Kazimierza Wielka 'odchudza' gminną sieć szkół. W 2007 roku mają iść pod nóż podstawówki w Łękawie i Stradlicach.
Wraz z nadejściem nowego roku jak bumerang powraca do samorządów problem likwidacji szkół. Jako pierwsza na Ponidziu zmierzyła się z nim teraz gmina Kazimierza Wielka.
Miało to miejsce podczas piątkowej sesji Rady Miejskiej. "Pod nóż” poszły Łękawa i Stradlice.

Przeciwko likwidacji szkół protestowała prezes kazimierskich struktur ZNP Halina Opilska.
MIESZKAŃCY PROTESTUJĄ
Ale nim zatwierdzono porządek obrad, w obronie szkół stanął Krzysztof Ziętek. Radny ze Stradlic zgłosił wniosek formalny o wycofanie punktu dotyczącego zamiaru likwidacji, argumentując, że nie wszyscy radni mogli zapoznać się z materiałami. Wręczył też przewodniczącemu rady Krzysztofowi Magnesowi listę z podpisami mieszkańców, protestujących przeciwko likwidacji. Wniosek przepadł jednak w głosowaniu - "za” podniosły rękę tylko trzy osoby.
- Są w samorządach chwile, gdy trzeba podejmować trudne decyzje. Dotyczą one także finansów - zaznaczył burmistrz Adam Bodzioch. - W przeciwieństwie do budżetu państwa, budżet samorządu musi być zrównoważony. My dokładamy do szkół coraz więcej. Zbliżamy się już do granicy 4 milionów złotych rocznie, a to bardzo niebezpieczne.
- Budżet może nie udźwignąć kosztów utrzymania szkół - przestrzegał na sesji szef gminnej oświaty Henryk Chałuda. (A. Ligiecki)
Likwidacja szkół to temat drażliwy. W Kazimierzy odkładany przez lata, więc teraz problem wybuchł ze zdwojoną siłą. Jak wygląda funkcjonowanie oświaty "od kuchni” wyjaśnił na sesji Henryk Chałuda, dyrektor gminnego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół.
ZNIKŁY TRZY SZKOŁY
- Z roku na rok wzrastają niesamowicie koszty utrzymania szkół. Niedługo budżet nie będzie w stanie tego udźwignąć - przestrzegał dyrektor, prezentując wyliczenia i statystyki. Wynika z nich, że jeśli w 2003 roku gmina dokładała do podstawówek 718 tysięcy zł, przed rokiem już prawie trzy miliony. Maleje za to ciągle liczba uczniów. W ciągu minionej kadencji ubyło ich 345, czyli jakby "znikły” trzy średniej wielkości szkoły wiejskie. A i prognozy na najbliższe lata brzmią alarmująco - na terenie gminy Kazimierza rodzi się coraz mniej dzieci.
reklama
Jak się można było spodziewać, szkół broniła szefowa kazimierskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, Halina Opilska. - Oświata na świecie nie była i nie będzie dochodowa. Bo to nie jest sprzedawanie marchewki - przypomniała. - To procentuje w dorosłym życiu, kiedy mamy ludzi wykształconych. Niestety, u nas szkoła się nie przybliża, ale oddala od dzieci.
W płomiennych wystąpieniach pani prezes nie brakowało akcentów dramatycznych. Przedstawiła liczne zagrożenia, jakie niesie z sobą likwidacja szkół - od wzrostu przemocy wśród uczniów, nawet do... sepsy.
Podczas burzliwej, trwającej ponad dwie godziny dyskusji zabrali głos dyrektorzy obu szkół, Stanisław Mucha i Kazimierz Bucki, nauczyciele, mieszkańcy. - Tak, koszty utrzymania małych szkół są większe, ale powinniśmy kierować się dobrem dziecka - apelował wiceprzewodniczący rady Andrzej Kuliś.
Jeśli szkoły w Łękawie i Stradlicach - najmniejsze, najdroższe w utrzymaniu - zostaną zlikwidowane, da to 400-500 tysięcy zł oszczędności w budżecie rocznie (2 miliony w ciągu kadencji). Burmistrz Bodzioch uspokajał, że zmiany nie odbiją się na poziomie nauczania. 36 uczniów z Łękawy trafiłoby do Wielgusa, 48 dzieci ze Stradlic prawdopodobnie do kazimierskiej "jedynki”. A pedagodzy znajdą pracę w innych placówkach.
RADA ZA LIKWIDACJĄ
Projekty w sprawie zamiaru likwidacji otrzymały pozytywne opinie komisji - oświatowej i rewizyjnej rady. Poparli je również radni podczas głosowania: w przypadku Łękawy "za” było trzynastu (na czternastu obecnych), przy Stradlicach - dziewięciu.
Teraz samorząd przeprowadzi przewidziane prawem procedury. Uchwała o zamiarze likwidacji zostanie przesłana świętokrzyskiemu kuratorowi oświaty, który powinien wydać swoją opinię. Odbędą się konsultacje z mieszkańcami, nauczycielami. Ostateczną decyzję kazimierska Rada Miejska musi podjąć najpóźniej 28 lutego.
Adam Ligiecki ligiecki@echodnia.eu
źródło: 