Znajdującemu się w tragicznej sytuacji finansowej trzecioligowcowi odpada jeden z ostatnich sprzymierzeńców - miasto. Klub nie rozliczył dotacji za miniony rok i nowy burmistrz nie chce dalszej współpracy.
AKS otrzymał w minionym roku z kasy miejskiej 120 tys. zł. Na ostatnią trzecią ratę (na 1/3 kwoty) nie ma żadnego pokrycia w wydatkach. - Termin na to minął 18 grudnia. Władze klubu nie są w stanie się z tego wywiązać, a prezes [Zdzisław Donchór - red.] obwinia gminę, że bardziej nie pomaga klubowi. A oprócz tych pieniędzy przekazaliśmy przecież także 100 tys. na remont stadionu. Nie będziemy inwestować w coś, jeśli druga strona o to nie dba. Mnie rozliczają radni i nie wiem, czy jest możliwość współpracy z prezesem Donchórem. Budynek, którego używa klub, jest nieogrzewany i niszczeje. Tę umowę też będziemy musieli szybko zerwać - zapowiada Piotr Wąsowicz, burmistrz Buska.

Zadłużenie AKS jest olbrzymie. - Uzbierało się tego aż 412 tys.. Ponad 150 tys. względem zawodników, do tego miasto, ZUS, urząd skarbowy, rachunki za światło, gaz i sprzęt - wylicza Jerzy Palusiński, przewodniczący komisji rewizyjnej klubu. - Prezes nie czuje się winny, nie zareagował na wniosek komisji o zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. Musiałem je zrobić sam - dodaje. Pierwsza jego część odbyła się 29 grudnia. Nie głosowano wniosku o odwołanie zarządu, bo ten nie przygotował rozliczenia działalności. Prezes został jednak zobowiązany do zwołania kolejnego walnego do końca miesiąca. - Będzie najprawdopodobniej 30 stycznia. Robimy wszystko, by zagrać wiosną. Czekam na odpowiedzi z firm, które mają centrale poza Buskiem czy chcą nam pomóc. Z dotacji nie mogliśmy się rozliczyć, bo księgowa była chora, ale w przyszłym tygodniu to zrobimy - mówi Donchór. Nie ma jednak wielu sposobów na naprawę sytuacji. - Przepisy związkowe zezwalają w przypadku tragicznej sytuacji finansowej na redukcję zarobków piłkarzy nawet o 50 procent. A ci, którzy się nie zgodzą, mogą szukać sobie nowych klubów - dodaje.
Wielu zawodników nie wierzy, że sytuacja się zmieni, i już opuścili szeregi trzecioligowca. Przemysław Mierzwa trafił do Motoru Lublin, Szymon Gryz do Wiernej Małogoszcz, Wiesław Francuz do Zenitu Chmielnik, a Tomasz Fatyga wyjechał za granicę. Paweł Jaworek ma sporo ofert z III i IV ligi, a Maciej Pastuszka myśli o przenosinach do wyższej ligi. Zastępców będzie znaleźć niezwykle ciężko, bo na Busku ciąży nałożony przez Małopolski ZPN... zakaz dokonywania transferów (na wniosek czwórki piłkarzy). - Obok dotychczas zgłoszonych mogą grać tylko juniorzy lub zawodnicy wypożyczeni. Sytuacja jest skomplikowania, a prostego wyjścia nie widać - podkreśla Stanisław Nowak, wiceprezes PZPN. Przyznaje jednak, że pomaga AKS-owi w opracowywaniu statutu klubu (był niezmieniany od lat). Nowy ma wykorzystywać sposoby na pozyskiwanie pieniędzy, jakie daje m.in. ustawa o sporcie kwalifikowanym.
Co dalej z klubem? - Trzeba zmobilizować lokalny biznes, by jak najszybciej wznowić treningi. Uważam, że drugą rundę należy dograć, choć sytuacja jest naprawdę nieciekawa - mówi Palusiński. - Ja wcale nie muszę być prezesem - deklaruje za to Donchór.
Adam Gołąb
2007-01-03, ostatnia aktualizacja 2007-01-03 16:38
źródło: