Kazimierza: Skandal w ratuszu!
2007-03-10 09:48:51

Policjanci zatrzymali urzędnika z Kazimierzy Wielkiej. Podejrzewany jest o przyjęcie dziewięciu łapówek.


Policjanci walczący z korupcją podejrzewają skarbnika miasta i gminy w Kazimierzy Wielkiej o dziewięciokrotne przyjęcie łapówek - łącznie 2200 złotych - i kilku butelek koniaku. Zatrzymali go w urzędzie, w jego gabinecie. Był zdumiony.

Jeszcze się w Świętokrzyskiem nie zdarzyło, by tak wysoki rangą urzędnik został zatrzymany pod zarzutem korupcji. Skarbnik w każdej gminie to "pierwszy po Bogu” - odpowiada za całą finansową stronę urzędu, zarabia niemal tyle, co burmistrz czy prezydent. 54-letni dziś skarbnik miasta i gminy w Kazimierzy Wielkiej pracę na tym stanowisku rozpoczął w 2001 roku. I właśnie tego roku dotyczą pierwsze policyjne zarzuty.
reklama

* Tyle zarobił
Na stronie internetowej Urzędu Miasta i Gminy jest oświadczenie majątkowe skarbnika z 2005 roku. Wynika z niego, że był on właścicielem dwóch mieszkań, wartych łącznie ponad 200 tysięcy złotych, miał też citroena z 2000 roku. Skarbnik z tytułu pracy w urzędzie zarobił nieco ponad 55 tysięcy złotych brutto. Ma także długi - są to dwa kredyty mieszkaniowe, opiewające razem na 80 tysięcy złotych. Ich spłata jest przewidziana do 2023 roku.

Zdaniem funkcjonariuszy z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach, mężczyzna w październiku 2001 roku, pełniąc funkcję publiczną skarbnika miasta i gminy, miał przyjąć korzyść majątkową w zamian za skrócenie 30-dniowego terminu realizacji faktury VAT za remont chodnika na drodze wojewódzkiej.

- Łącznie zarzucono mu dziewięciokrotne przyjęcie korzyści majątkowych, pieniędzy i kilku butelek koniaku, od października 2001 roku do września 2004 roku - mówi prokurator Sławomir Mielniczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Łącznie chodzi o kwotę 2200 złotych, zaś charakter przestępstw, o jakich popełnienie śledczy podejrzewają skarbnika, jest taki sam: za pieniądze, czasami też alkohol, miał skracać termin realizacji faktur za roboty przy chodnikach, parkingu, zatoczce autobusowej.

- Zwykle urzędy realizują faktury VAT niemal w ostatniej chwili, by pieniądze jak najdłużej były na ich koncie i zarabiały. W tym przypadku wypłacano je niemal od ręki - opowiadają policjanci. Po skarbnika pojechali do Urzędu Miasta i Gminy w Kazimierzy Wielkiej we wtorek, pod koniec dnia pracy.

- Był zdumiony naszym widokiem - mówią. Milczącego urzędnika zabrali do komendy. Noc spędził w policyjnym areszcie. Za ten czyni grozi kara nawet do ośmiu lat więzienia.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nie przyznał się do przyjmowania łapówek. Policjanci chcą, by sąd aresztował mężczyznę - czy tak się stanie, będzie wiadomo dzisiaj.

Sylwia Bławat

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1574