Matka nie wybaczyła śmierci syna 2007-01-12 14:05:44
Kolejni świadkowie zeznają w procesie sołtysa spod Buska. Są wśród nich osoby, które znały zarówno ofiarę, jak i oskarżonego.
Oskarżony przyznał się. Mówił, że został zaatakowany, że doszło do szarpaniny. Twierdził, że nie pamięta momentu zadania ciosu - zeznawał policjant w procesie byłego sołtysa wsi spod Buska.
- Przeprowadzałem czynności na miejscu zdarzenia. Z oskarżonym rozmawiałem krótko. Twierdził, że wcześniej widział się z późniejszą ofiarą w sklepie. Potem szedł do domu. Ten mężczyzna dogonił go na rowerze - opowiadał policjant. - Oskarżony twierdził, że został zaatakowany.
Doszło do szarpaniny i w obronie wyjął nóż. Mówił, że był duszony, że się przewrócili. Twierdził, że nie pamięta momentu zadania ciosu. Nie przypominam sobie, żeby oskarżony miał jakieś obrażenia wtedy, gdy z nim rozmawiałem. Zeznawała również matka zabitego mężczyzny. Powodów śmierci syna upatrywała w zdarzeniach sprzed 20 lat. Opowiadała o kłótni, do jakiej doszło między oskarżonym, a jej rodziną, spowodowanej jakoby tym, że oskarżony wjechał na ich pole. - Później, podczas powrotu z zabawy, mojego syna zaczepił syn oskarżonego. Mój syn go pchnął i tamten wpadł do rowu. Syn miał za to sprawę w sądzie i dostał wyrok. Ale oskarżony chciał wyższego wyroku i za to się zemścił - utrzymywała kobieta. - Przebaczyłam mu wszystko. Ale śmierci syna nie.
Przed sądem zeznawały też osoby, które znały zarówno ofiarę, jak i oskarżonego. - Czasem widziałam go pod sklepem, jak spożywał alkohol. Ale nie widziałam, ani nie słyszałam, aby był agresywny pod wpływem alkoholu - mówiła o ofierze tragedii mieszkanka wsi. - Oskarżonego nie widywałam pod wpływem alkoholu.
/mow/ źródło:  |
|
|