przy ulicy Kościuszki obcy kierowcy często mylą
kierunki i zamiast na Częstochowę, udają się w kierunku Łachowa), nie
podobało im się ogrodzenie (częściowo zdemontowane) pawilonu przy Rynku
oraz parkujące busy przy placu Wolności, które zajmują miejsca
autobusom. Starosta Ryszard Maciejczyk, którego skrytykowano za stan
dróg powiatowych we Włoszczowie, obiecał, że jeszcze w tej kadencji
będą przebudowane w mieście ulice Wschodnia, Kusocińskiego i Wiśniowa
(łącznie około 3,5 kilometra).
Wywołany do tablicy starosta
Maciejczyk stwierdził, że od ostatniego wybudowania drogi powiatowej w
mieście upłynęło… siedem lat. I był to odcinek w kierunku Oleszna.
Rafał Banaszek
źródło: 