Na podstawie odkryć archeologicznych we Włoszczowie istnieje szansa stworzenia pierwszej w Polsce wiarygodnej wirtualnej rekonstrukcji drewnianego mostu przerzuconego nad fosą małej siedziby mieszkalno-obronnej z okresu średniowiecza.
Czesław Hadamik już po raz piąty przeprowadził ratownicze badania wykopaliskowe na terenie średniowiecznego grodziska we Włoszczowie (kopiec św. Jana). Prace zostały sfinansowane przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Kielcach. Pomogła w nich gmina. Są prowadzone od 2009 roku. Dotychczasowe badania samego kopca i jego przedpola potwierdziły dawniejsze przypuszczenia dotyczące chronologii funkcjonowania gródka.

Był on użytkowany zasadniczo w XV stuleciu jako możnowładcza siedziba mieszkalno-obronna, a jego najbardziej prawdopodobnym budowniczym był Piotr z Radomina herbu Pierzchała. Nadal natomiast nie wiadomo, kiedy nastąpił kres funkcjonowania obiektu. Możliwe jest, że przejęli go jeszcze w XV lub w początkach XVI wieku Szafrańcowie, którym mógł służyć aż do czasu wybudowania nowej obszernej rezydencji na Podzamczu włoszczowskim. Badania ostatnich lat pozwoliły określić kształt przestrzenny obiektu. Okazało się, że centralny kopiec, na którym w średniowieczu stał drewniany budynek wieżowy, otaczał dookolny wał ziemno-drewniany usypany po zewnętrznej stronie szerokiej na kilkanaście metrów fosy.
Według ustaleń Czesława Hadamika kopiec usypano z wykorzystaniem istniejącej tu wcześniej piaszczystej wydmy, a nasyp miał przynajmniej częściowo konstrukcję izbicową, to znaczy składał się z rodzaju drewnianych skrzyń wypełnionych piaskiem i gliną. Nasyp ten krył w sobie kondygnację piwniczną drewnianej wieży o wysokości zapewne dwóch lub trzech kondygnacji nadziemnych. Budowla ta została całkowicie spalona i odtworzenie jej wyglądu może być tylko hipotetyczne.

Wał otaczający centralny kopiec miał u podstawy około 20 metrów szerokości, co oznacza, że jego wysokość mogła wynosić 4-5 metrów. Został on uformowany, podobnie jak kopiec, na bazie wydm piaszczystych, co przekonuje, że teren obecnych bagnistych łąk wyglądał w XV stuleciu inaczej i przynajmniej częściowo pokryty był pasami wydmowymi. Do czasu ubiegłorocznych badań nie było wiadomo jak wyglądała sprawa komunikacji gródka z terenem zewnętrznym. Wówczas archeolog natrafił na relikty drewnianego mostu, przerzuconego pierwotnie nad fosą po stronie południowo-zachodniej centralnego kopca. Relikty słupów, legarów i krokwi są dobrze zachowane, łącznie z zaciosami ciesielskimi i fragmentami wzmacniających je drewnianych kołków.

Charakterystyczne jest, że o ile wieża mieszkalno-obronna wzniesiona była z pomocą żelaznych gwoździ, o tyle most prawdopodobnie wykonany był wyłącznie z użyciem kołków drewnianych. Wszystko wskazuje na to, że most nie został spalony, ale zawalił się i pozostał w fosie przykryty namuliskami i próchnicą bagienną. Tegoroczne badania potwierdziły tą tezę.
Źródła pisane nie dają odpowiedzi na pytanie, ile było mostów w średniowiecznej Polsce, ponieważ określenie „most” (łac. pons) oznaczało często moszczony kamieniami lub drewnem bród albo groblę ziemną. Warunkiem rekonstrukcji mostu włoszczowskiego jest odsłonięcie całego pasa w obrębie fosy, w którym zalegają relikty tej konstrukcji. Jak zapowiedział Czesław Hadamik prace będą prowadzone w przyszłym roku. Z odkrytych części mostu zostały pobrane próbki do badań i być może dzięki temu uda się ustalić czas powstania przeprawy.
źródło www.gmina-wloszczowa.pl