Nikt do końca nie wie, czy cienki drucik biegnący z okna na poddaszu do najbliższego drzewa u naszego sąsiada, to sznurek do suszenia bielizny, czy może własnoręcznie wykonana antena.
Krótkofalowcy najchętniej zajmują pomieszczenia usytuowane jak najwyżej. Tam po prostu najbliżej jest do dachu, a na dachu wiadomo co - anteny.
Krótkofalowcy bardzo często organizują się w kluby, gdzie świeżo zarażeni amatorzy łączności innej niż telefony komórkowe, SMS-y, maile czy czaty mogą pod okiem doświadczonych, starszych kolegów zdobywać umiejętności właściwego zachowania się w eterze. To w klubach młodzież łapie tzw. bakcyla, szkoli się, przeprowadza pierwsze łączności, a potem zdaje egzaminy i wychodzi w eter już pod własnym znakiem.
Organizacją reprezentującą interesy krótkofalowców jest Polski Związek Krótkofalowców, stowarzyszenie, które swoje powstanie datuje na rok 1930. Obecnie PZK zrzesza ponad 4000 członków (dane z pzk.org.pl). To nieprawda, że internet i telefonia komórkowa zabiły krótkofalarstwo. Bardzo go wręcz wspomogły.
Kluby wspólnym wysiłkiem kupują transceivery (urządzenie nadawczo-odbiorcze), stawiają na dachach anteny i prowadzą łączności z całym światem. W dobrym tonie jest przeprowadzoną łączność potwierdzić. Robi się to za pomocą kart pocztowych, które wysyła się tradycyjną pocztą (chociaż można też mailowo) na adres korespondenta lub jego klubu. Karty te nazywają się kartami QSL. Stanowią one swoiste trofeum radiooperatora i zawsze zajmują honorowe miejsce w jego radioshacku (tak krótkofalowcy nazywają swoje pomieszczenie, gdzie mają zgromadzone i zainstalowane wszystkie swoje urządzenia).
Bardzo często kluby lub krótkofalowcy indywidualni organizują tzw. aktywacje. Nie jest to nic innego jak wycieczka w ciekawy rejon Polski lub świata w celu przeprowadzania stamtąd łączności. Albo jest to spowodowane wyjątkowo dobrymi warunkami antenowymi, albo niezwykłością regionu, albo szeregiem innych okazji.
Działający w Kielcach w Wojewódzkim Domu Kultury przy ulicy Księdza Piotra Ściegiennego pod znakiem SP7PKI klub krótkofalowców wybrał się w sobotę 17 maja na tzw. aktywację do Buska-Zdroju. W Zespole Szkół Techniczno-Informatycznych przy alei Mickiewicza 23 za sprawą kolegi Marka SP7UWC zorganizowany został polowy, aczkolwiek bardzo profesjonalnie wyposażony, tzw. radioshack. Podczas przeprowadzonych wielu łączności ze stacjami z całej Polski, koledzy krótkofalowcy sławili walory naszego miasta.
Aktywacja była ukłonem braci krótkofalarskiej w kierunku kolegi Mariana SP7HDA, który to na początku maja bieżącego roku świętował czterdziestolecie pracy na falach eteru (kilka kart QSL z bogatej kolekcji Mariana Sp7HDA pod tekstem).
Nie obyło się bez spotkań kolegów, którzy dotychczas znali się tylko z głośników swoich transceiverów. Uściskom i wymianom pozdrowień nie było końca. Zawsze bezpośrednie spotkanie kolegi, z którym dotychczasowa znajomość ograniczała się tylko do kontaktów radiowych, budzi wiele pozytywnych emocji.
Zaznaczyć należy, że Busko-Zdrój należy do niewielkiej grupy miast, w których stosunkowo dużo jest aktywnych krótkofalowców, porównując do ogólnej liczby mieszkańców. Swoją obecnością zaszczycili nas: prezes Świętokrzyskiego Oddziału PZK Andrzej SP7ASZ, ex-prezes Janek SQ7LQJ, QSL - manager Jurek SP7CVW, Zdzisław SQ7RN.
Busko-Zdrój reprezentowali: Marian SP7HDA, Marek SP7UWC, Paweł SP7WQA, Artur SQ7KXA, Grzegorz SQ7KXG i Krzysiek SQ7FSO.
Kolegom tak spodobały się uroki Buska-Zdroju, że swoją wizytę "zanumerowali" jako wizyta nr 1. Daje to nadzieję na następne aktywacje.
Oto kilka kart z przebogatej kolekcji Mariana SP7HDA: