Tytuł Lekarz Roku 2006 powiatu kazimierskiego przypadł Małgorzacie Szymańskiej. Już po raz drugi!
Małgorzata Szymańska miała okazję dowiedzieć się już wcześniej, jak
smakuje tytuł "Lekarza Roku”, ale wiadomość o drugim zwycięstwie w
plebiscycie "Echa Dnia” wprawiło ją w znakomity nastrój. - Oczywiście,
bardzo, bardzo się cieszę. To szczególnie cenne wyróżnienie, ponieważ
nie przyznają go koledzy z branży, ale pacjenci - stwierdziła pani
doktor z promiennym uśmiechem.
Małgorzata Szymańska: Ma 43
lata, mieszka w Kazimierzy Wielkiej. Wychowuje syna Macieja,
drugoklasistę kazimierskiego Liceum Ogólnokształcącego. Ukończyła
Akademię Medyczną w Białymstoku. Czas wolny spędza najchętniej w gronie
rodzinnym. Uwielbia grecką muzykę ludową, słucha muzyki klubowej, lubi
dobre filmy psychologiczne. Jeździ bmw. (A. Ligiecki)
ODDAĆ SERCE PACJENTOM
Pani
Małgorzata z dumą pokazuje na dyplom honorowy z tytułem kazimierskiego
"Lekarza Roku 2004”. Już dwa lata wcześniej pacjenci obdarzyli ją
ogromnym zaufaniem. Teraz potwierdzili to raz jeszcze. - Czytam "Echo”
na bieżąco, więc nie ukrywam, że widziałam swoje nazwisko wśród tych,
którzy mają najwięcej głosów. Co jednak nie oznacza, że byłam pewna
wygranej. Miałam przecież znakomitych kolegów, z którymi
rywalizowaliśmy - podkreśla.
Jeśli zapytać pacjentów o dr
Szymańską, mówią zgodnie: bardzo miła, bezpośrednia, zawsze
uśmiechnięta, do tego znakomity fachowiec. Nasza laureatka podkreśla
przy każdej okazji, że najbardziej w zawodzie lekarza liczy się kontakt
z pacjentem. - Jak najbliższy, serdeczny. Bez dystansu, bo
najważniejsze, to zdobyć zaufanie człowieka, któremu chcemy pomóc -
zaznacza. - Staram się oddać moim pacjentom całe serce. Na ile to
możliwe.
BMW I SZCZĘŚLIWE SIÓDEMKI
Małgorzata
Szymańska uważa się za lekarza z powołania. Marzyła o tym zawodzie już
jako mała dziewczynka, chciała pomagać ludziom. Studiowała na Akademii
Medycznej, ukończyła Wydział Lekarski (jest internistą).
Większość
życia zawodowego związała z Działoszycami, w powiecie pińczowskim.
Przed niespełna trzema laty przeprowadziła się do Kazimierzy Wielkiej.
Tu jest szefową Pogotowia Ratunkowego, przez pewien okres czasu
pracowała też w przychodni dla mundurowych.
Pani doktor
przekonuje z zalotnym uśmiechem, że "numerem pierwszym” w jej życiu
jest teraz syn Maciek - przystojny młodzian, uczeń liceum. Ma też inną,
trochę... mniej bezpieczną pasję: szybkie samochody. Z lubością zasiada
za kierownicą bmw, do tego o "magicznym” numerze rejestracyjnym: 777.
-
Siódemka to szczęśliwa liczba, a trzy razem... To dopiero zestaw! -
zauważa. - I rzeczywiście przynoszą mi w życiu szczęście.
Ponieważ
lubi próbować w życiu wszystkiego, postanowiła też skosztować, jak
smakuje kariera polityczna. Na początek - w wymiarze lokalnym. Pani
Małgorzata startowała w listopadowych wyborach do kazimierskiej Rady
Powiatu i okazało się, że uzyskała wynik lepszy od wielu "markowych”
samorządowców.
PIOSENKI OD STULATKI
Pytana o
najbliższą sercu pacjentkę, odpowiada bez wahania: - Pewna cudowna,
starsza pani ze Szczekarzowic. Ma 107 lat, odwiedzam ją regularnie. Jak
na swój wiek, jest w znakomitej formie. Ba, specjalnie dla mnie
śpiewała nawet piosenki! - dodaje.
Dwa tytuły kazimierskiego
superlekarza to nie przypadek. I jak twierdzą pacjenci, nikt nie
zasługuje na takie honory bardziej niż Małgorzata Szymańska. - Dla mnie
to najcenniejsze wyróżnienie, właśnie od pacjentów. Dodaje mi energii,
motywuje do dalszej pracy - zapewnia pani doktor.
Adam Ligiecki ligiecki@echodnia.eu
źródło: 