W buskim "mechaniku” po aferze dwie osoby zwolniono dyscyplinarnie. Policja kontroluje dokumenty.
- Nie mam nic do ukrycia - zapewnia Józef Żurek, dyrektor buskiego
Zespołu Szkół Techniczno-Informatycznych, w którym doszło
prawdopodobnie do nadużyć finansowych na dużą skalę.
Nieoficjalnie mówi się, że w „aferze z ubezpieczeniami” mogło wycieknąć ponad 2 miliony złotych.
O aferze
pisaliśmy wczoraj. Przypomnijmy, że sprawa dotyczy składek
odprowadzanych na ubezpieczenie społeczne. Z dotychczasowych ustaleń
policji wynika, że część pieniędzy przez okres kilku lat nie trafiała
do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. A do prywatnej kieszeni.
DOKUMENTY NIE DOCIERAŁY
- To ja
wykryłem całą tę sprawę. I tego samego dnia złożyłem w prokuraturze
zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa - mówi dyrektor Żurek. -
Zostały także zabezpieczone pomieszczenia działu księgowości w naszej
szkole.
Na celowniku wymiaru sprawiedliwości znalazła się
księgowa popularnego "mechanika”. Zdaniem dyrektora, ta osoba mogła
prowadzić podwójną grę. - Z dokumentów, jakie od niej otrzymywałem
wynikało, że z finansami wszystko jest w porządku. Przez cały ten czas
- twierdzi Józef Żurek. - Dopiero teraz dowiedziałem się, że część
dokumentów... po prostu do mnie nie docierała. Byłem oszukiwany.
Nieoficjalnie
mówi się, że w "aferze z ubezpieczeniami” mogło wycieknąć ponad 2
miliony złotych. Postępowanie w tej sprawie prowadzi policja pod
nadzorem Prokuratury Rejonowej. W szkole trwają kontrole. - Na ich
wyniki trzeba jeszcze poczekać. Kontroli finansowych nie da się
przeprowadzić w ciągu dnia czy dwóch - zauważa Marek Rupniewski,
zastępca komendanta buskiej policji.
DWIE DO ZWOLNIENIA
Niezależnie
od ostatnich zawirowań życie w "mechaniku” toczy się swoim torem.
Normalnie odbywają się zajęcia. Są już pierwsze decyzje personalne:
dwie osoby zostały dyscyplinarnie zwolnione, dwie kolejne ukarane
naganą.
Adam Ligiecki ligiecki@echodnia.eu
źródło: