Gmina Busko ma zapłacić wysokie odszkodowanie gospodarstwu rybackiemu w Górkach - orzekł Sąd Apelacyjny.
- Mam świadomość, że taka suma rozwali budżet gminy - przyznał
burmistrz Piotr Wąsowicz podczas wczorajszej sesji buskiej Rady
Miejskiej. Chodzi o ponad 2 miliony złotych, jakie gmina - po dwóch
wyrokach sądowych - ma zapłacić za zatrucie ryb ściekami.
- Odszkodowanie dla
gospodarstwa rybackiego w Górkach jest zagrożeniem dla naszego budżetu
- stwierdził burmistrz Piotr Wąsowicz. (A. Ligiecki)
Rzecz
miała miejsce przed kilku laty, na przełomie lipca i sierpnia 2002
roku. Wtedy to w stawach należących do gospodarstwa rybackiego w
Górkach koło Wiślicy doszło do masowego śnięcia ryb.
SĄD: WINNE BUSKO
Rybacy
z Górek uznali, że to wina buskiej oczyszczalni, której ścieki -
płynące dalej rzeczką Maskalis - wywołały przyduchę, a ta spowodowała
zatrucie ryb w stawach. W połowie 2003 roku wszczęli postępowanie
administracyjne, zgodnie z procedurą zwracając się do starosty
buskiego. Żądali ponad 1,9 miliona zł odszkodowania z tytułu
poniesionych strat w hodowli.
Starosta orzekł, że nie istnieje związek między
pracą buskiej oczyszczalni, a zatruciem ryb. Sprawa ucichła, lecz nie
na długo. W grudniu 2005 roku gospodarstwo złożyło pozew w kieleckim
Sądzie Okręgowym. Pozwanym była gmina Busko Zdrój (oczyszczalnia
ścieków jest zakładem budżetowym gminy).
Sąd powołał biegłego z
Akademii Rolniczej w Krakowie, specjalistę w sprawie hodowli ryb. Ten
uznał, że nadmiar ścieków komunalnych mógł być jedną z przyczyn
powstania w stawach przyduchy. Na niekorzyść oczyszczalni przemawiał
fakt, iż jest ona jedynym "producentem” ścieków w zlewisku Maskalisa.
Sąd
Okręgowy wydał wyrok, zasądzając prawie 1,4 miliona zł odszkodowania od
gminy Busko. Ta pod koniec grudnia 2006 roku złożyła odwołanie do Sądu
Apelacyjnego w Krakowie. Sprawa apelacyjna trwała bardzo krótko. W
styczniu sędzia podtrzymał wyrok kieleckiego sądu. Busko przegrało, a
kwota odszkodowania, wraz z odsetkami, zdążyła urosnąć już do 2,2
miliona zł.
ZMOWA MILCZENIA
Co ciekawe, afera
ze ściekami ujrzała światło dzienne... dopiero wczoraj podczas sesji
Rady Miejskiej. - To ja wyszedłem z całą sprawą. Ale nie mamy jeszcze
ani sentencji, ani uzasadnienia prawomocnego wyroku - tłumaczył się
burmistrz Piotr Wąsowicz.
A było z czego. - Jestem mocno
zszokowana niefrasobliwością w postępowaniu władz naszej gminy.
Dlaczego nikt wcześniej o tym nie powiedział? - pytała radna Justyna
Nurek. - Jestem już dziewiąty rok w radzie, a o całej sprawie
dowiedziałam się niedawno. I to od jednego z mieszkańców.
Wyjaśnienia
przed radą składał też Włodzimierz Marchewka, dyrektor Miejsko-Gminnego
Zakładu Komunalnego, który sprawuje nadzór nad oczyszczalnią.
Sugerował, że w trakcie procesu apelacyjnego nie zostało udowodnione,
że to właśnie buskie ścieki zabiły buskie ryby. A jednak sąd w Krakowie
podtrzymał wyrok pierwszej instancji.
BUDŻET W ZAGROŻENIU
Tak
czy inaczej, nad finansami gminy Busko zawisły czarne chmury. 2,2
miliona zł odszkodowania - to tyle, ile wynosi planowany deficyt w
budżecie na 2007 rok. A gdyby "dziura” powiększyła się dwa razy... -
Mam świadomość, że taka suma rozwali budżet gminy - nie owijał w
bawełnę burmistrz Wąsowicz. Zwłaszcza że z każdym dniem rosną karne
odsetki i być może przekroczą niedługo 3 miliony!
Buski
samorząd podjął już kroki, by ratować sytuację. Nawiązano kontakt z
kancelariami adwokackimi w Warszawie, które udzielą pomocy prawnej.
Gmina może wystąpić o kasację wyroku - tylko czy po przegranych w
sądach dwóch instancji jest szansa na wygraną w procesie kasacyjnym?
Kto wie, czy nie lepszym rozwiązaniem byłaby ugoda z rybakami z Górek -
zastanawiano się w kuluarach sesji.
Adam Ligiecki ligiecki@echodnia.eu
źródło: 