Pacanów: Piroman szaleje
2007-03-10 09:43:26


- To jakiś szaleniec, który w swym obłędzie gotów jest spalić dwie albo więcej wsi - mówią przerażeni mieszkańcy gminy Pacanów.



W nocy z wtorku na środę podpalił stodołę we wsi Rataje, kilkanaście godzin później podłożył ogień w Żabcu. Mieszkańcy kilku wsi w gminie Pacanów są przerażeni - podpalacz przychodzi ostatnio niemal każdej nocy. Ogień podłożył już dziesięć razy.
W środę około godziny 20.50 mieszkańcy wsi Żabiec zauważyli strzelające w niebo słupy ognia. Płonęła kolejna stodoła - tym razem piroman zaatakował w okolicach wiejskiego baru.


podpalacz_pacanow.jpg


Stodoła była częścią gospodarstwa. Na szczęście nie przechowywano w niej żadnych maszyn rolniczych. Do akcji natychmiast rzucono jednostki ochotnicze z Pacanowa, Ratajów, Oblekonia i Biechowa oraz dwa zastępy buskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej. Strażakami dowodzili kapitan Zbigniew Dziurewicz, a następnie starszy kapitan Kazimierz Ścibiło. Pożar ugaszono po 3 godzinach. Straty szacowane są wstępnie na 10 tysięcy złotych.

Policjanci wykorzystali psa tropiącego, ale zgubił on ślad i sprawcy pożaru nie udało się zatrzymać. Mimo wysiłków policji, straży i mieszkańców, piroman pozostaje bezkarny. Sieje strach i niesie pożogę.

Szaleniec-piroman

Przedostatni - dziewiąty - pożar wybuchł w odległości około 150 metrów od tego, który strawił stodołę dzień wcześniej.

- Na miejsce jako pierwsi dotarli strażacy-ochotnicy z Pacanowa, Ratajów i Błotnowoli. Dołączyły do nich jednostki z Kępy Lubawskiej, Słupi i Parchocina oraz dwa nasze zastępy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Buska - mówi starszy kapitan Kazimierz Ścibiło, dowódca buskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej. - Właściciel stodoły zwoził dzień wcześniej słomę i podpalacz mógł o tym widzieć. Ale to tylko jedna z hipotez. Najważniejsze, że udało mu się uratować ciągnik, który stał tuż przy stodole, a strażacy wyprowadzili inwentarz z obory i chlewu przybudowanego do drewnianej części stodoły. Była tam jedna krowa i 11 świń, które udało się uratować. Straty materialne szacujemy wstępnie na około 30 tysięcy złotych.

Trwoga

Ludzie z Ratajów, Żabca i sąsiednich wiosek w panice wynoszą ze stodół co cenniejsze maszyny i urządzenia. Starają się pilnować swojego dobytku przez całą dobę. W okolicy jest mnóstwo policjantów, dyżury mają także strażacy-ochotnicy i cywile. Nikt już nie ma wątpliwości, że podpalenia są dziełem szaleńca-piromana. Kim jest ten człowiek? To pytanie na okrągło powtarzają sobie wszyscy: policjanci, strażacy i mieszkańcy wsi.

- Rozpoczęliśmy przesłuchania pierwszych podejrzanych. W kręgu naszego zainteresowania są następni. Apelujemy do wszystkich mieszkańców, aby anonimowo informowali policję o wszystkich zdarzeniach mogących mieć związek z podpaleniami lub osobach podejrzewanych o dokonywanie tych czynów. Cały teren jest pod szczególnym nadzorem, ale prosimy o sygnały również mieszkańców. Dzwonić można pod numery telefonów: 997, 112, 041-378-92-00. Dotychczas policji udawało się wykrywać i zatrzymywać wszystkich podpalaczy. Wierze, że i w tym przypadku uda się nam ująć sprawcę. Prosimy mieszkańców o pomoc, która może okazać się zbawienna w przerwaniu tego koszmaru - mówi nadkomisarz Roman Sobczak, komendant powiatowy policji w Busku Zdroju.

Nagroda za podpalacza

W rejonie pożarów bez przerwy jest nadkomisarz Marek Rupniewski, zastępca komendanta buskiej policji. W środęc zebrał się gminny sztab kryzysowy z udziałem wójta gminy Pacanów Wiesława Skopa, prezesa Zarządu Gminnego OSP Józefa Zaróda i Zbigniewa Studziżura, komendanta gminnego OSP.

- Wyznaczyłem 4 tysiące złotych nagrody za pomoc w ujęciu sprawcy lub wskazanie tej osoby. Już rozprowadzane są w tej sprawie plakaty we wsiach. Z tego co wiem również Powszechny Zakład Ubezpieczeń wyznaczy nagrodę. Jesteśmy zdeterminowani. Spotkałem się z sołtysami i radami sołeckimi z rejonu wiosek zagrożonych podpaleniami. Chodzi o zorganizowanie sąsiedzkiej pomocy dla osób którym żywioł strawił dobytek oraz o udział w dyżurach: zarówno strażaków jak i ludności cywilnej - mówi Wiesław Skop, wójt gminy Pacanów.

Horror trwa

Na twarzach strażaków biorących udział w akcjach gaśniczych widać zmęczenie. Najbardziej daje się we znaki brak snu. Horror trwa od wielu dni i ludzie ledwie wytrzymują to obciążenie.

Straż pożarna podlicza straty materialne. Od 1 lutego do 6 marca w rejonie wsi Żabiec i Rataje wybuchło aż dziewięć pożarów stodół. Siedem pierwszych obejmowało stodoły w opuszczonych gospodarstwach, których od dawna nikt nie użytkował. Jedną ze stodół piroman podpalał aż trzykrotnie. Ostatnie dwie - w Ratajach, przy głównej drodze - to stodoły przy domostwach zamieszkałych. To potwierdzałoby hipotezę o eskalacji zapędów szaleńca.

Irena Imosa

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1573