We wtorek, 29 lipca 2014 r., 14-latek, mieszkaniec naszego miasta, wszedł przez otwarte okno do jednego z pomieszczeń w budynku Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Busku-Zdroju.
Do zdarzenia doszło wczoraj, około godziny 19.15. Na miejsce został wezwany Dyrektor buskiego Sanepidu oraz
kadrowa. Wspólnie z policjantami sprawdzili pomieszczenie
biurowe, czy nie doszło do kradzieży.
Do włamania nie doszło, było wejście przez otwarte okno do pomieszczenia budynku Sanepidu. Nic na miejscu nie zginęło - mówił Janusz Gręda z buskiej komendy policji. W buskim Sanepidzie pracuje mieszkanka Buska-Zdroju, która posiadała przy sobie telefon komórkowy. Z kobietą często kontaktował się jej 14-letni wnuczek.
Chłopiec próbował także wczoraj skontaktować się kilkakrotnie na telefon swojej babci - pracownicy buskiego Sanepidu, jednak ona nie odbierała. Zaniepokojony chłopiec stwierdził, że kobiecie mogło się coś stać, więc postanowił wejść przez otwarte okno do środka budynku Sanepidu. Sprawdził pomieszczenia, jednak kobiety nie zastał. Z budynku wyszedł tą samą drogą którą dostał się do środka.
foto: Archiwum
Przed budynkiem czekał na chłopca jego 12-letni kolega. Chłopcy wzbudzili zainteresowanie pracownika ochrony, który znajdował się po przeciwnej stronie ulicy. Mężczyzna przypuszczał, iż może to być kradzież z włamaniem, ponieważ 14-latek wychodzący przez okno z budynku buskiego Sanepidu posiadał przy sobie plecak.
Dyrektor i kadrowa potwierdzili, że nic nie zostało skradzione, ani zniszczone. Rozmowa z chłopcem została przeprowadzona przez policjantów w obecności jego rodziców. 14-latek sam pokazał, że posiada plecak, ale nic w nim nie zabrał. W ten sposób interwencja została zakończona, nie stwierdzając czynu przestępczego. W tym kierunku nie jest prowadzone żadne postępowanie - mówił Janusz Gręda z buskiej komendy policji.
/mb/