Ryby do prokuratora 2007-04-19 09:42:00
To kolejna odsłona afery z 2002 roku. Gmina Busko przechodzi do kontrataku w "wojnie” z rybakami z Górek.
Gmina Busko Zdrój nie zgadza się z wyrokami dwóch sądów w sprawie masowego śnięcia ryb w stawach w Górkach koło Wiślicy. Ostatnio ratusz złożył zawiadomienie do prokuratury.
 Na tej sesji, pod koniec stycznia, burmistrz Piotr Wąsowicz odsłonił kulisy „afery z rybami”. (A. Ligiecki) Przypomnijmy, że zdarzenie miało miejsce na przełomie lipca i sierpnia 2002 roku. W stawach należących do gospodarstwa "Górki” doszło wtedy do śnięcia ogromnych ilości karpi.
GMINA DO SĄDU
Według rybaków było to prawie 98 ton, a straty oszacowano na ponad 1,5 miliona złotych. Jako winnego wskazali buską oczyszczalnię, której ścieki - płynące rzeczką Maskalis - wywołały przyduchę, co miało spowodować zatrucie ryb. Gospodarstwo z Górek złożyło pozew przeciwko gminie Busko w kieleckim Sądzie Okręgowym. Ten uznał racje rybaków, przyznając im 1,4 miliona zł odszkodowania. Gmina odwołała się do Sądu Apelacyjnego w Krakowie, lecz ten podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji.
W tym czasie wartość odszkodowania - wraz z odsetkami - zdążyła urosnąć do 2,5 miliona zł. Taką też kwotę zajął z konta gminy komornik.
Sprawa ujrzała światło dzienne dopiero pod koniec stycznia bieżącego roku. Podczas sesji buskiej Rady Miejskiej burmistrz Piotr Wąsowicz ujawnił kulisy "afery z rybami”. Teraz mamy jej kolejną odsłonę.
POZNAĆ PRAWDĘ
Urząd Miasta i Gminy złożył w buskiej prokuraturze zawiadomienie w sprawie masowego śnięcia ryb w Górkach. - Postępowanie sądowe nie wyjaśniło wszystkiego. Wciąż jest wiele wątpliwości, a uważamy, że mieszkańcy powinni poznać całą prawdę. Dlatego zdecydowaliśmy się na działania w trybie karno-prawnym - wyjaśnia zastępca burmistrza Grzegorz Lasak.
W zawiadomieniu do prokuratury gmina Busko podważa wiele faktów podanych przez spółkę rybacką z Górek. Także ten że skala katastrofy ekologicznej - 98 ton zdechłych ryb - jest znacznie zawyżona. Gospodarstwo posiada akweny o łącznej powierzchni 327 hektarów lustra wody. Doszło wówczas nie tylko do masowego śnięcia karpi, ale padło też około tysiąca ptaków wodnych, które zostały zakopane w ziemi, w rejonie stawów. W zawiadomieniu do prokuratora padają inne pytania. Dlaczego protokoły sporządzili wtedy tylko pracownicy gospodarstwa z Górek. Dlaczego nie powiadomiono policji, inspekcji ochrony środowiska?
- Owszem, przyczyną zatrucia ryb była przyducha, ale naszym zdaniem, spowodowana innymi czynnikami. Nie rzekomo zanieczyszczonymi wodami Maskalisa, lecz bardzo wysokimi temperaturami, jakie wtedy panowały, długim okresem bez opadów - twierdzi wiceburmistrz Lasak. - Poza tym Maskalis płynie do Górek na odcinku 19 kilometrów. Wcześniej przepływa także przez prywatny staw rybacki w Chotlu Czerwonym. Jeśli wody były zanieczyszczone, dlaczego tam nie doszło do śnięcia ryb?
WNIOSEK O KASACJĘ
Niezależnie od zawiadomienia do prokuratury gmina Busko walczy o uchylenie niekorzystnych dla siebie wyroków. Reprezentująca jej interesy kancelaria adwokacka złożyła wniosek o kasację do Sądu Najwyższego w Warszawie.
Adam Ligiecki źródło: 
|
|
|