Prawie pięć kilometrów uciekał wczoraj przed policjantami kradzionym samochodem nietrzeźwy 23-latek.
77-latek z miejscowości Bejsce w czwartek około godziny 4 usłyszał
hałas przed domem. Policjanci opowiadają, że gdy wyszedł na podwórko,
zobaczył jak ktoś odjeżdża jego volkswagenem wyprowadzonym z garażu.
Sygnał o kradzieży trafił do policjantów.

Uciekający przed policją samochód wpadł w poślizg i wylądował na ogrodzeniu. (policja)
- Około godziny 9
mieliśmy informację, że wóz odpowiadający opisowi był widziany w gminie
Opatowiec - opowiada Marek Różycki, oficer prasowy Komendy Powiatowej
Policji w Kazimierzy Wielkiej.
Patrole ruszyły tam na
poszukiwania. Jednemu z nich udało się wypatrzyć jadące auto.
Policjanci dali kierowcy sygnał, aby się zatrzymał, ten go jednak
zignorował. Zaczął się pościg. Po niemal pięciu kilometrach kradziony
volkswagen wjechał na skrzyżowanie w Krzczonowie.
- Tu auto wpadło w poślizg. Wypadło z drogi i
zatrzymało się na ogrodzeniu. Na szczęście nie uderzyło w słupki, a w
siatkę, więc uszkodzenia są mniejsze - mówi Małgorzata Sałapa-Bazak,
rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji.
Za kierownicą
volkswagena siedział - jak informowali potem stróże prawa - 23-letni
mieszkaniec powiatu kazimierskiego. Miał 2,6 promila alkoholu w
wydychanym powietrzu.
- Przyjdzie mu odpowiadać nie tylko za
kradzież i jazdę po pijanemu, ale także za niezatrzymanie się do
kontroli - uzupełnia Marek Różycki.
/minos/
źródło: 