Trzy miesiące spędzi w areszcie księgowa 'mechanika' z Buska. 54-latka jest podejrzana o to, że przelała na prywatne konta 1.600.000 zł.
Kobieta jest podejrzana o to, że w ciągu kilku lat wykorzystała
stanowisko, aby na prywatne konta przelać 1.600.000 złotych, które
powinny trafić do ubezpieczalni.
Prosto ze szpitala kobieta trafiła na przesłuchanie do buskiej komendy. (policja)
O nieprawidłowościach w kasie
buskiego Zespołu Szkół Techniczno-Informatycznych popularnie zwanego
"mechanikiem” policjanci dowiedzieli się kilka tygodniu temu.
Informowaliśmy o tym w "Echu Dnia”.
- Składki za obowiązkowe
ubezpieczenie nauczycieli zatrudnionych w placówce nie trafiały tam,
gdzie powinny, czyli do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W ciągu pięciu
lat zniknęło w ten sposób 1 milion 600 tysięcy złotych. Wraz z
odsetkami zobowiązania szkoły urosły do 2,5 miliona złotych - opowiada
Roman Sobczak, komendant powiatowy buskiej policji.
PROSTO DO... SZPITALA
Następnego dnia
po tym, jak policjanci zajęli się sprawą, podejrzewana przez nich
54-letnia księgowa placówki trafiła do szpitala w podkieleckiej
Morawicy. Jak niesie nieoficjalna wieść, kobieta prawdopodobnie
próbowała targnąć się na swe życie.
- Uniemożliwiło nam to
zatrzymanie jej, nie przeszkodziło jednak w analizowaniu dokumentów i
zebraniu obszernych materiałów sprawy - mówi Roman Sobczak.
Przez
cały czas stróże prawa monitorowali też, co dzieje się z kobietą
pozostającą pod opieką lekarzy. Zaraz po tym, jak dostali sygnał, że
jej stan pozwala już na rozmowę z policjantami, pojechali do szpitala i
zatrzymali 54-latkę.
ARESZT Z ZASKOCZENIA
- Była
zaskoczona. Nie spodziewała się nas. Dzięki świetnej współpracy z
prokuraturą udało się szybko postawić księgową przed sądem. Została
tymczasowo aresztowana - wyjaśnia szef buskich policjantów.
Wstępnie
kobieta usłyszała dwa zarzuty - oszustwa oraz wyrządzenia szkole szkody
przez nadużycie stanowiska. Grozi jej do ośmiu lat więzienia. Na
rozpoczęcie sprawy przed sądem czekać będzie w szpitalnym oddziale
aresztu w Krakowie.
JAK TO SIĘ MOGŁO STAĆ?
Sprawa
jest rozwojowa. Prawdopodobnie już wkrótce spodziewać się można nowych
zatrzymań i zarzutów dla kolejnych osób. Józef Żurek, dyrektor szkoły,
pytany jak to możliwe, aby przez tyle lat pieniądze wypływały ze
szkoły, mówił wczoraj: - Trwa postępowanie, nie czuję się więc na razie
uprawniony zdradzać, jak to się stało. Decyzja o areszcie zapewne
pomoże wyjaśnić sprawę. Zapewniam, że to co się dzieje, w żaden sposób
nie odbija się na pracy szkoły.
Michał Nosal nosal@echodnia.eu
źródło: 