Czy to już koniec AKS ? 2007-03-06 11:53:09
Nie udało się prezesom Bednarskiemu i Sikorze reanimować buskiego AKS.
Pomimo prowadzonych w ostatnich dwóch tygodniach intensywnych działań z dotarciem również do gabinetu ministra sportu – w przeddzień sześćdziesiątej rocznicy powstania klubu – prawdopodobnie nastąpi jego likwidacja. Wniosek w tej sprawie złożony zostanie w trakcie Nadzwyczajnego Zebrania Członków AKS 9 marca br. Przedstawimy na nim sprawozdanie z naszych działań i sytuacji jaka jest w klubie – mówi Czesław Bednarski. Trzecioligowa drużyna seniorów nie zostanie zgłoszona do rozgrywek rundy wiosennej III ligi.
Mimo tych nieoficjalnych wiadomości trwają także nieoficjalne działania kilku osób próbujących utrzymać przy życiu AKS i wystartować w rozgrywkach ligowych. Jak to się ma do płynących z różnych źródeł sygnałów iż reanimacja AKS-u mimo złych rokowań trwa …
Aktualnie stan zadłużenia AKS to kwota ponad 440 tysięcy złotych. Składa się na to nierozliczona trzecia transza ubiegłorocznych dotacji z UMiG Busko w kwocie około 38,5 tysiąca złotych, zobowiązania wobec piłkarzy ponad 156 tysięcy, zobowiązania wobec Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, który nałożył na AKS zakaz transferów w ślad za wnioskami kilku piłkarzy, którzy domagają się wypłat gaż wynikających z kontraktów. Do tego trzeba doliczyć jeszcze zaległości wobec ZUS, Urzędu Skarbowego, dostawców energii, wody i gazu do obiektu klubowego.
Likwidacji klubu jest nieunikniona. Beztroska, z jaką w ostatnim roku generowano długi jest porażająca – mówi prezes. Wydano około 700 tysięcy a wpłynęło do klubowej kasy około 300. Brak rozliczeń z dotacji na 2006 rok powoduje niemożność ubiegania się o środki na sport młodzieżowy z budżetu UMiG na rok 2007 i prawdopodobnie na kolejne. Prowadząc działania ratunkowe pozyskałem około 40 deklaracji na piśmie lokalnego biznesu na partycypowanie w kosztach na kwotę w granicach 34 tysięcy złotych czyli około 7% długu. Jest to jednak za mało aby uregulować pilne zapłaty (około 18 tyś.) tak, aby uzyskać zgodę władz OZPN na uczestniczenie w grze ligowej pierwszego zespołu. Nie ma także pieniędzy na grę trzech drużyn młodzieżowych.
W związku z powyższym decyzja mogła być tylko jedna.
 Podczas piątkowego (23.02) zebrania Zarządu, członków klubu, sponsorów i zawodników w gościnnych progach wiernego i rzetelnego do końca sponsora Mieczysława Sasa, ostatecznie oceniono iż sytuacja nie pozwala na kontynuowanie funkcjonowania AKS i gry pierwszego zespołu w lidze. Wprawdzie dzięki opłacenia z własnej kieszeni przez Waldemara Sikorę ubezpieczenia zawodników rozpoczęto treningi pod wodzą trenera Marka Parzyszka (trening na boisku w Stopnicy, sparing z Zenitem Chmielnik w Chmielniku przegrany przez AKS 1 : 2), ale na dziś zespołu zdolnego do rywalizacji w III lidze nie ma. Pierwsza drużyna i drużyny młodzieżowe rozpuszczono po zakończeniu rundy jesiennej w listopadzie 2006 roku i nie stworzono warunków do podjęcia zimowych przygotowań do sezonu. Dlatego też dałem wolną rękę piłkarzom trzecioligowym aby szukali sobie klubów – mówi Czesław Bednarski.
W czasie tych dwóch tygodni docieraliśmy z wiceprezesem Waldemarem Sikorą także do bardzo wielu miejsc poza naszym lokalnym środowiskiem (sejm, kręgi rządowe, samorządu województwa, mocnych przedsiębiorstw i osób znaczących - parlamentarzyści, funkcyjni szczebla wojewódzkiego) mogących pomóc upadającemu buskiemu klubowi.
W czwartek 22 lutego w starostwie buskim odbyło się spotkanie, w którym zaawizował i potwierdził udział wiceminister sportu, Radosław Parda. Nie dotarł (uczestniczyli w posiedzeniu współorganizator - poseł na sejm Józef Cepil, zaproszeni - wicewojewoda świętokrzyski Lech Janiszewski, wiceprezes OZPN w Kielcach Stanisław Nowak, starosta buski, burmistrz MiG Busko) Na pół godziny przed spotkaniem sekretarz ministra przesłał zdawkowy, grzecznościowy fax z wyrazami sympatii, który do sprawy nic nie wnosił. Dziś sport to pieniądze. W piłkę nożną nie gra się tylko piłką na poziomie takim jak w naszym przypadku III liga. Ma się pieniądze, można budować drużynę, prowadzić grę z całą jej otoczką. Nie ma pieniędzy – nie ma, nazwijmy to zawodowego sportu jaki w takiej wielkości środowiskach małych miast jakim jest Busko i wiele, wiele innych zaistniał. Beztroska w prowadzeniu spraw klubowych w roku 2006 i generowanie zadłużenia sprawiła, że dziś nie ma innej możliwości od tej, jaką podałem wyżej – dodaje prezes AKS.
Robert Gwóźdź
|
|
|