Włoszczowa: Smród z chlewni
2007-04-20 13:19:46

Mieszkańcy Nieznanowic mają już dosyć smrodu, którego sprawcą jest miejscowa chlewnia. Właściciel hodowli świń obiecuje poprawę.


Wszystko za sprawą gnojowicy, którą właściciel gospodarstwa wywozi co
jakiś czas na swoje pole i pod las. - Gdy zawieje wiatr z zachodu, na
wsi czuć wielki smród. Okna nie można otworzyć - opowiada sołtys
Nieznanowic.

Sytuacja ta trwa już od ponad roku, gdy w środku
wsi, na terenie po dawnej Spółdzielni Rolniczej rozpoczęła działalność
chlewnia trudniąca się hodowlą świń.

Wloszczowa_chlewnia1.jpg
- Wywieszone pranie w dniach,
gdy wylewana jest gnojowica w chlewni, nie nadaje się do użytku. Trzeba
je prać ponownie – opowiada zatykając nos żona sołtysa Nieznanowic –
Elżbieta Trela. (R. Banaszek)


OGROMNY FETOR

-
Właściciel firmy WiR z Łopuszna, od kiedy tylko rozpoczął działalność,
wywozi gnojowicę na pole (aczkolwiek swoje), co powoduje ogromny fetor
- mówi sąsiad Alfred Kozieł. -Stężenie gnojowicy jest tak silne, że na
naszych posesjach i w mieszkaniach oddycha się nieświeżym powietrzem, a
gdy wiatr wieje w stronę naszych domów - prawie gnojowicą. W naszej wsi
nie ma jeszcze wodociągu, a gnojowica może dostać się do naszych studni
- twierdzi mieszkaniec Nieznanowic.

- Kupiłam działkę w Nieznanowicach nie po to, żeby
ciągle wąchać smród, tylko żebym miała blisko do pracy - żali się
Urszula Kozieł. - Otworzy się okno, czuć chlewnią. Wieczorami nie da
się wytrzymać - twierdzi Regina Wierzbicka.- Kierowcy autobusów, gdy
wjeżdżają do Nieznanowic mówią, żeby zamykać okna - śmieje się sołtys
Tadeusz Trela.

BĘDZIE PLAN WYWOŻENIA

Witold
Szproch, właściciel 51-hektarowego gospodarstwa, w którym znajduje się
chlewnia twierdzi, że już brakuje mu słów. - Jeden były milicjant
podpuszcza wszystkich i próbuje manipulować opinią. To zwykła ludzka
złośliwość i brak zrozumienia - uważa właściciel chlewni.

Mówi,
że hoduje tutaj tylko 700 sztuk loch i kilkaset prosiąt, ale po tym
czego doświadczył od miejscowych ludzi nie zamierza zwiększać hodowli,
chociaż miał takie plany. - Produkuję tyle, ile mi wolno. Ludzi
zapewniałem, żeby się nie bali, bo nie będzie u mnie uboju świń, tylko
sam chów - mówi Witold Szproch.

Gnojowica jest tutaj
magazynowana w dwóch wielkich zbiornikach. Trzy razy w roku - tak
przynajmniej mówi właściciel, bo ludzie są innego zdania - gnojowica
jest wywożona na pole. Zwykle dzieje się to na wiosnę, po żniwach i na
jesień. - Przed Świętami Wielkanocnymi może rzeczywiście za dużo było
wywiezione tej gnojowicy. Źle postąpiliśmy - przyznaje właściciel
gospodarstwa. - Postaramy się ograniczyć ten wywóz do minimum -
obiecuje.

Witold Szproch chce pójść mieszkańcom Nieznanowic na
rękę. - Nie chcę tutaj nikomu dokuczać. Zrobimy plan wywożenia
gnojowicy, żeby mieszkańcy wiedzieli, kiedy to się będzie odbywać. Może
postaramy się to zrobić nawet w nocy. Mam nadzieję, że problem zostanie
rozwiązany. Jeżeli dalej będę pod presją, wycofam się z tego, sprzedam
chlewnię i niech ktoś inny użera się z mieszkańcami - zapowiada
przedstawiciel firmy WiR w Łopusznie, który na swoim placu zorganizował
już pas zieleni, posadził modrzewie, żeby stanowiły zaporę przed
wydobywającym się z chlewni nieprzyjemnym zapachem.






Rafał Banaszek

 źródło: Echo

 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1750