Od co najmniej sześciu lat lokatorzy bloku przy ulicy 1 Maja 1 w Pińczowie walczą o przebudowę wejścia do kotłowni.
Lokatorzy bloku mają spory problem - do kotłowni znajdującej się pod
ich blokiem wchodzi się wprost z klatki schodowej przeznaczonej dla
mieszkańców.
- W tym miejscu zamiast okienka powinno być wejście do kotłowni - twierdzą zgodnie lokatorzy. (I. Imosa)
- Palacze i ludzie z obsługi wchodzą do kotłowni
schodami z klatki schodowej. Oznacza to, że kotłownia wraz z piecami,
składem opału i wszystkimi uciążliwościami jest częścią naszej
przestrzeni lokatorskiej. Boimy się zagrożenia czadem, a pył węglowy
osiada na ścianach klatki schodowej i przenika do naszych mieszkań.
Dzieje się tak, ponieważ projektantowi nie przyszło do głowy, żeby
zrobić odrębne wejście i drzwi z zewnątrz bloku na jego zapleczu. Opał
wrzucany jest przez niewielkie okienko i tamtędy także wyrzucany jest
popiół oraz szlaka.
Zamiast okienka mogłyby tam być wygodne
drzwi, które eliminowałyby wszystkie te problemy. O to walczymy od lat,
ale nasze prośby, podania i apele pozostają bez rezultatu - mówi Henryk
Bartosik, stojący na czele grupki niezadowolonych współlokatorów klatki
schodowej.
Jest jeszcze jeden problem - zagrożenie pożarem.
Gdyby do niego doszło, ogień odciąłby drogę ewakuacji wszystkim
mieszkańcom klatki schodowej. I mogłoby nie pomóc nawet to, że blok
stoi naprzeciw komendy straży pożarnej.
- Blok stanowi wspólnotę mieszkaniową i jego
ogrzewanie leży w gestii Komunalnego Związku Ciepłownictwa Ponidzie z
siedzibą w Busku Zdroju, któremu przekazaliśmy pretensje mieszkańców.
KZC Ponidzie - za dzierżawę pomieszczenia - przekazuje pieniądze na
rzecz wspólnoty mieszkańców. W tej kotłowni i na klatce schodowej
wykonywane były (na zlecenie KZC Ponidzie) badania i pomiary pod kątem
zanieczyszczenia powietrza pyłem, a przede wszystkim tlenkiem węgla.
Okazało
się, że takiego zagrożenia nie ma. Kotłownia została zmodernizowana i
stosuje się tam ekologiczny opał podawany do palenisk automatycznie z
zamykanych, szczelnych pojemników. Drzwi do klatki schodowej otwierane
są zatem bardzo rzadko i nie może być mowy o zapyleniu - odpowiada na
żale mieszkańców Stanisław Domagała z Przedsiębiorstwa Gospodarki
Komunalnej i Mieszkaniowej w Pińczowie, które administruje blokami przy
ul. 1 Maja. Nie wiadomo zatem czy mieszkańcy doczekają się przebudowy
wejścia do kotłowni.
Irena Imosa
źródło: 