Związki zaniepokojone sytuacją szpitala w Pińczowie 2007-01-31 11:11:07
Rosnące zadłużenie szpitala w Pińczowie i zapowiedź restrukturyzacji tak zaniepokoiły związkowców, że zwołali oni w tajemnicy przed dyrekcją spotkanie z radnymi powiatu. Radni mają poznać "prawdziwą" sytuację placówki.
- Radni nie wiedzą, co się tu dzieje. Są manipulowani przez dyrektora szpitala i władze powiatu. Czas powiedzieć im prawdę - mówi jedna z działaczek branżowych związków zawodowych szpitala w Pińczowie. Prosi o niepodawanie nazwiska, bo "boi się o swoją pracę".
- Obawiamy się zwolnień, jeśli część działów szpitala przejdzie w prywatne ręce. Czujemy się niedoinformowani - mówi Emilia Skuza, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Radiologii.
Przewodniczący wszystkich pięciu działających w pińczowskim szpitalu związków postanowili zorganizować spotkanie z radnymi powiatowymi, bez obecności dyrekcji szpitala i starosty. Ma się ono odbyć dzisiaj po południu w szpitalu.
W ciągu ostatnich pięciu lat zadłużenie pińczowskiego szpitala wzrosło z 5 do 10 mln zł. Placówka zatrudnia 300 osób, co roku - zdaniem dyrekcji - otrzymuje za niski kontrakt z NFZ. Zarząd powiatu podjął decyzję o sprywatyzowaniu części szpitalnych usług.
- Obawy związków są przesadzone. Nie robimy niczego nadzwyczajnego, przed nami byli inni - mówi Roman Szczygieł, od 6 lat dyrektor szpitala w Pińczowie. - Chcemy oddać prywatnym firmom w pierwszej kolejności sprzątanie, dozór, salowe - dodaje.
Według dyrektora ewentualne zwolnienia pracowników to tylko plotka. - Nic takiego nie mamy w planach - zapewnia.
Tymczasem Zbigniew Koniusz, przewodniczący Komisji Zdrowia, Oświaty, Kultury i Sportu Rady Powiatu w Pińczowie, uważa, że spotkanie związkowców z radnymi to dobry pomysł. - My w komisji zdrowia jesteśmy dobrze poinformowani o sytuacji szpitala. Spotykaliśmy się od wyborów już trzy razy i rozmawialiśmy na ten temat. Ale pozostałym radnym przydałoby się więcej wiedzy - mówi.
Czy zadłużenie szpitala może jeszcze wzrosnąć? - Na razie wszystkie zobowiązania wobec pracowników płacę na bieżąco. Ale sama "ustawa 203" kosztowała nas 6 mln 300 tys. zł. Sądzimy się o te pieniądze z Funduszem. Wszystko drożeje, a NFZ nie zwiększa opłaty za punkt - mówi dyrektor Szczygieł. źródło:
|
|
|